Skarb kibica PKO BP Ekstraklasa: Motor Lublin — lubelskie „House of Cards”


Ekstraklasa rusza już w tym tygodniu, czy klub na pewno jest na nią gotowy?

27 stycznia 2026 Skarb kibica PKO BP Ekstraklasa: Motor Lublin — lubelskie „House of Cards”
Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

W lipcu Motor Lublin obudził się w nowej rzeczywistości. Z klubu, który przez wszystkich był skreślany, nagle uzyskał status średniaka z potencjałem na przyszły rozwój. Niestety wraz z tym potencjałem nie poszły transfery, a jak się teraz okazuje — klub zatoczył koło. Poszukiwania dyrektora sportowego trwają, główny kandydat — Veljko Nikitović — najprawdopodobniej przyjdzie dopiero latem, a liga rusza już w tym tygodniu.


Udostępnij na Udostępnij na

Wśród kibiców polskiej piłki powstało przekonanie, że Motor Lublin działa jak dobry szwajcarski zegarek. Jednak prawda jest ciut inna. Gdy lublinianie szykowali się do debiutanckiego sezonu w ekstraklasie, klub miał pewne braki. Na kilka tygodni przed oknem transferowym nie było dyrektora sportowego, pionu skautingowego, czy podstawowych platform jak przykładowo StatsBomb. Teraz — na tydzień przed rundą wiosenną — zaplecze jest, lecz ponownie nie ma dyrektora sportowego. A w dodatku po sezonie kontrakt wygasa aż 18 zawodnikom pierwszego zespołu.

Dyrektorzy sportowi

Dyrektor sportowy w dobrze prosperującym klubie to bardzo ważna posada długoterminowa. Odpowiada za stabilny rozwój organizacji sportowej pod kątem czysto sportowym (w przypadku klubu piłkarskiego: pod kątem piłkarskim). Jednak do Lublina zawita już trzeci dyrektor sportowy w ciągu dwóch sezonów na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Jest to poważny wykrzyknik, który powinien nakłonić osoby zarządzające klubem do refleksji.

Michał Wlaźlik: osąd bohatera

Michał Wlaźlik przyszedł do Motoru Lublin w bardzo trudnym momencie. W klubie nie było rozwiniętego skautingu, a letnie okno transferowe przed debiutanckim sezonem Motoru w ekstraklasie zaczynało się już za kilka tygodni. Gdyby tego było mało, właściciel klubu Zbigniew Jakubas nie był skory do wydawania dużych pieniędzy na piłkarzy. Mimo to Motor przeprowadził w tamtym okresie kilka ciekawych transferów. Co aktualnie u nich słychać?

  • Christopher Simon

Motor Lublin

Jak podaje portal Transfermarkt.pl Christopher Simon był najdroższym letnim transferem lublinian w letnim oknie transferowym sezonu 2024/2025. Kosztował 350 tysięcy euro. Jednak czy ten transfer można oceniać pozytywnie? Pierwszy sezon Senegalczyk spędził w Motorze, jednak zasłużenie pełnił rolę głównie rezerwową. Obecnie zaś Simon jest wypożyczony do Puszczy Niepołomice (Betclic 1. Liga), gdzie już prawie wyrównał liczbę minut z poprzedniego sezonu w ekstraklasie.

  • Sergi Samper

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Hiszpan był transferem typowo last minute. Przyszedł na końcowym etapie okna transferowego. Rundę jesienną miał dobrą, był ważnym elementem układanki trenera Stolarskiego. Jednak zimowe przyjście Jakuba Łabojko odmieniło wszystko. Samper stał się jego rezerwowym, a gdy już otrzymywał szansę gry, spisywał się dosyć przeciętnie. Mimo to klub przedłużył z nim kontrakt i jak się teraz okazuje — była to bardzo dobra decyzja. W ostatnich kilku meczach lublinian Hiszpan odzyskał pierwszy skład i zaczął notować świetne występy.

  • Kaan Caliskaner

Caliskaner miał bardzo dobre wejście do zespołu. Z miejsca zaczął być mocnym graczem w kontekście ustalania wyjściowej jedenastki. W rundzie jesiennej tylko w dwóch meczach nie zagrał choćby minuty. Wszystko posypało się wiosną, gdzie Niemiec opuścił już większą liczbę spotkań, a klub postanowił nie przedłużać jego wygasającej umowy. Obecnie zawodnik reprezentuje barwy niemieckiego Saarbrucker (3. Liga), ale uraz stawu skokowego zabrał mu dużą część rundy jesiennej.

  • Miłosz Lewandowski

Transfer bez oczekiwań i bez historii. Przyszedł bez kwoty odstępnego, jesień spędził poza kadrą meczową pierwszego zespołu, wiosną został wypożyczony do Wisły Puławy, a latem jego kontrakt wygasł. Oczywisty flop transferowy, jednak ponownie — wobec niego nie było większych oczekiwań.

  • Krzysztof Kubica

Pewnie tylko niewielka część kibiców śledząca polską ekstraklasę pamięta, że ten piłkarz był wypożyczony do Motoru Lublin. W stolicy województwa lubelskiego spędził tylko jesień, bowiem już zimą przeniósł się do Niecieczy. Na ten moment klub z Lublina może pluć sobie w brodę, cztery gole i jedna asysta na pozycji pomocnika w ekstraklasowej Niecieczy to bardzo dobry wynik.

  • Marek Bartos

Słowak to mocny kandydat do miana najlepszego transferu Michała Wlaźlika w Motorze Lublin. Od pierwszego dnia w klubie stał się kluczowym zawodnikiem i tylko kontuzja barku, której nabawił się w 33. kolejce poprzedniego sezonu wyeliminowała go z gry na dłuższy okres czasu (wrócił dopiero na początku września). Bartos jest prawdziwym liderem defensywy lublinian i może nie jest stoperem idealnym, ale jak na warunki ekstraklasy jest przede wszystkim solidny.

  • Ivan Brkić

Zbigniew Harazim

Poprzedni sezon w wykonaniu Chorwata był po prostu słaby. Kilka gorszych spotkań na początku (szczególnie mecz z Jagiellonią Białystok), a potem zerwanie więzadła krzyżowego wyeliminowało go z gry do końca sezonu. Jednak ten sezon ma o wiele lepszy. 1440 minut na tym etapie sezonu to bardzo dobry wynik. Idealny przykład na to, że niektóre transfery warto oceniać dopiero po czasie.

  • Bradly van Hoeven

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Bradly van Hoeven to chimeryczny skrzydłowy. Potrafił rozegrać kilka solidnych spotkań pod rząd, by potem wrócić na poziom rezerwowego wchodzącego czasem z ławki. I na taką rolę ten piłkarz się obecnie nadaje najbardziej. Gra Motoru na przestrzeni poprzedniego jak i obecnego sezonu lekko się zmieniła. Teraz możemy oglądać więcej rozgrywania od tyłu, a zespół zamiast w ataku pozycyjnym, częściej atakuje stylem bardziej bezpośrednim, szybszym i dynamicznym. Mimo wszystko Holender pasuje bardziej do poprzedniej taktyki zespołu, choć nie zmieniła się ona aż tak diametralnie. Bądź co bądź Holender kolejny sezon z rzędu ma swoje miejsce w kadrze Motoru Lublin, a trener Stolarski nie waha się przed wpuszczeniem go na boisko.

Ogólna ocena kadencji Michała Wlaźlika

Na tym lista transferów Michała Wlaźlika się kończy. Kilka tygodni po zakończeniu letniego okna transferowego poprzedniego sezonu jego praca w Motorze dobiegła końca. Realnie można ocenić okno w jego wykonaniu na dobre, choć warto też pamiętać w jakich warunkach przyszło mu pracować. Ocena szkolna: 5- (gdyby zrobił takie transfery mając do dyspozycji całe zaplecze od A do Z już w momencie przyjścia do klubu, oceniłbym go na trójkę z plusem).

Mega niehigieniczne okienko transferowe. Nagle okazało się, że trzeba wzmocnić prawie każdą formację, oprócz boków obrony, nie mając wcześniej przygotowanych propozycji skautingowych. Opieraliśmy się na wcześniejszej wiedzy o zawodnikach, ale wszelkie informacje trzeba było zaktualizować. Budowaliśmy narzędzia, prozaiczna kwestia: dostęp do pełnej wersji Wyscouta mieliśmy dwa tygodnie później niż potrzebowaliśmy. Upadł przez to przynajmniej jeden interesujący transfer.Michał Wlaźlik dla Weszlo.com

Paweł Golański: czy był aż tak zły?

