Józef Młynarczyk jako jeden z nielicznych Polaków miał okazję w przeszłości sięgać po trofeum Ligi Mistrzów. Były bramkarz FC Porto zgodził się podsumować kończący się rok 2010, szczególnie zwracając uwagę na MŚ w RPA i progres reprezentacji Polski.
Dlaczego w mistrzostwach świata jedni z największych faworytów: Włosi i Francuzi, ponieśli klęskę?
Przede wszystkim to wydaje mi się, że w obu krajach powinno dojść do tzw. wymiany pokoleniowej. Niestety, w tym składzie personalnym, w jakim Włosi i Francuzi byli na MŚ, nie zdołali nic osiągnąć. Szczególnie jeśli chodzi o tych pierwszych, to ta zmiana musi nastąpić, bo inaczej ten zespół nic większego nie osiągnie. Natomiast jeśli chodzi o Francję, to wydaje mi się, że Domenech nie potrafił zapanować nad szatnią, atmosferą w niej. Niewątpliwie tam kilku czy nawet kilkunastu piłkarzy jest zawodnikami klasy europejskiej, jednak wydaje mi się, że w tym przypadku trener i drużyna nie szły w tym samym kierunku. Skutkiem tego była słynna afera i to, że Francuzi kompletnie zawiedli na mistrzostwach. Jeśli chodzi o Włochów, to ta zmiana musi nastąpić, bo ten zespół był skazany na porażkę.
Czy zgodzi się Pan z tym, że różnice w poziomie futbolu coraz bardziej się zacierają?

Wiele krajów postawiło na piłkę, to się nie urodziło rok czy dwa lata temu. Różne kraje, federacje widzą w futbolu swojego rodzaju szansę na promocję, stąd postawiły już dość dawno na futbol. Nie dziwię się temu, że różnice się zacierają, bo każdy inwestuje w to, co najlepsze. Wydaje mi się, że promocja poprzez piłkę nożną jest najlepsza. Jestem przekonany, że ten dystans między najlepszymi a najsłabszymi będzie się systematycznie zmniejszał. Choć niewątpliwie trudno będzie doścignąć np. Hiszpanię i Brazylię – te kraje są piłkarskimi potęgami, tam od lat pracuje się i stawia na młodzież, stwarza się im znakomite warunki. Poza tym tam piłka nożna jest religią, niczego się tam nie zaniedbuje, żaden talent nie rozmieni się na drobne. Jest tam tak zwane sito, przez które ci piłkarze przechodzą i te kraje niemal zawsze dominowały w piłce nożnej. Można do tego dorzucić np. Niemcy, Holandię, a ci, którzy ileś tam lat temu postawili na piłkę nożną, chcąc doścignąć czołówkę, dzisiaj mają sporą satysfakcję i zwrot w postaci wielu sukcesów.
Czy był Pan zaskoczony tym, że to Hiszpanie sięgnęli po mistrzostwo świata?
To, że Hiszpanie zdobyli mistrzostwo świata, nie było jakąś wielką niespodzianką. Grali fantastyczną piłkę, co potwierdzali w niemal wszystkich meczach towarzyskich. Grają praktycznie niezmienionym składem, w którym dochodzi do rotacji na maksymalnie trzech, czterech, góra pięciu pozycjach, pomimo tego, że mają naprawdę szeroką kadrę. Piłkarze del Bosque na boisku rozumieją się znakomicie. Zawiodła mnie Brazylia, po której spodziewałem się więcej. Też tam tak jakby uciekło trochę talentów, coś w federacji się nie poukładało i konsekwencje były, takie jakie były. Wydaje mi się, że Europa jest trochę bardziej zamożna niż zespoły zza oceanu i ci, którzy w piłkę wkładali duże pieniądze od wielu lat, zbierają tego owoce.












