Niewielu włoskich trenerów przewinęło się przez niemieckie boiska. Przed Carlo Ancelottim trudne zadanie, bo żadnemu z nich nie udało się zrobić w Bundeslidze kariery. Czy pójdzie śladami swoich poprzedników i zrezygnuje z pracy po roku? A może uda mu się osiągnąć coś więcej?
Carlo Ancelotti jest kolejnym włoskim szkoleniowcem, który trafił na boiska niemieckiej Bundesligi – to pewne. Czy uda mu się odnieść upragniony na Allianz Arena sukces i zdobędzie kolejny Puchar Europy dla Bayernu Monachium? Dziennikarze są podzieleni. Pod wodzą Guardioli do tego czasu się to nie udało. Wątpliwości nie ma były trener, Giovanni Trapattoni. – Chciałem pogratulować władzom Bayernu. To wspaniała decyzja. Carlo jest znakomitym, utytułowanym i bardzo doświadczonym szkoleniowcem. Pod jego wodzą drużyna zdobędzie wiele trofeów – mówi cytowany przez „Bilda”.
To właśnie on jest najbardziej utytułowanym Włochem w niemieckiej Bundeslidze. W swoim bogatym piłkarskim CV Giovanni Trapattoni ma, obok reprezentacji Irlandii i Watykanu, VfB Stuttgart oraz dwukrotnie Bayern Monachium. Jego początki były bardzo trudne – już w pierwszym spotkaniu „o coś” lepszy okazał się VfB Stuttgart, który zdobył Superpuchar Niemiec po dogrywce. Jeszcze gorzej było tydzień później, 14 sierpnia. Ekipa doświadczonego trenera była dopiero w trakcie przedsezonowych przygotowań, jednak dwa znaki ostrzegawcze pokazały, że coś jest nie tak.
Nieprawdopodobne – „Sportlife”, Sensacja – „Der Anzeiger”, Piłkarski sen się spełnił – „Das Tagesblatt”. Nikogo nie dziwiły nagłówki poniedziałkowych gazet o tematyce sportowej. Całe Niemcy mówiły o kompromitacji Olivera Kahna, Lothara Matthaeusa i spółki przeciwko TSV Vestenbergsgreuth. Obiekt gospodarzy nie mógłby pomieścić zainteresowanych, więc spotkanie odbyło się w Norymberdze na Frankenstadion. Do miasta oddalonego o 50 km udało się niemal 24,5 tysiąca fanów. Fanów, którzy przeżyli prawdziwy szok, gdy w 43. minucie Roland Stein otworzył wynik spotkania. I jeszcze większe zdziwienie, gdy doktor Markus Merk zagwizdał po raz ostatni, a na tablicy wyników wciąż widniało 1:0. To jedno zwycięstwo było największym sukcesem w historii klubu, który dotarł do trzeciej rundy DFB-Pokal (3:4 w rzutach karnych z Wolfsburgiem).
Bayern w Champions League? Sen o triumfie brutalnie zakończyli późniejsi triumfatorzy, Ajax Amsterdam. Już ćwierćfinał pokazał, że „Gwiazda Południa” jest słaba. Męczarnie z IFK Goeteborg nie wróżyły niczego dobrego przed kolejnym dwumeczem, tym razem z Ajaksem Amsterdam. Podopieczni Trapattoniego stawiali opór dość długo, jednak i tak na koniec przegrali 5:2. Nie lepiej było na krajowym podwórku. Bayernowi po słabym sezonie i zajęciu szóstego miejsca w lidze pozostała walka w Pucharze UEFA. I konieczność znalezienia nowego trenera. Trapattoniemu podziękowano po dokładnie 365 dniach.