Paweł Golański zawitał do Motoru przed zimowym oknem transferowym poprzedniego sezonu. W ocenie jego transferów jest jeden problem: w Motorze nie tylko dyrektor sportowy dokonuje transferów. Jeśli właściciel klubu Zbigniew Jakubas ma jakieś „widzimisię”, dokonuje takiego ruchu na własną odpowiedzialność. Jednak nie jest to aż taki problem, ponieważ tak właśnie do Lublina zawitał Karol Czubak. Mimo wszystko, wszystkie transfery z okresu kadencji Golańskiego umieściliśmy w tej kategorii z prostego względu — w Motorze kilka razy pojawiła się już zbieżność zdań w różnych tematach (np. według Golańskiego była oferta z Chelsea za Ede, a według Jakubasa takiej nie było), więc ciężko komuś tak naprawdę ufać.

– Transfer snajpera do Motoru był o krok. Motor Lublin tuż przed zakończeniem okienka miał możliwość sprowadzenia napastnika. Dlaczego zatem tak się nie stało? W kuluarach mówi się, że chodziło o Filipa Stojilkovicia, zawodnika SV Darmstadt 98 (2. Bundesliga).
– Ostateczną decyzję ma trener Mateusz Stolarski ze swoim sztabem, nie dyrektor sportowy i nie prezes. Taki mamy tutaj mechanizm. Koniec końców zadałem więc trenerowi pytanie i zastrzegłem, że jeśli faktycznie transfer okaże się niewypałem, to nie mamy już miejsca na kolejną „dziewiątkę”. Trener powiedział wtedy: „Nie, ja rezygnuję” – przytacza Zbigniew Jakubas.Kurier Lubelski (podobne informacje podawało także Weszlo.com)

  • Herve Matthys

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Forma Belga to sinusoida. W jednym meczu będzie świetnie rozgrywał (z piłką przy nodze mocny kandydat do najlepszego stopera ekstraklasy), a w drugim popełni jakiś głupi błąd w obronie. Gdyby miał dopiero (przykładowo) 22 lata na karku, taka dyspozycja byłaby zrozumiała. Jednak od 30 letniego zawodnika można, a nawet trzeba wymagać trochę więcej. Pewnie w ofensywnie grającym zespole, który dominuje rywali przez większość meczu Matthys byłby znakomitym obrońcą. Tylko, że on gra w Motorze Lublin. W zespole, który nie dominuje i nie będzie dominował rywali przez większość meczu. Czasem dobra interwencja we własnym polu karnym jest nawet cenniejsza, niż ładne rozgrywanie.

  • Bright Ede

motorlublin.eu

Bright Ede obecnie dzieli kibiców polskiej piłki nożnej na kilka grup. Jedni śmieją się z niego i jego niedoszłego transferu do Chelsea, drudzy pokładają w nim wielkie nadzieje, a trzeci widzą puste cyferki na portalu Transfermarkt.pl i na ich podstawie wyciągają wnioski. Mimo wszystko najwięcej racji ma grupa druga. Ede to uzdolniony młody stoper, z którego nawet polska reprezentacja będzie miała dużo pożytku, lecz w tym momencie jego kariera znalazła się na zakręcie. Być może przez niedoszły transfer do Chelsea, a być może przez wiek. Zawodnicy w tym wieku mają przeróżne wahania formy i jest to w 100% normalne.

Mimo wszystko transfer Brighta Ede do Motoru Lublin można oceniać tylko i wyłącznie pozytywnie. Klub znalazł lukę w systemie kontraktowym Zagłębia i niskim kosztem ściągnął młodego, utalentowanego i lewonożnego środkowego obrońcę. Co więcej — duży transfer w jego karierze jeszcze nastąpi. Spokojnie. Tylko teraz Ede musi wykazać się wiosną w żółtej koszulce i numerem 42 na plecach.

  • Gasper Tratnik

Ten bramkarz wśród „Motorowców” znajdzie wielu krytyków. Kibice pamiętają jego interwencje, które raczej nie były widowiskowe i nie skończyły się dobrze dla drużyny. Lecz jakby nie patrzeć Tratnik to tylko i wyłącznie dwójka. Jedynką jest oczywiście Ivan Brkić. Tratnik ma dopiero 26 lat (jak na bramkarza to dobry wiek) i śmiało — nawet z obecnymi umiejętnościami — może pełnić rolę drugiego bramkarza. Co by o nim nie mówić, na pewno notował lepsze występy niż Kacper Rosa. Zresztą, czy kibice którzy chcą jego odejścia i nowej dwójki, aż tak wierzą w to, że Motor sprowadzi godnego następcę?

  • Antonio Sefer

Gdy obywatel Rumunii przyleciał do Lublina, był jedną wielką niewiadomą. Pięć goli i pięć asyst — to runda jesienna w jego wykonaniu, na której bazował Motor wypożyczając Sefera zimą. Oczekiwania były średnie/wysokie. Z jednej strony co można oczekiwać od piłkarza na półrocznym wypożyczeniu. A z drugiej 23-letni skrzydłowy grający pół roku wcześniej w eliminacjach Ligi Konferencji działa na wyobraźnię. Lublina nie podbił. 157 minut wiosną poskutkowało powrotem do Izraela. W tym sezonie cztery gole w 390 minut, a w międzyczasie dwumiesięczny uraz pachwiny.

  • Jakub Łabojko

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Powrót Łabojko do ekstraklasy to być może jeden z lepszych transferów tamtego sezonu w całej lidze. Już Samper jesienią grał znakomicie, ale Łabojko zdołał wygryźć go ze składu i wnieść kunszt „6” na jeszcze wyższy poziom. Zdecydowanie najlepszy transfer zeszłego sezonu Motoru Lublin. W skali szkolnej szóstka murowana.

  • Jean-Kevin Augustin

Nieporozumienie. Przyleciał do Lublina, podpisał kontrakt który zabezpieczył klub przed możliwym flopem transferowym i wszystko idealnie opisuje fakt, że klub z tej furtki skorzystał. Piłkarzem „Niezniszczalnych” był przez trzy miesiące, a jego zdrowie dwukrotnie okazało się nie niezniszczalne.

  • Franciszek Lewandowski

W Lublinie na Franciszka Lewandowskiego chuchano i dmuchano. Klub mocno dbał o jego edukację, lecz czy odpowiednio zadbał o rozwój sportowy? Przez ostatni rok kalendarzowy zagrał tylko sześć minut będąc w kadrze zespołu 13 razy. Mówimy o zawodniku z rocznika 2008, w maju będzie osobą pełnoletnią. Jeśli klubowi zależy na jego rozwoju to niech albo on zacznie grać, albo niech odejdzie na wypożyczenie. Bo siedzenie na ławce i obserwowanie piłki nożnej z „fotela” raczej mu nie pomoże.

  • Fabio Ronaldo

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Wieść o transferze tego piłkarza w moment obiegła całą piłkarską Polskę. Ogólnie Motor Lublin potrafi w medialne transfery. W poprzednim sezonie przyszedł wychowanek FC Barcelony, przez kadrę zespołu przewinęło się dwóch piłkarzy o nazwisku Lewandowski, do klubu przyszedł znany z zagranicznych boisk Augustin, a wszystko zostało przypieczętowane transferem Ronaldo.

Przechodząc do aspektów sportowych — Fabio Ronaldo to bardzo dobry transfer. Może trzy gole i dwie asysty nie budzą podziwu, jednak widać u niego szybkość i dobrą technikę użytkową. Do pełni szczęścia brakuje mu tylko lepszych liczb. Ma potencjał by pewnego razu zrobić takie ponad piętnaście punktów w klasyfikacji kanadyjskiej na polskich boiskach w jednym sezonie i odejść za granicę. Proces aklimatyzacji na pewno ma już za sobą.

  • Karol Czubak

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Nikt nie spodziewał się takiej formy Czubaka w tym sezonie ekstraklasy. Polak walczący o króla strzelców PKO BP Ekstraklasy. Konkurencję ma mimo wszystko mocną, lecz realną do pokonania. Długo w Lublinie nie pogra, no chyba że Zbigniew Jakubas postawi na swoim. Naprawdę świetny piłkarz gotowy już na reprezentację Polski Jana Urbana.

