Z powodu weekendowych obchodów Dnia Zwycięstwa w Rosji, 10. kolejka Premier Ligi zostanie rozegrana w poniedziałek i wtorek. Najciekawiej zapowiadają się poniedziałkowe konfrontacje FK Rostów z Rubinem Kazań i CSKA Moskwy z Terekiem Grozny.
Forma piłkarzy z Rostowa jest w tym sezonie bardzo nierówna. Podopieczni Oleha Protasowa potrafili przegrać z beniaminkami z Władykaukazu i Nowosybirska, aby w minionym tygodniu wygrać w dobrym stylu z CSKA Moskwa. Rubin, który w poprzednich dwóch latach rozpoczynał rozgrywki od efektownych zwycięstw, tej wiosny nie rozpieszcza swoich kibiców. „Tatarzy” nie potrafili znaleźć następcy Alejandro Domingueza, co teraz znacząco odbija się na jakości ich gry. Również Aleksandr Bucharow w niczym nie przypomina zawodnika, przed którym jeszcze kilka miesięcy temu drżały nogi większości obrońców zarabiających na chleb w lidze rosyjskiej. Szkoleniowiec ekipy z Kazania, Kurban Bierdyjew, od początku bieżącego sezonu boryka się z poważnymi problemami zdrowotnymi swoich zawodników. Aż nadto widoczny jest brak kontuzjowanych Aleksandra Rjazancewa, Romana Szaronowa i Gokdeniza Karadeniza. Niewielkim pocieszeniem dla turkmeńskiego trenera jest fakt, iż do zespołu powraca Bebars Natcho. Izraelczyk nie jest jednak w pełni sił i jutro znajdzie się tylko wśród rezerwowych. Na rywalizację przeciwko byłym kolegom klubowym szykuje się napastnik Rostowa, Roman Adamow. Były reprezentant Rosji został skreślony przez Bierdyjewa i będzie chciał pokazać trenerowi zespołu mistrza kraju, że ten podjął złą decyzję.
Równie ciekawie powinno być w podmoskiewskich Chimkach, gdzie CSKA Moskwa podejmie Terek Grozny. Gospodarze udanie rozpoczęli obecny sezon, jednak porażki z Zenitem Sankt Petersburg i Rostowem pozbawiły ich marzeń o objęciu fotela lidera. Aby nie stracić dystansu do zespołu znad Newy, wybrańcy Leonida Słuckiego muszą rozprawić się z Terekiem Grozny. Przekleństwem stołecznego zespołu jest kiepska dyspozycja najlepszych strzelców w ubiegłorocznych rozgrywkach: Milosa Krasicia i Tomasa Necida. Ten pierwszy myśli już chyba tylko o zbliżających się mistrzostwach świata i nie prezentuje ostatnio walorów, jakimi imponował chociażby w meczach Ligi Mistrzów. Goście z Groznego walczą natomiast o przełamanie fatalnej passy pięciu meczów bez zwycięstwa. Ostatni raz ekipa z Czeczeni zainkasowała komplet punktów ponad miesiąc temu, pokonując słabe Krylje Sowietow Samara. W poniedziałkowy wieczór o zwycięstwo Terekowi będzie niezwykle trudno.
Czy poniedziałkowe starcie Lokomotiwu Moskwa ze Spartakiem Nalczyk będzie gwoździem do trumny szkoleniowca „Parowozów”, Jurija Siomina? Niewykluczone, ponieważ Spartak będzie chciał za wszelką ceną pokazać swoim kibicom, że ostatnia porażka w Sankt Petersburgu była przypadkowa, a Lokomotiw – mówiąc łagodnie – prezentuje się w tym sezonie słabo. Gospodarze jutrzejszego meczu mieli po przegranej z Zenitem Sankt Petersburg słuszne pretensje pod adresem arbitra, który w pierwszej połowie popełnił dwa błędy na niekorzyść ich zespołu. Ponieważ w tym sezonie jeszcze żadna drużyna nie zdobyła w Nalczyku choćby punktu, zwycięstwo Spartaka nie będzie żadną niespodzianką. Wybrańcy Jurija Krasnożana prezentują dojrzały futbol i w pełni zasługują na drugie miejsce w tabeli. Jurij Siomin nie ma takiego komfortu, co więcej, po kompromitującej przegranej z Saturnem, jego posada wisi na włosku. Warto dodać, że w zespole Lokomotiwu napastnicy fatalnie spisują się w bieżących rozgrywkach. Dmitrij Syczow, Peter Odemwingie, Maicon i Dramane Traore ani razu nie zdołali trafić do siatki rywala. Jeśli tylko najlepszy snajper stołecznego klubu, Oleksandr Alijew, zaliczy słabszy występ, to Jurij Siomin będzie mógł pakować walizki.










