Świeżo przyjęty na Stamford Bridge Jose Mourinho ostrzegł swojego starego znajomego, a zarazem kapitana londyńskiej Chelsea, Johna Terry’ego, iż nie może czuć się bezpiecznie, jeżeli chodzi o jego miejsce w składzie. „The Special One” chciałby pozyskać do „The Blues” zawodnika FC Porto, 22-letniego Eliaquima Mangalę, który mógłby rozegrać więcej spotkań od byłego reprezentanta Anglii.
32-letni Terry, który między innymi wznosił dwa tytuły mistrzowskie pod wodzą Mourinho w 2005 i 2006 roku, w ubiegłym sezonie nie ogrywał pierwszoplanowej roli u Rafaela Beniteza, który do zachodniej części Londynu przybył na okres tymczasowy.
Były szkoleniowiec Realu Madryt z góry ostrzegł, że nie będzie opierał swojej wyjściowej jedenastki na podstawie reputacji piłkarzy Chelsea.
– Jestem trenerem, który szuka piłkarzy utalentowanych i kompetentnych. U mnie może grać ktokolwiek. Zawsze najlepiej ustalać drużynę bez patrzenia na to, kto kim jest w zespole i jaką ma pozycję w klubie lub też jaką miał w przeszłości – powiedział Jose.
– Grasz tak, jak trenujesz. To normalna sytuacja. Dla mnie było normalne posadzić na ławce Materazziego, wspaniałego zawodnika Interu Mediolan. Tak samo poczynił Benitez z Terrym. Tak samo kibice mogą myśleć, że Iker jest lepszy od Lopeza. Akceptuję to, ale ja tu jestem trenerem. Jeśli ktoś gra lub nie, to problem leży po stronie piłkarza – dodał 50-latek.