  • Ivo Rodrigues

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Ivo Rodrigues (wraz z Fabio Ronaldo) tworzy powoli tezę, że warto ściągać piłkarzy z Portugalii. Także świetna technika użytkowa i tylko szybkość go ogranicza. Z wad to na pewno jeszcze wiek — 30 lat na karku to nie jest potencjał na długie granie. Choć na pewno ten sezon i następny dowiezie na bardzo wysokim poziomie.

  • Renat Dadashov

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Dadashov w barwach Motoru rozegrał 373 minuty. Strzały celne 0.2 na mecz mówią same za siebie. Transferowe nieporozumienie klubu z Lublina.

  • Florian Haxha

Na ten moment Haxha to także flop transferowy. Lecz tutaj jest pole by wejść w obronę tego zawodnika. Poprzedni sezon Kosowianin spędził na zapleczu austriackiej ekstraklasy gdzie pełnił rolę wahadłowego (raz nawet wystąpił na prawej obronie), a czasem środkowego napastnika. Jako wahadłowy strzelił jednego gola i zaliczył sześć asyst. Jako napastnik strzelił cztery gole i także zanotował sześć asyst. Gol lub asysta co 151 minut. To nie jest tak, że Motor wziął młodzika z losowej szkółki w Kosowie i teraz „kurde, nie wypalił”. Motor wziął zawodnika po dobrym sezonie na zapleczu austriackiej ekstraklasy. I nawet jeśli ktoś zacznie kwestionować drugą ligę austriacką, to Czubak przyszedł na podstawie drugiej ligi polskiej. Bo chyba nie na podstawie epizodu w Belgii?

W barwach Motoru Lublin Haxha rozegrał 93 minuty. Czy na podstawie tak małej liczby minut można skreślać zawodnika? Nie. Jest to o tyle dziwne, że w obliczu tragicznej dyspozycji Dadashova aż się prosiło, by wypróbować kogoś innego na pozycji napastnika. Był tam testowany Scalet, ale Haxha nie podnosił się z ławki. Klub już postawił krzyżyk koło jego nazwiska. Musiałby wydarzyć się cud, by zanotował większą liczbę minut wiosną.

  • Kacper Karasek

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Karasek może pochwalić się tylko trzema minutami więcej od Haxhy i to wszystko rozbite w aż sześć spotkań. Początek był dramatyczny — czerwona kartka już w debiucie (i to w dodatku po wejściu z ławki) to był słaby prognostyk. Ciężko coś więcej o tym piłkarzu powiedzieć. Przyszedł do Motoru jako ograny piłkarz na zapleczu ekstraklasy (98 występów w Betclic 1. Lidze), ale klub jeszcze niby nie postawił krzyżyka przy jego nazwisku. Zobaczymy co pokaże wiosną.

  • Paskal Meyer

Wobec tego piłkarza kibice nie mieli dużych oczekiwań w kontekście tego sezonu, lecz 20-letni obrońca wyciągnięty z niemieckiej szkółki piłkarskiej może działać na wyobraźnię. Mimo wszystko w barwach Motoru Meyer pokazał trochę juniorskie granie. 222 minuty na koncie, a w pamięć zapadł na pewno mecz z Zagłębiem. Pojedynki fizyczne 3/8, pojedynki powietrzne 2/7 i wraz z Lubereckim przegrał na stronie rywalizację z Rochą oraz Regułą.

  • Kacper Plichta, Patryk Kukulski oraz Kacper Szymanek

Ciężko tu cokolwiek powiedzieć. Młodzi zawodnicy „z potencjałem na dalszy rozwój”. Jak będzie przebiegała ich dalsza kariera? Ciężko powiedzieć. Plichta i Kukulski przesiedzieli pół roku w Motorze, a Szymanek gra wszystko od deski do deski w Warcie Poznań (Betclic 2. Liga). Z oceną tych transferów mimo wszystko warto się wstrzymać.

Ogólna ocena kadencji Pawła Golańskiego

Bez rozbicia na „ten transfer tego, a ten tamtego” za kadencji Pawła Golańskiego do klubu przyszło 17 zawodników. Czterech z nich to melodia przyszłości (Plichta, Lewandowski, Szymanek, Kukulski), sześciu z nich jednoznacznie sprawdziło się w pierwszym zespole [Ede, Trartnik (mimo wszystko spełnia swoją rolę), Łabojko, Czubak, Ivo], pięciu z nich się nie sprawdziło [Sefer, Augustin, Dadashov, Haxha, Karasek (wraz z Haxhą dostał mało minut)], a dwóch ciężko określić [Matthys, Meyer (mimo wszystko można było spodziewać się po nim więcej tu i teraz)]. Ocena szkolna: 4 (mimo wszystko paru piłkarzy się sprawdziło).

Velijko Nikitović: co można się po nim spodziewać

Do tej pory posada dyrektora sportowego w Motorze Lublin to nie była łatwa misja. Dopiero teraz klub ma w miarę porządne zaplecze skautingowe. Jednak jedno się nie zmienia — dyrektor sportowy musi za grosze działać cuda. Tak się składa, że podobne warunki w Arce Gdynia ma Nikitović. Prezes „Arkowców” (Wojciech Pertkiewicz) nie jest skłonny do wydawania dużych pieniędzy na transfery podobnie jak Zbigniew Jakubas. Efekt? Słabej jakości letnie poczynania poskutkowały 12. miejscem w ekstraklasie. I to mimo tego, że z obecnej kadry Arki Dawid Szwarga wyciąga „maxa”.

Jeśli Velijko Nikitović przyjdzie (a jest łączony z klubem od dawna), to może być dobrym wzmocnieniem „Niezniszczalnych”. Serb zna okolicę. Przez dwadzieścia lat był związany z Górnikiem Łęczna, w tym przez dwanaście lat jako piłkarz i przez sześć lat pracował tam jako dyrektor sportowy. Do tego będzie mieszkał z całą rodziną w Lublinie — Zbigniew Jakubas tego wymaga. Krótko mówiąc, Motor Lublin bierze „tutejszego” dyrektora sportowego doświadczonego pracą w ekstraklasie w trudnych warunkach. Tylko jest jeden problem — Serb przyjdzie dopiero latem, mimo że klub zakładał, że przyjdzie zimą. Także obowiązki dyrektora sportowego przejął: Jakubas, Stolarski oraz skauting. Jak widać Legia swoim komitetem transferowym wyznaczyła pewne trendy w polskim futbolu.

Zbigniew Jakubas i zarządzanie klubem

Właściciel Motoru to opowieść nie na artykuł sportowy w sieci tylko na książkę. O jego przygodzie z lubelskim Motorem powinna powstać cała 400-stronnicowa książka. Od jego początków gdzie stawiał wszystko od zera i wraz z Feio budował klub, aż do teraz gdzie wreszcie jest w upragnionej ekstraklasie i… nie może dogadać się z innymi ludźmi?

Szczerze? Przekazałem panu Michałowi, że jeżeli jeszcze raz popełni taki wywiad z Weszło, który jest nam bardzo nieprzychylny, to dowie się z Weszło następnego dnia, że nie jest dyrektorem sportowym. Miałem z nim bardzo twardą i krótką rozmowę. Mądrzy ludzie robią, a nie mówią. Nie uprzedzają faktów.Zbigniew Jakubas na konferencji prasowej

Chelsea

Rozdział o ofercie za Brighta Ede z Chelsea i konflikcie w tym temacie z dyrektorem Golańskim to na pewno ważna kwestia, która powinna znaleźć się w książce o piłkarskich przygodach Jakubasa. Mówiąc po krótce: według Golańskiego oferta z Chelsea była, a według Jakubasa takiej oferty nie było. I to wszystko zostało wyjaśnione… w mediach. Bo gdzie by inaczej. Pierw Golański już w wakacje dla klubowych mediów potwierdził, że oferta z Chelsea była. Gdy wszyscy zdążyli już o tym zapomnieć, wtedy Jakubas podczas rozmowy z Canal+ Sport powiedział, że takiej oferty to w sumie nie było.

