Czy jeżeli niespodzianka dzieje się drugi raz z rzędu, to można ją rozpatrywać w ogóle w kategorii niespodzianki? Pytanie, na które trudno jest znaleźć jasną i bezsprzeczną odpowiedź. W taką konsternację wprawia postawa Madagaskaru, aczkolwiek to nie on został mistrzem, a Maroko. Mistrzostwa Narodów Afryki były bardzo blisko, by napisała się podczas nich absolutnie nieprawdopodobna historia.
Kopciuszek
Mistrzostwa Narodów Afryki charakteryzują się tym, że reprezentacje biorące w nich udział składają się z zawodników grających w rodzimych ligach. Reprezentacja Nigerii gra wyłącznie Nigeryjczykami z ligi nigeryjskiej, kadra Angoli składa się z Angolczyków grających w lidze angolskiej i dalej analogicznie.
Reprezentacja Madagaskaru dopiero drugi raz w historii zakwalifikowała się do turnieju głównego. Pierwszy raz miał miejsce na poprzedniej edycji. Wówczas sensacyjnie kadra sięgnęła po brązowy medal!
Dla oddania poziomu zawodników reprezentacji Madagaskaru wymierny jest fakt, że nigdy w historii klub z tego kraju nie zakwalifikował się do fazy grupowej afrykańskich pucharów. Uwzględniając, że afrykańskie kluby – szczególnie te nie najbogatsze – w dużej mierze grają rodzimymi zawodnikami. To już ukazuje skalę sensacji, jaką sprawiła reprezentacja Madagaskaru w 2023 roku.
W zakończonej niedawno edycji… ten wynik jeszcze poprawiła. Oczywiście przez te dwa lata w wymiarze klubowym nic się nie zmieniło – jak madagaskarskiego klubu nie było w fazie grupowej afrykańskich pucharów, tak nadal nie ma. Zatem powtórzenie wyniku wydawało się celem wręcz nierealnym. Natomiast tym razem Madagaskar doszedł aż do finału, gdzie zażarcie walczył do samego końca.
Finalnie – mimo szybkiego wyjścia na prowadzenie – przegrał 2:3 z Marokiem. Decydująca bramka padła po strzale niemal z połowy boiska na 10 minut przed końcem. Spotkanie było prawdziwym rollercoasterem.











