Bajkę o takim tytule znają wszyscy, a kto nie zna to zaraz się dowie o co chodzi. Jednak w tym przypadku to nie jest urocza dziewczyna tylko piłkarz. Ciekawe czy podobnie jak główna bohaterka tej bajki powali wszystkich na kolana.
Nie tak dawno polskie media podały, że jeden z najlepszych polskich napastników Tomasz Frankowski myśli o zakończeniu swojej, nie ukrywajmy, nieciekawej kariery. Wszystko byłoby inaczej, gdyby Franek nie przeszedł z drugoligowego Elche do Wolverhampton i być może, dzisiaj grałby w jednym z klubów Primiera Division. Jednak jego życie się tak potoczyło, że wrócił do kraju i zamierza udowodnić, iż mimo 33 lat jest w stanie zdobywać bramki w takim samym, pięknym stylu jak dawniej. Tomek Frankowski aby zrealizować ten cel na razie ciężko trenuje. Ostatnio skorzystał z zaproszenia i choć nie jest piłkarzem Wisły Kraków, to jest z drużyną. Niestety były gwiazdor „Białej Gwiazdy” bardzo chłodno został przyjęty przez fanów zespołu. Kibice mają Tomkowi za złe, że po przegranym meczu z Panathinaikosem o awans do fazy grupowej ligi mistrzów, przeszedł do Elche. Szkoda jednak, że kibice nie potrafią mu wybaczyć. W szoku jest również trener Wisły Maciej Skorża: „Przez myśl mi nie przeszło, że ktoś, kto był kiedyś symbolem Wisły, może być tak źle odbierany przez niektórych kibiców. Postrzegałem go jako zawodnika, który ma ogromne zasługi dla Wisły. To sytuacja, w której wszystkie strony powinny pokazać wielkość, wyjść ponad swoje urażone ambicje i dumy”. Sam zainteresowany również nie ukrywa żalu, bo się takiej sytuacji nie spodziewał. „Nie wiem czy to dziesięciu, czy stu kibiców. Nie będę zakładał stroju Wisły, jeśli fani sobie tego nie życzą. Jestem tylko na tydzień lub dwa na gościnne treningi. Do Wisły nie będę próbował nawet pukać”. Oj nie ładnie się zachowują kibice Wisły, nie ładnie. Jestem ciekaw, jakby przyjęli Maćka Żurawskiego, który przecież wcześniej opuścił klub i był jego kapitanem.
Transferowa karuzela
Do stycznia pozostały tylko dwa miesiące i transferowa karuzela powoli się rozkręca. Na razie głośno jest tylko o dwóch gwiazdach. Pierwsza to Niemiec z polskimi korzeniami. Lukas Podolski według niemieckich mediów może odejść z Bayernu nie mniej niż za 12 milionów euro. Nowy Bayern to zespół gwiazd, a Podolski od jakiegoś czasu nie potrafi przebić się do pierwszego składu. Jednak możliwość gry na pewno będzie miał w Werderze. Były klub Miroslava Klose poszukuje napastnika i kto wie, może w zimie Lukas będzie bronił barw właśnie tego klubu. Do transferu oprócz menadżera zespołu zachęca również reprezentacyjny kolega Torsten Frings: „Podolski sam musi podjąć decyzję, ale tutaj byłoby mu łatwiej, bo trener dawałby szansę gry”. A może w kolejce po Niemca zgłosi się jeszcze jakiś inny zespół?
Coraz głośniej mówi się o odejściu Franka Lamparda. Angielski pomocnik niedawno łączony był z Juventusem Turyn, a dzisiaj media przymierzają go do innego włoskiego klubu. Inter Mediolan, oficjalnie zgłosił chęć pozyskania Anglika. Mistrz Włoch potrzebuje dobrego rozgrywającego, jeżeli myśli o wygraniu Ligi Mistrzów. Drugim powodem są kontuzje Patricka Vieiry. Francuz, który nie jest już młodzieniaszkiem, więcej się leczy niż gra, a Frank idealnie załatałby po nim dziurę. Kto wie może jednak to właśnie Juve sprzątnie mediolańczykom Lamparda spod nosa.