Arka Gdynia, Wojciech Pertkiewicz i temat Velijko Nikitovicia

Jak się okazuje, temat dyrektora sportowego, któremu kontrakt wygasa za pół roku to także może być temat do sporów. Szczególnie tych medialnych. Najpierw zobaczmy wersję Jakubasa:

(Golański) Pan Paweł pracuje do końca grudnia, więc o transferach rozmawialiśmy też podczas rundy jesiennej. Obecnie konsultujemy to z przyszłym dyrektorem sportowym oraz doświadczoną osobą ze skautingu, z którą od nowego roku zamierzamy podpisać kontrakt.
(Nikitović) Będzie pracował dla Motoru. Do czerwca ma kontrakt w Gdyni. Czy Arka puści go wcześniej? Nie wiem.Zbigniew Jakubas w wywiadzie dla Przegląd Sportowy Onet.pl

A teraz odpowiedź Prezesa Arki Gdynia Wojciecha Pertkiewicza:

[…] Velo ma kontrakt do końca czerwca. Jestem z nim po rozmowie, którą przeprowadziłem trzy dni temu (przyp. red. – 22.01). Nie ma żadnego kontraktu z Motorem. Na razie pracuje u nas i nie ma zamkniętych drzwi, żeby nie przedłużył z nami umowy na kolejny sezon, dwa, czy trzy. Mam świadomość, że dla niego pokusą może być praca w Motorze. Tam ma dom, dobrze się czuje i te kilkadziesiąt lat spędził w tym regionie. Oferta pana Zbyszka Jakubasa jest godna, ale mamy też swoje atuty. Velo potwierdził mi przedwczoraj (przyp. red. – 22.01), że nie ma niczego podpisanego z Motorem.
Dziennikarz: Zbigniew Jakubas mówił, że Nikitović będzie pracował dla Motoru.
Pertkiewicz: Sam jestem ciekaw tej konfrontacji. Niech ktoś pokaże dokumenty.Wojciech Pertkiewicz dla TVP Sport

Jagiellonia Białystok czy jednak bardziej Legia Warszawa?

Zbigniew Jakubas nie ukrywa, że często stawia sobie za wzór Jagiellonię Białystok. Pewnie każdy kibic polskiej piłki kojarzy wypowiedź Bogusława Leśnodorskiego, że gdyby on był prezesem jakiegoś klubu z ekstraklasy, Jagiellonia nigdy nie wygrałaby mistrzostwa Polski. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że początek rozmowy na ten temat wziął się z tego, że Jakubas chwalił Jagiellonię za sposób zarządzania klubem. Bardziej dosadnych przykładów na temat wzorowania się „Jagą” jest oczywiście więcej, lecz nie to jest tutaj istotne. Mimo tych wszystkich komplementów obecnie Motor Lublin bardziej wygląda jak Legia Warszawa. I to ta z czasów między Zielińskim a Żewłakowem. Za transfery odpowiada kilka osób na raz (trener i Jakubas, a poprzednio trener, Jakubas i dyrektor sportowy), a w klubie do teraz brakowało osób na kilku ważnych stanowiskach (w tym przypadku mowa o skautingu).

Kontrakty zawodników

Po ostatnim artykule Weszlo.com na temat Motoru Lublin większość kibiców „Niezniszczalnych” wpadła w panikę. Nie ma co się dziwić — prawda jest taka, że od trzech tygodni 18 piłkarzy „Niezniszczalnych” może negocjować kontrakt z innym zespołem i odejść z klubu po sezonie. Jednak czy jest aż tak źle?

  1. Ivan Brkić

    Obecnie Brkić jest stabilnym filarem zespołu z Lublina. Odejście takiego bramkarza z Motoru (i to jeszcze za darmo!) to byłby cios prosto w wątrobę. Jednak klub już rozpoczął negocjacje nowej umowy z tym zawodnikiem, a sam zawodnik (wg informacji Weszlo.com) chce pozostać w klubie.

  2. Gasper Tratnik

    Rezerwowy bramkarz, który ma w kontrakcie opcję przedłużenia o jeszcze jeden sezon. Śmiało można ją aktywować w każdym momencie. Bez paniki.

  3. Herve Matthys 

    Tutaj także w kontrakcie jest zapisana opcja przedłużenia umowy o jeszcze jeden sezon. Warto się zastanowić czy w ogóle jest sens ją aktywować. Na pewno nie trzeba się z tym spieszyć, 30-letni zawodnik nie kusi aż tak innych drużyn.

  4. Marek Bartos

    Ponownie mówimy o zawodniku, który ma w swoim kontrakcie opcję przedłużenia swojej umowy o jeszcze jeden sezon. Można to zrobić w każdym momencie. Tu także mówimy o zawodniku 30-letnim (rocznikowo).

  5. Arkadiusz Najemski

    Trzeci już 30-letni środkowy obrońca z wygasającą umową i nie zgadniecie… także ma opcję przedłużenia kontraktu o jeszcze jeden sezon.

  6. Krystian Palacz

    Klub postawił krzyżyk przy nazwisku tego zawodnika.

  7. Paweł Stolarski

    Zważywszy na ambicję klubu i wiek zawodnika (30-lat) ten kontrakt nie powinien zostać przedłużony.

  8. Filip Wójcik

    Wójcik to piłkarz mocno przeciętny jak na warunki ekstraklasy. Fajny rezerwowy, ale nic więcej. W tym roku skończy 29-lat także nawet w przypadku przedłużenia umowy nie warto pchać się w kontrakt długoterminowy. A z samym przedłużeniem — nie ma co się spieszyć, jeśli klub planuje latem większą przebudowę (o tym w dalszej części materiału).

  9. Sergi Samper

    Kolejny piłkarz po 30-stce, któremu wygasa kontrakt. Jednak zwarzywszy na formę tego zawodnika warto przedłużyć jego umowę, ale tutaj ponownie — o piłkarza w tym wieku nikt nie będzie się zabijał. Co nie znaczy, że warto z tym zwlekać w nieskończoność. Sam piłkarz (według Weszlo.com) chce pozostać w klubie.

  10. Jakub Łabojko

    Według informacji Szymona Janczyka z Weszło.com klub złoży wkrótce ofertę kontraktu temu piłkarzowi, a sam zawodnik skłania się ku kontynuowania kariery w Lublinie.

  11. Ivo Rodrigues

    Poprzednią umowę podpisał raptem pół roku temu, w marcu skończy 31-lat, a opcję przedłużenia kontraktu albo aktywuje klub, albo aktywuje się sama po rozegraniu odpowiedniej liczby minut w ekstraklasie. Nie ma sensu bić na alarm.

  12. Bartosz Wolski

    Klub prowadzi negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu tego zawodnika.

  13. Kacper Karasek

    Na ten moment nie pokazał wystarczającego poziomu, by myśleć o jakimkolwiek przedłużeniu kontraktu. Runda wiosenna w jego wypadku zaważy o wszystkim.

  14. Mathieu Scalet

    29-latek notuje mocno przeciętny sezon. Pełni rolę głównie jokera, a kibice mogli go zapamiętać głównie ze zmarnowanych sytuacji. Według portalu Sofascore.com zmarnował dwie dogodne sytuacje, zachował celność podań na poziomie 71% (64% na połowie przeciwnika), średnio notuje 0.3 przechwytu na mecz, udane dryblingi 45%, wygrane pojedynki 43% i wygrane pojedynki powietrzne 47%. Być może warto pokusić się o kogoś lepszego na tę pozycję.

  15. Mbaye Jacques Ndiaye

    Senegalczyk dopiero co wrócił po kontuzji, gdy grał marnował mnóstwo 100% sytuacji i ma w kontrakcie opcję przedłużenia o jeszcze jeden sezon. Klub mimo wszystko powinien z tej opcji skorzystać.

  16. Bradly van Hoeven

    Mocno anemiczny skrzydłowy. 700 minut jesienią, zero goli i dwie asysty. Jeśli klub pracuje nad wzmocnieniem tej pozycji (o tym w dalszej części materiału) ten piłkarz jest najzwyczajniej w świecie zbędny.

  17. Michał Król

    Klub nie dopilnował jego umowy przez co najprawdopodobniej zasili szeregi Wisły Płock. Szkoda, Król — w przypadku awansu do europejskich pucharów — mógłby zostać łatwo zarejestrowany, ponieważ ma status wychowanka. Czy sportowo kibice Motoru mają za kim płakać? Jeśli klub ściągnie odpowiednie zastępstwo to niezbyt. Król nie jest piłkarzem widowiskowym (wyróżnia się głównie szybkością, notuje o prawie połowę mniej dryblingów od Ronaldo), a w klasyfikacji kanadyjskiej raczej nie dobija do 10 punktów.

