Wtorek, godz. 18:00. Kielce. Ponad 10 tysięcy kibiców na trybunach spragnionych dobrej piłki w wykonaniu naszej kadry U-21. Rywalem zespół z najwyższej młodzieżowej półki, który jeszcze w czerwcu zdobywał europejski czempionat na czeskich boiskach. Oglądaliśmy niezły mecz, ale niedosyt pozostał, gdyż zakończył się on bezbramkowym remisem.
Mieliśmy prawo spodziewać się dobrych zawodów i powinniśmy być połowicznie zadowoleni. Szybkie tempo, mało przestojów, choć z drugiej strony sporo strat i żadnej bramki. Przed meczem Tomasz Kędziora zapowiadał: „Chcemy się pokazać Nawałce”. Jeśli selekcjoner włączył odbiornik telewizyjny, żeby sprawdzić, co słychać na zapleczu kadry, to może czuć się zawiedziony.
Obserwując naszych prawych obrońców w starciu z Niemcami i Gibraltarem, pewnie spodziewał się, że defensor Lecha Poznań, kapitan drużyny Marcina Dorny, stanie się główną postacią tego pojedynku, podłączając się często do akcji ofensywnych. Przeliczył się. Kędziora próbował przekraczać nieśmiało linię środkową, ale na tym jego zaangażowanie się kończyło. Może nie popełnił zbyt wielu błędów, nie tracił głupio piłek, jednak od zawodnika, który już poczuł atmosferę dorosłej reprezentacji – powinniśmy wymagać więcej.
Widać było, że niektórym piłkarzom brakuje minut w ligowych meczach. Pod względem taktycznym prezentowaliśmy się bardzo przyzwoicie, ale Dornie zabrakło odpowiednich ludzi do wykonania planu. Przede wszystkim nie było na boisku rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia, który przejąłby od Urygi odpowiedzialność za wyprowadzanie piłki. Zawodnik Wisły Kraków wyróżniał się walecznością, ambicją, niezłym przechwytem, niemniej ma wiele ograniczeń technicznych trudnych do przeskoczenia.
Bardzo dobre wrażenie na wszystkich zrobił niewątpliwie Jarosław Jach, na co dzień defensor Zagłębia Lubin, który w obecnym sezonie ekstraklasy rozegrał już cztery mecze, zbierając pochlebne recenzje. Dzisiaj był zdecydowanie najpewniejszym punktem defensywy, mimo że został do tej kadry dowołany jako strażak, kiedy okazało się, że Marcin Dorna może mieć na zgrupowaniu szpital. Debiutant może być pewien kolejnych powołań, zgłaszając akces do występów w pierwszej reprezentacji. Wobec problemów ze zdrowiem Michała Pazdana i problemów z grą w klubie Łukasza Szukały można zacząć myśleć o Jachu jako partnerze Kamila Glika.
Druga wyróżniająca się postać dzisiejszego meczu to Bartłomiej Drągowski, co nie powinno być żadną niespodzianką. Wyszedł na plac zmotywowany, nie obraża się, że gra „tylko” w młodzieżówce. Cierpliwie czeka na szansę debiutu w seniorskiej kadrze, a takimi występami jak ten dzisiejszy na pewno zrobił kolejny duży krok, choć konkurencję ma olbrzymią. Skoro na ławce zasiadają Boruc i Szczęsny…












