W spotkaniu rozgrywanym w ramach 36. kolejki Serie A na San Siro Milan wygrał z przyjezdną Atalantą 2:0. „Rossoneri” rzucili się na rywala w pierwszych minutach meczu, czego efektem była bramka Muntariego. Do końca spotkania gospodarze ze spokojem utrzymywali prowadzenie, a w samej końcówce gości dobił Robinho.

Wciąż wierzący w możliwość zdobycia scudetto Milan, choć wcale nie ukazujący tej wiary na boisku, podejmował dziś na własnym stadionie Atalantę. Rywala trudnego, nietrudnego – niełatwo to jednoznacznie stwierdzić. Bo chociaż zawodnicy z Bergamo już o nic nie walczą, to tak jak i Milan mają za sobą serię dwóch zwycięstw z rzędu i pokazują się ostatnio z bardzo dobrej strony. „Rossoneri” jednak przyzwyczaili nas, że nawet jak im nie idzie, to jakoś te trzy punkty zazwyczaj uciułają – jak będzie tym razem?
Gospodarze pierwszą okazję do bramki stworzyli sobie już w 3. minucie spotkania. Bardzo mocne uderzenie z dystansu oddał Boateng, ale zablokował je obrońca i tylko dlatego piłka przeszła tuż obok słupka. Ghańczyk po raz kolejny golkipera sprawdzić chciał już minutę później, tym razem świetnie spisał się w bramce Consigli, który doskonale interweniował także przy mocnej dobitce Ibrahimovicia. Trzeba przyznać, że Milan w końcu robił dobre wrażenie, rzucając się od początku meczu na swego rywala i oblegając bramkę Consigliego. W 7. minucie znów znakomitą akcję przeprowadził Boateng i znów pomocnika „Rossonerich” zatrzymał golkiper gości. 10. minuta spotkania i już mamy bramkę! To fakt zdecydowanie odbiegający od ostatnich standardów mediolańczyków, którzy lubowali się biciem w mur stworzony przez obrońców rywala. Tym razem jednak z wykorzystaniem precyzyjnej wrzutki „Ibry” nie miał problemów Muntari, który bardzo dobrze zachował się przed „piątką” Consigliego. Atalanta skutecznie odgryźć się mogła pięć minut później, ale strzał z główki Denisa świetnie wybronił Abbiati.

Po zdobyciu bramki gospodarze zdecydowanie spuścili z tonu, jednak w 22. minucie mogło być 2:0, gdyby tylko błąd bramkarza z Bergamo wykorzystał Cassano. Po pół godzinie gry do kolejnej znakomitej okazji doszedł Denis, ale tym razem jego strzał minął minimalnie zewnętrzną część słupka bramki Abbiatiego. W późniejszym fragmencie znów do głosu doszli gospodarze. Zagrożenie stwarzał głównie Cassano, ale dobrze neutralizowali jego akcje obrońcy drużyny przeciwnej. W 39. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki doszedł Ibrahimović, ale strzał Szweda pozostawiał wiele do życzenia. W końcówce dobrą okazję miał jeszcze Cazzola, ale nie trafił w światło bramki, stąd też Milan do przerwy prowadził 1:0.