  18. Renat Dadashov

    Ma opcję przedłużenia kontraktu o jeszcze jeden sezon, ale raczej nie będzie ona potrzebna.

Dla tych, którzy być może nie rozumieją na czym polega opcja przedłużenia kontraktu. Jeśli taki zapis widnieje w kontrakcie zawodnika, klub ma możliwość w każdym momencie (zwykle bez pytania zawodnika o zgodę) ot tak przedłużyć jego kontrakt o jeszcze jeden rok na tych samych zasadach. Jest to o tyle wygodne, że jeśli przykładowo taki Bartos zacząłby rozmawiać z Koroną Kielce to Jakubas składa jeden podpis i „Koroniarze” będą mogli obejść się smakiem.

Wracając do kwestii kontraktowych. Obecnie klub toczy negocjacje z dwoma zawodnikami. U kolejnych ośmiu ma możliwość automatycznego przedłużenia kontraktu o jeszcze jeden sezon, jeden wymaga natychmiastowego przedłużenia, a z resztą można jeszcze poczekać miesiąc, a nawet dwa, ponieważ nie są łakomymi kąskami na rynku. Obecnie Motor ma idealną okazję, by latem przeprowadzić rewolucję kadrową znacząco podnoszącą jakość pierwszego składu, tym bardziej że wreszcie zatrudnił dział skautingu. Dodatkowo warto mimo wszystko odmłodzić zespół, o czym w dalszej części materiału.

Przedłużyć umowę bramkarzy, jednego bądź dwóch obrońców (Bartos, Najemski), do tego odnowić kontrakty Sampera, Łabojko, Ivo, Wolskiego oraz Ndiaye i uzupełnić braki kadrowe nowymi nazwiskami. Wtedy kto wie, może Motor powalczy nawet i o puchary?

Skauting

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Dział skautingu to coś, czego w Motorze Lublin jeszcze nie było. Przekonał się o tym szczególnie Michał Wlaźlik, gdy przejął rolę dyrektora sportowego latem 2024 roku. Klub w tej kwestii dokonał dwóch wzmocnień. Budową działu skautingowego zajmie się Piotr Sadowski, który w przeszłości pracował jako skaut Manchesteru United oraz Blackburn Rovert i był szefem skautingu młodzieżowego w akademii Lecha Poznań. A rolę skauta obejmie Paweł Belina, który przez ostatnie 1,5 roku współtworzył dział skautingu Śląska Wrocław i przez ponad cztery lata był skautem Rakowa Częstochowa. Na pierwszy rzut oka właściwi ludzie na właściwych miejscach.

(Dział skautingowy) Będzie liczył maksymalnie cztery osoby. Skauting idzie w inną stronę, dzisiaj mniej się jeździ na mecze, a około 40 do 60% to praca na wideo. Wszystko zależy też od tego, czy będziemy realizować szerzej pomysł właściciela (Zbigniewa Jakubasa – przyp. red.) o działaniu w Afryce i wyszukiwaniu tam zawodników. Powinno to kosztować ok. 500-700 tysięcy złotych w skali sezonu.Prezes Łukasz Jabłoński dla Weszlo.com

Starzejąca się kadra

Oto skład Motoru Lublin złożony z zawodników najczęściej występujących na danej pozycji: Brkić – Stolarski, Bartos, Matthys, Luberecki – Samper, Wolski, Ivo – Król, Ronaldo, Czubak. Średnia wieku tej jedenastki (rocznikowo) to 28,2 lat. Najmłodszy z tych zawodników skończy w tym roku 21 lat. To nie jest dobry wynik. Gdy weźmie się ten aspekt pod uwagę, 18 wygasających umów po sezonie nie robi już aż takiego wrażenia. Po prostu trzeba odmłodzić zespół.

Młodzi muszą wziąć na siebie ciężar

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Obecna sytuacja w Motorze Lublin to idealny moment, by to młodzi zawodnicy wzięli zespół na swoje barki. Odkąd Filip Luberecki miał na stole ofertę ze Sturmu Graz, nie jest tym samym piłkarzem co wcześniej. Runda jesienna poprzedniego sezonu w jego wykonaniu była znakomita. Śmiało można powiedzieć, że był jednym z lepszych lewych obrońców w lidze koło Vinagre i Gurgula. Jednak od tamtej pory nie jest już tym samym graczem. Czasem nawiąże do tamtej formy, ale raczej nic długofalowego. Runda wiosenna to idealny moment, by to on wziął na siebie ciężar.

Drugim takim zawodnikiem jest Bright Ede. Polak miał fajne wejście do zespołu ponownie — po ofercie z zagranicy nie jest już tym samym piłkarzem co wcześniej. Tym bardziej, że jego konkurent do miejsca w wyjściowej jedenastce — Herve Matthys — nie jest chodzącym wzorem środkowego obrońcy. Śmiało Ede jest w stanie wygryźć go ze składu. Łatwiejszą, a zarazem może trudniejszą misję ma 22-letni „Jacek” Ndiaye. Łatwiejszą, ponieważ w przypadku odejścia Króla zwalnia się miejsce na prawej flance, a trudniejszą ze względu na to, że Senegalczyk preferuje lewą stronę, a klub już pracuje nad nowym skrzydłowym. Co gorsza, oprócz tych trzech zawodników (w tym tylko jeden realnie liczył się o miejsce w składzie przez całą jesień) zawodnicy U-23 mają w Motorze kryzys. Lewandowski 6 minut na koncie, Plichta bez debiutu, Meyer 222 minut, Kukulski bez debiutu, a Palacz skreślony. Długoterminowo ten aspekt będzie musiał ulec poprawie.

Klubowy cennik

Po awansie do ekstraklasy Motor Lublin zasłynął ze swojego cennika, który z rundy na rundę był coraz bardziej kuriozalnie wysoki. Klub regularnie był notowany w czołówce najdroższych biletów i karnetów w lidze (więcej o cenach biletów i karnetów w ekstraklasie TUTAJ). Jednak przed rundą wiosenną tego sezonu klub zdecydował się nie zwiększać ceny ani biletów, ani karnetów. Czyżby prezesa Jakubasa naszła jakaś refleksja? A może po prostu wpłynął na niego spadek średniej liczby widzów na mecz aż o tysiąc…

Jakubas i jego okienko transferowe

Klub ewidentnie nie radzi sobie najlepiej w sprowadzaniu zawodników. Według Szymona Janczyka z Weszlo.com Motor Lublin był blisko ściągnięcia Kiliana Bevisa. 28-letni skrzydłowy z Francji co prawda nie odmłodziłby jedenastki, ale także nie wydaje się zawodnikiem pierwszej potrzeby. Jego nominalna pozycja to lewe skrzydło — tak jak Ndiaye, Ronaldo i van Hoevena. Jednak co warto zaznaczyć, Bevis regulanie robi liczby. W tym sezonie ma już na koncie pięć goli i siedem asyst, a od czterech lat każdy sezon kończy z 15 punktami w klasyfikacji kanadyjskiej. A dlaczego klub był blisko, a nie jest blisko ściągnięcia tego piłkarza? Wystarczy poczytać opinie kibiców. Według nich Jakubas „ma węża w kieszeni”.

O innych ruchach cisza. Mówi się o tym, że  klub może ściągnąć dwóch, bądź trzech piłkarzy. Lecz na ten moment bez większych konkretów. Co ciekawe klub był zainteresowany usługami Luquinhasa, jednak ten ostatecznie wybrał Radomiak Radom. Ciężko będzie kupić kogoś sensownego, jeśli się nie chce wydawać zbyt dużej ilości gotówki czy to w formie kwoty odstępnego, czy w formie kontraktu dla nowego zawodnika. Co do transferów wychodzących to klub postawił krzyżyk przy trzech nazwiskach: Dadashov, Haxha oraz Palacz. Ten pierwszy najprawdopodobniej może liczyć na oferty z jego ojczyzny — Azerbejdżanu, Polak najprawdopodobniej zejdzie na zaplecze ekstraklasy, a Kosowianin z powodu braku ofert „będzie walczył o miejsce w wyjściowej jedenastce”.

