Opery mydlanej pod tytułem „Transfer Luki Modricia” akt kolejny. Chorwat nie poleci ze swoim zespołem na przedsezonowe tournee do USA, a zamiast tego będzie trenował w Londynie, dopóki jego sytuacja się nie wyklaruje.
Chorwat wyraził swoje pragnienie odejścia z White Hart Lane. Najbliżej jego ściągnięcia jest Real Madryt, ale broni nie złożyło jeszcze francuskie PSG. Oferta żadnego z tych klubów nie zadowoliła jednak jeszcze władz „Kogutów”, więc obecnie Luka pozostaje graczem Tottenhamu.

Piłkarz postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i odmówił wyjazdu z zespołem do USA. Zdążył już za to przeprosić i pewnie znalazłby się na pokładzie samolotu do Ameryki, gdyby nie decyzja Andre Villasa-Boasa, który nie chciał wprowadzać chaosu w szeregi drużyny i postanowił zostawić nieposłusznego Chorwata w Londynie, dopóki nie będzie ostatecznie jasne, czy ten w Tottenhamie zostanie, czy odejdzie.
– On jest w Londynie. Zdecydowaliśmy, że tam pozostanie – powiedział AVB. Spytany, czy spodziewa się, że Modrić dołączy do reszty drużyny nieco później, odpowiedział natomiast: – Nie wydaje mi się, to coś, co muszę ocenić.
– Mecz z Liverpoolem zostanie rozegrany przy niesamowitym upale. Będziemy mieli trzy dni do spotkania, a później mamy jeszcze ostatni mecz i nie będziemy mieli wiele czasu na treningi. Biorąc pod uwagę poziom, na którym obecnie są inni, nie wydaje mi się, żeby sprowadzenie tu Luki było mądrą decyzją, choć taka może jeszcze zostać podjęta.
Villas-Boas stwierdził, że od czasu odmowy wyjazdu do USA rozmawiał z Chorwatem i na niego liczy, chociaż klub czeka na odpowiednio wysoką ofertę.
– Rozmawiał ze mną i z prezesem. Przeprosił za swoje zachowanie, a przeprosiny zostały przyjęte i obecnie trenuje. Mam nadzieję, że podejmiemy właściwą decyzję. Musimy czekać, aż kluby, które się o niego starają, zaproponują odpowiednią kwotę. Jest niesamowicie dobrym zawodnikiem i każdy zespół czy trener chciałby liczyć na gracza takiego kalibru. On w tym momencie nadal jest naszym piłkarzem i ja na niego liczę.