Media społecznościowe i promocja klubu

Motor Lublin jako jeden z niewielu klubów w ekstraklasie ma bardzo rozwinięte media społecznościowe. Klub regularnie publikuje krótkie materiały wideo na Tik Toku, regularnie wrzuca vlogi oraz wywiady z piłkarzami na swój kanał w serwisie YouTube i publikuje krótkie treści na X (dawniej Twitter), Instagram oraz Facebook. Gdyby tego było mało, dyrektor marketingu i komunikacji — Michał Szprendałowicz — także regularnie działa w serwisie X i służy kibicom pomocą.

Poza internetem Motor także próbuje przyciągnąć kibiców z Lubelszczyzny. Piłkarze odwiedzają szkoły, klub organizuje na festynach atrakcje dla najmłodszych, klubowy sklepik odwiedza różne jarmarki, a na ulicach miast wieszane są banery oraz plakaty promujące dany mecz. Oprócz samego miasta Lublin, klub inwestuje w promocję meczów oraz samej marki w takich lubelskich miastach jak Piaski, Kraśnik, Lubartów i wiele innych.

Stolarski i przyjaciele, czyli nadzieja „Niezniszczalnych”

W obliczu zamieszania z dyrektorem sportowym i dziwnych poczynaniach Zbigniewa Jakubasa, jedyną nadzieją kibiców Motoru jest Mateusz Stolarski. Mimo zmęczenia, które było widać u trenera w pewnym momencie rundy jesiennej, kryzys już został zażegnany.

– Jak wytłumaczyć wybicie „Żakiego” na rzut rożny w meczu z Termaliką? Jak wytłumaczyć czerwoną kartkę dzisiejszą, drugą żółtą? No jest zawodnik zamknięty, jest przy linii. Nie jest nawet żółta kartka. Rozumiem Kubę, przerywa, fauluje, faul taktyczny. Ale druga żółta kartka. Jeden z zawodników próbuje cztery razy podać do „dziewiątki”. Widać, że „GieKSa” to czyta i cztery razy podajemy w ten sam sposób. No podajmy dwa razy inaczej, żeby za trzecim razem podać w ten sam sposób. Dalej, przy pierwszej bramce. Piłka na nodze, dośrodkowanie, piłka na nodze akurat Arka — tylko bardzo proszę nie odbierzcie tego, że ja strzelam w zawodników, tylko chcę Wam podać parę przykładów. Bradly zabiera się dwa razy w sytuacji, kiedy może iść do przodu. Traci piłkę, „GieKSa” jedzie.
– Powinniśmy uderzyć się w pierś, przede wszystkim ja sam, dlaczego zespół nie punktuje. Chcę jednak kontynuować to, nad czym zaczęliśmy pracować. Przeżywamy trudny okres.Mateusz Stolarski w nienajlepszym humorze po meczu z GKS-em Katowice (2:5)

Główna siła Motoru — sztab Stolarskiego

Sztab Mateusza Stolarskiego: Gert Remmel (drugi trener), Przemysław Jasiński (pierwszy asystent trenera), Rasmus Jansson (asystent trenera), Marcel Kotwica (asystent trenera), Norbert Onuoha (asystent trenera), Jakub Deszczka (trener analityk), Tomasz Król (trener bramkarzy), Marcin Zapał (trener bramkarzy), Michał Zajko (szef działu medyczno-motorycznego), Damian Ścibior (trener przygotowania motorycznego), Rafał Marzęda (kierownik drużyny), Robert Węgłowski (lekarz), Emilian Sapuła (fizjoterapeuta), Kamil Warecki (fizjoterapeuta), Viktor Adamchuk (fizjoterapeuta), Igor Miazga (kitman) i Damian Mitrut (kucharz).

Mateusz Stolarski w rękach Jakubasa

Trener Stolarski — brutalnie, ale prawdziwie — jest dziś na „smyczy” Jakubasa. I to wszystko przez… PZPN. W skrócie: dopóki Stolarski nie ma licencji UEFA PRO nie może objąć innego klubu w ekstraklasie. Dlaczego? Ponieważ zabraniają tego przepisy. A pracuje w ekstraklasie tylko dlatego, że awansował do niej z Motorem. To oznacza, że dopóki obowiązuje jego kontrakt, formalnie jest trenerem klubu z najwyższej ligi. Gdyby więc pewnego dnia Jakubas stwierdził: „zwalniam Stolarskiego”, to ten mógłby liczyć co najwyżej na pracę w Betclic 2. Lidze. Chyba że jakiś klub próbowałby obejść przepisy — wystarczyłoby wpisać w dokumentach jako pierwszego trenera kogoś z licencją (czyli klasycznego „słupa”), a Stolarskiego umieścić jako asystenta.

Dlaczego Stolarski nie może zdobyć licencji UEFA PRO?

Wielu kibiców przeciera oczy ze zdumienia, widząc Mateusza Stolarskiego dopiero na 36. miejscu listy trenerów starających się o licencję UEFA PRO. W takim wypadku warto przyjrzeć się temu, jak działa system. Miejsc dopuszczających do egzaminu jest zaledwie 20, a punkty zdobywa się za pracę w Centralnej Lidze Juniorów, kadrach młodzieżowych oraz w Betclic 3., 2. i 1. Lidze. W teorii trener z ekstraklasy powinien być naturalnym liderem takiego zestawienia. W teorii — bo praktyka wygląda zupełnie inaczej.

Awans do ekstraklasy został formalnie przypisany Goncalo Feio, który poprowadził Motor w pięciu wiosennych meczach, więc Stolarski nie dostaje za to ani punktu. Sama praca w ekstraklasie również nie jest traktowana fair: jako asystent i jako pierwszy trener dostaje się tyle samo punktów. Efekt? W kolejce do egzaminu UEFA PRO przed Stolarskim stoi szesnastu szkoleniowców, w tym… jego własny asystent, Przemysław Jasiński. Brzmi to jak kolejna duża kompromitacja PZPN — ale do nich się już każdy przyzwyczaił.

Mateusz Stolarski dostał od drużyny na święta „licencję UEFA PRO” ⬇️

YouTube: Motor Lublin

Płaska tabela: argumentem czy wymówką?

Obecnie w wielu klubach ekstraklasy (nie tylko w Motorze) panuje tłumaczenie, że niska pozycja w lidze jest spowodowana płaską tabelę. I jest to trafny argument. Jednak warto zastanowić się, dlaczego tak jest. Przykładowo w Premier League w tym sezonie tabela też jest płaska (nie aż tak jak ekstraklasa, ale jednak). Może być to spowodowane tym, że ani liga polska, ani liga angielska nie zarzucają na kluby ograniczeń finansowych jak np. liga hiszpańska (która nie jest płaska). A do tego kluczowe może być rozłożenie puli pieniężnej na poszczególne kluby za miejsca zajmowane w tabeli na koniec sezonu.

PKO BP Ekstraklasa na tle czołowych lig Europy

Na wstępie — mówimy tylko o procentach (inaczej porównanie kwestii kwot ekstraklasa kontra Premier League nie ma sensu). W ekstraklasie mistrz dostaje na koniec +/- 12% całej puli, która przypada na wszystkie zespoły w lidze. Różnice w następnych miejscach są niskie, bo zazwyczaj wynoszą około 0,3 pp (na dole tabeli te różnice się zmniejszają aż są prawie zerowe). W Premier League mistrz dostaje około 9.5% całej puli, czyli jeszcze mniej niż w ekstraklasie. Następnie każdy zespół dostaje około 0.4 pp mniej (tam różnice są w miarę równe). Finalnie przez to, że kwota procentowa dla mistrza jest niższa niż w ekstraklasie, a różnica między jedną a drugą drużyną wyższa, dół tabeli zarabia o połowę mniej niż u nas. Zobaczmy jak to wygląda jeszcze w LaLidze. Mistrz dostaje aż 17% całej puli czyli dwukrotność tego co w Premier League. Tam nawet czwarte miejsce w lidze dostaje 11%, czyli więcej niż mistrz Anglii.

Na koniec liczy się miejsce w tabeli

Powracając do czystej piłki. Na koniec dnia z ligi też ktoś spaść musi. I to czy różnica między 16. miejscem a przykładowo 4. będzie wynosiła 10 punktów, czy 50 nie ma żadnego znaczenia. Dlatego kluby i kibice zamiast, liczyć punkty między pierwszym a ostatnim, powinni spojrzeć po prostu na miejsce w lidze. Obecnie Motor zajmuje w niej 11. miejsce, czyli o cztery pozycje niżej względem końcowo sezonowej tabeli poprzednich rozgrywek. Szansa na to, że wiosną magicznie czołówka odjedzie, a dół złoży broń jest praktycznie zerowa. Cel powinien być prosty — chociaż powtórzyć wynik z zeszłego sezonu.

Sparingi: Scalet znowu błyszczy, czy tym razem uda mu się przekuć to na ligę?

Okres przygotowawczy do rundy wiosennej Motor Lublin spędził w tureckim Belek. Tam według planu miał rozegrać mecze towarzyskie z trzema zespołami: Stal Stalowa Wola, FK IMT Belgrad oraz Wardar Skopje. Ostatecznie odbyły się tylko dwa pierwsze mecze, trzeci został odwołany ze względu na pogodę. W meczach, które jednak się odbyły, Motor wypadł rewelacyjnie. Dwukrotnie pokonał swoich rywali wynikiem 5:1. Najwięcej goli podczas zgrupowania zdobył Mathieu Scalet. Jednak czy przełoży formę ze sparingów na oficjalne rozgrywki? Podczas presezonu w czterech meczach towarzyskich strzelił aż trzy gole, czyli o jednego więcej niż w późniejszej rundzie jesiennej. Lubelscy kibice z pewnością trzymają kciuki, by tym razem Francuz przełożył formę „przygotowawczą” na oficjalną.

Motor Lublin w liczbach (suche statystyki na tle ligowym)

Liczby i statystyki już na dobre weszły do futbolu, a powoli wkraczają także do słownika kibica. PKO BP Ekstraklasa zdecydowała się opublikować raport podsumowujący pierwszą część tego sezonu bazując na danych Opta Stats Perform i TRACAB ChyronHego. Przejrzeliśmy ten raport i przygotowaliśmy dla was zbiór wszystkich statystyk, w których wspomniano o lubelskim Motorze:

Ogólne

  • Po 18. kolejkach poprzedniego sezonu Motor był cztery miejsca w tabeli wyżej i miał siedem punktów więcej.
  • 4. miejsce pod względem największej liczby % minut Polaków (52%, średnia Polaków w wyjściowej XI: 6,1).

Gole

  • 13. miejsce pod względem liczby strzelonych goli [średnia na mecz 1,28 (u siebie 1,33 i na wyjeździe 1,22]).
  • 1. miejsce pod względem liczby goli strzelonych w lidze na początku drugich połów (między 46. a 60. minutą).
  • 4. miejsce pod względem największej liczby goli bezpośrednio poprzedzonych biegiem z piłką (min. 5 m).
  • 2. miejsce Karola Czubaka pod względem liczby strzelonych goli (13, liczba goli na 90 minut: 0,72).
  • Czubak jest pierwszym Polakiem z dwucyfrową liczbą goli przed przerwą zimową od Jarosława Niezgody 2019/2020.
  • 1. miejsce Czubaka w najwyższym % strzelonych goli dla swojego klubu [43,5% (licząc gole i asysty: 52,2%)].
  • 1. miejsce Czubaka (ex aequo Bobcek, Ishak, Bergier) pod względem największej liczby meczów ze strzelonym golem (8).
  • 1. miejsce Czubaka pod względem meczy z więcej niż jednym golem strzelonym.
  • 4. miejsce Czubaka w największej liczbie meczów z punktem w klasyfikacji kanadyjskiej (9, łącznie punktów 12).
  • 3. miejsce Czubaka pod względem największej liczby strzelonych goli po stałych fragmentach gry (4).
  • 1. miejsce Czubaka (ex aequo Brunes, Alvarez, Ishak, Bobcek) w liczbie strzelonych goli między 46. a 60. minutą (3).
  • Motor Lublin (ex aequo Korona, Arka) ma najmniejszą liczbę zawodników ze strzelonym golem (8, średnio 2,75 gola na jednego zawodnika).
  • Duet Czubak + Ronaldo to 6. najskuteczniejszy duet (13 goli, 56,5%).
  • 4. miejsce Czubaka pod względem xG [7,65 (6,07 bez rzutów karnych), liczba meczy z xG powyżej 1: 1; liczba meczy z xG powyżej 0,5: 7].
  • 5. miejsce w statystyce: średni najniższy wiek strzelca (26 lat 47 dni).

Strzały

  • 13. miejsce Motoru pod względem liczby oddanych strzałów (224, strzały celne 63, celność 28,1%).
  • GKS Katowice w meczu z Motorem Lublin (wraz z Koroną w meczu z Radomiakiem) to jedyne drużyny, które oddały przynajmniej 3 celne strzały w meczu i ze wszystkich padły gole.
  • 4. miejsce Czubaka pod względem największej liczby strzałów (48, średnio 3,44 na 90 minut gry).
  • 8. miejsce Czubaka pod względem liczby celnych strzałów (18, 37,5% wszystkich strzałów, 1,29 na 90 minut gry).
  • 2. miejsce Czubaka pod względem strzałów z pola karnego [45, celnych 18, z pola bramkowego (ten prostokąt przy bramce) 7].
  • 6. miejsce Czubaka w oczekiwanych golach po strzałach celnych „xGOT” [8,21 (średnio 0,456 „xGOT” na strzał celny)].

Podania

  • 8. miejsce pod względem podań [7228 podań (średnio 401,56 na mecz), łącznie 5982 celnych (średnio 332,33 na mecz) czyli 82,90%].
  • Tylko Motor, Widzew oraz Zagłębie mniej niż połowę podań wykonało na połowie rywala.
  • 3. miejsce w podaniach w pole karne rywala [604 (8,4% wszystkich podań drużyny)].
  • 4. miejsce w największej liczbie podań prostopadłych (20.).
  • 4. miejsce w dośrodkowaniach z gry [271, udane: 51 (18,8%)].
  • 3. miejsce w oczekiwanej liczbie asyst [21,05 (średnio na 100 podań: 0,291).
  • Najemski z 4. najwyższą celnością podań [93% (liczba podań 344)].
  • Bartosz Wolski 3. miejsce pod względem podań w pole karne [172 (26,7% podań tego zawodnika)].
  • 5. miejsce Wolskiego w największym % podań swojej drużyny w pole karne rywala (28,5%).
  • 5. miejsce Wolskiego w największej liczbie podań kluczowych [36 (5,6% podań tego zawodnika), 3 stworzone dogodne sytuacje)].
  • 3. miejsce Wolskiego w największym % podań kluczowych przy strzałach drużyny (16,1%).
  • 3. miejsce Wolskiego w spodziewanej liczbie asyst [4,56 (w przeliczeniu na 90 minut gry: 0,27; spodziewana liczba asyst na 100 wykonanych podań: 0,71)].

Rzuty rożne

  • 3. miejsce w największej liczbie wykonanych rożnych [106, celne wprowadzenia w pole karne: 28 (28,3%), konwersja rożnych na gole 2,8%].
  • 1. miejsce Wolskiego w największej liczbie wykonanych rzutów rożnych [92, celne wprowadzenie w pole karne: 26 (28,3%)].

Rzuty wolne

  • Motor (ex aequo: Korona, Lech, Płock) strzelił najmniej goli po rzutach wolnych (0).

Obrona

  • 12. miejsce pod względem najmniejszej liczbie goli straconych [28 (u siebie: 1,22 na mecz; na wyjeździe: 1,89 na mecz)].
  • 4. miejsce pod względem najgorszego bilansu bramkowego [-5 (u siebie +1, na wyjeździe -6)].
  • 4. miejsce pod względem obronionych strzałów rywali [58 (68,5%)].
  • 3. miejsce w największej liczbie obron po strzałach z pola karnego [46 (64,8%)].
  • 8. miejsce w najmniejszej liczbie goli straconych po strzałach zza pola karnego [3 (83,3%)].
  • 4. miejsce w najwyższej liczbie oczekiwanych goli ze strzałów celnych rywala [30,15 (średnio na strzał celny: 0,343)].
  • 4. miejsce w najkorzystniejszej różnicy oczekiwanych strzałów celnych vs gole stracone (+2,15).
  • 3. miejsce Brkicia w największej liczbie obronionych strzałów [56 (69,5%), strzały na mecz: 3,5].
  • 3. miejsce Brkicia w największej liczbie meczów z minimum 6 obronionymi strzałami [3 (18,8% rozegranych meczów)].
  • 2. miejsce Brkicia w największej liczbie obronionych strzałów oddanych z pola karnego [41 (66,1%)].
  • 3. miejsce Brkicia w największej liczbie meczów z minimum 4 strzałami obronionymi z pola karnego [4 (max. obronione strzały z pola karnego: 6)].
  • 3. miejsce Brkicia w najlepszej różnicy oczekiwanych goli straconych ze strzałów celnych rywala vs gole stracone [+2,81 (średnia na mecz: 0,176); mecze z różnicą minimum 0,5: 4].
  • 2. miejsce Lubereckiego w największej liczbie zablokowanych dośrodkowań rywali [9 (na 90 min. gry: 0,67)].

Motoryka

  • Motor ma 5. najwyższy średni dystans na mecz (112,354 km).
  • Największy dystans przebiegnięty w 1 meczu: 8. miejsce Płock w meczu z Motorem (121,52 km), 9. miejsce Motor w meczu z Płockiem (121,16 km).
  • Najwięcej sprintów w meczu: 3. miejsce Raków w meczu z Motorem (141 sprintów, dystans sprintem: 2,57 km).
  • 6. miejsce Bartosza Wolskiego w największym dystansie łącznym [183,83 km (10,99 km na 90 min gry).
  • 7. miejsce Michała Króla w najwyższej liczbie sprintów [248 (17,01 w przeliczeniu na 90 min gry)].

Wnioski

  1. Motor bez Czubaka nie istnieje. Wychowanek Arki odpowiada za blisko połowę goli całego Motoru Lublin w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy (najwyższy współczynnik w lidze), których i tak jest nie za wiele.
  2. Motor atakuje bardziej bezpośrednio, a większość podań odbywa się podczas wyjść z pressingu rywala.
  3. Czubak to polski napastnik, którego brakowało w ekstraklasie od dawna.
  4. Motor gra najlepiej na początku drugich połów.
  5. Czubak i Ronaldo dobrze ze sobą współpracują.
  6. Mecz z GKS-em Katowice był najgorszym meczem Motoru w tym sezonie.
  7. Motor oddaje mało strzałów na bramkę rywala.
  8. Motor, Widzew i Zagłębie to jedyne drużyny w ekstraklasie, które próbują rozgrywać od tyłu.
  9. Motor próbuje korzystać w powietrznych walorów Czubaka.
  10. Wolski ma świetne podania (ligowy top).
  11. Najemski potrafi grać z piłką przy nodze.
  12. Nie korzystamy z rzutów wolnych (bądź robimy to nieefektywnie).
  13. Wolski i Brkić to kolejne filary zespołu obok Czubaka.
  14. Liczba straconych goli poniżej średniej ligowej (mimo dobrej dyspozycji Brkicia).
  15. Brkić zbyt często musi ratować Motor w defensywie.
  16. Motor jest zespołem fizycznie na jednym z wyższych poziomów w lidze.
  17. Mecz z Wisłą Płock był ciężki także pod kątem fizycznym.
  18. Król bazuje na swojej szybkości na pierwszych kilku metrach.

Przewidywana skład Motoru Lublin na wiosnę

Jeśli ktoś regularnie śledzi mecze Motoru Lublin, zwykle jest w stanie wytypować minimum siedmiu zawodników, którzy znajdą się w składzie na mecz. Nasza redakcja postanowiła zatem wytypować wyjściowy skład Motoru na resztę obecnego sezonu PKO BP Ekstraklasy i uargumentować swoje decyzje:

buildlineup.com

Departament bramkarzy

Motor Lublin ma na pozycji bramkarza realnie dwóch zawodników walczących o pierwszy skład. Są nimi: 30-letni Chorwat Ivan Brkić oraz 26-letni Słoweniec Gasper Tratnik. W rundzie wiosennej Tratnik zagrał dwa mecze w PKO BP Ekstraklasie i jeden w STS Puchar Polski. W reszcie spotkań bramki „Niezniszczalnych” bronił Ivan Brkić. Chorwat broni rewelacyjnie, a jeśli ktoś nie wierzy — niech spojrzy w statystyki. Nieraz uratował lublinian przed stratą punków. To on najprawdopodobniej będzie pierwszym bramkarzem Motoru Lublin wiosną.

Linia obrony

Odkąd Motor Lublin gra w ekstraklasie, linia obrony tego klubu woła o pomstę do nieba. Regularnie tracone gole sprawiają, że klub w tej statystyce zwykle zajmuje miejsce w dolnej części tabeli. Jeśli realnie coś ma się zmienić, Motor potrzebuje nowych twarzy. Po sezonie kontrakt wygasa aż sześciu obrońcom. Osoby odpowiedzialne za zarządzanie klubem powinny zacząć kwestionować głównie prawą stronę, ponieważ to ona była najsłabszym punktem tej drużyny od czasów awansu. Wiosną Motor najprawdopodobniej będzie najczęściej grał linią obrony LubereckiMatthysBartosWójcik, choć można spodziewać się także dużej roli Stolarskiego oraz Najemskiego.

Środek pola

Na pozycji numer sześć trener Stolarski będzie miał nie lada dylemat. Samper czy Łabojko — o to jest pytanie. Jak przez większość sezonu rywalizację wygrywał były zawodnik Śląska Wrocław, tak końcówkę rundy na bardzo wysokim poziomie dograł Sergi Samper. Na ten moment to on najprawdopodobniej wysunął się wyżej w rywalizacji o pierwszy skład na tej pozycji. Przechodząc wyżej, wybór jest raczej prosty. Chyba nikt nie wierzy, że Scalet bądź Karasek będą w stanie wygryźć kogoś z duetu IvoWolski. To kolejny bardzo solidny filar układanki trenera Stolarskiego.

Siła rażenia

Nad wyborem napastnika nawet nie ma zbytnio co się pochylać, bo wybór jest prosty — Karol Czubak. A przechodząc do skrzydeł tutaj będzie liczyła się przyszłość Michała Króla. Jeśli zostanie na rundę wiosenną w Lublinie — to on będzie występował na prawym skrzydle. A jeśli odejdzie i klub nie sprowadzi następcę — występował będzie tam Ndiaye (ewentualnie Senegalczyk po lewo, a Ronaldo po prawo). Większy dylemat Stolarski będzie miał na lewej stronie. Do wyboru jest van Hoeven, Ronaldo i właśnie Ndiaye. Większy dylemat nie oznacza duży dylemat. Ronaldo powinien obronić się swoimi umiejętnościami piłkarskimi, a zgranie jakie załapał z Czubakiem pomoże mu w obronieniu miejsca w wyjściowej jedenastce.

Gdzie Motor Lublin powinien szukać wzmocnień?

Odkąd Motor Lublin awansował do ekstraklasy, największym problemem tej ekipy jest linia obrony. Wzmocnienie środka i prawej strony to powinien być priorytet dla działaczy Motoru w tym i w następnym oknie transferowym. Do tego — jeśli Palacz odejdzie z klubu — warto sprowadzić konkurencję dla Filipa Lubereckiego. Łącznie potrzeba do tej linii około czterech, a może nawet i pięciu piłkarzy, co powinno równać się także z odejściami. Do tego potrzeba rezerwowego dla Czubaka i solidnej konkurencji dla Ivo oraz Wolskiego.

***

Motor Lublin jest obecnie w ciężkiej sytuacji. Z jednej strony klub potrzebuje wzmocnień, a z drugiej Jakubas nie chce przeznaczyć na te wzmocnienia zbyt dużo środków. Najlepiej jakby piłkarz kosztował pół-darmo, a do tego zgodził się na niską pensję bazową z wysokimi premiami boiskowymi. Niestety tak obecnie nie wyglądają realia futbolu. Wszyscy się zbroją, a Jakubas i spółka próbują być krok przed wszystkimi — co wychodzi im dosyć mizernie. No cóż, jedno jest pewne — za jakiś czas Jakubas znów pojawi się w mediach i znów będzie pouczał innych prezesów jak zarządza się klubem. Tylko żeby to nie skończyło się na programach o Betclic 1. Lidze…

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze