W meczu kończącym 8. kolejkę Serie A Milan po dobrym spotkaniu minimalnie okazał się lepszy od Napoli. W pojedynku nie brakowało ładnych bramek, a także dramatycznych sytuacji.
Różnica punktowa między Milanem a Napoli wynosiła dwa. Dlatego można było się spodziewać wyrównanej rywalizacji. Od pierwszych minut to „Rossoneri” odważnie zaatakowali, spychając przeciwników do defensywy. „Azzurri” kompletnie nie mogli znaleźć się na boisku. Zostali za to skarceni w 22. minucie. Wtedy prawą flanką pognał Massimo Oddo. Swój rajd zakończył podaniem do niepilnowanego Robinho. Brazylijczyk precyzyjnym strzałem z linii pola karnego nie dał najmniejszych szans De Sanctisowi. Ta bramka podziałała na gospodarzy pobudzająco. Po kilkudziesięciu sekundach z prawej strony dośrodkował Ezequiel Lavezzi. Do piłki dopadł Marek Hamsik, ale ta po jego uderzeniu minęła słupek bramki strzeżonej przez Christiana Abbiatiego.

W 32. minucie mogło być już 2:0, gdyby Alexandre Pato zachował się altruistycznie. Brazylijczyk indywidualną akcję zakończył bardzo niecelnym strzałem. Ostatnie pięć minut pierwszej połowy toczyło się w szaleńczym tempie i sporo się wówczas wydarzyło. Najpierw dośrodkowanie z lewej strony Andrei Dosseny znalazło Edinsona Cavaniego, lecz Urugwajczyk należycie go nie spożytkował. W 45. minucie Michele Pazienza nie wytrzymał nerwowo i za swój faul obejrzał drugą żółtą kartkę i przedwcześnie zakończył swój udział w meczu. Grę w przewadze szybko mógł wykorzystać Milan. Sporo miejsca w polu karnym miał Zlatan Ibrahimović i strzałem przewrotką próbował zaskoczyć Manuela De Sanctisa. Włoski bramkarz wykazał się czujnością. Jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę swoją znakomitą okazję mieli piłkarze Napoli. W pole karne dośrodkował Hamsik, a Lavezzi zgubił obrońców „Rossoneri”. Strzał głową Argentyńczyka znakomicie zatrzymał Abbiati.
W drugiej połowie to Napoli rozpoczęło ataki, ale obrońcy gości skutecznie je rozbijali. Wartą odnotowania akcją był strzał Zlatana Ibrahimovicia z 55. minuty. Jednak był on tak słaby, że De Sanctis nie miał kłopotów ze złapaniem piłki. Po chwili odpowiedział zespół z Neapolu. Z około 20 metrów na techniczne uderzenie zdecydował się Marek Hamsik. Christian Abbiati wyciągnął się jak struna i w imponującym stylu przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. W 67. minucie jedna z kontr Milanu mogła przynieść podwyższenie rezultatu. W sytuacji sam na sam z De Sanctisem znalazł się Pato. Brazylijczykowi zabrakło zimnej krwi i oddał strzał wprost w bramkarza. Po upływie 240 sekund od tej sytuacji na tablicy wyników widniał już inny rezultat. Dośrodkowana piłka z prawego skrzydła odnalazła w polu karnym Zlatana Ibrahimovicia. Szwed mocnym strzałem głową nie dał szans włoskiemu golkiperowi. Sytuacja Napoli zrobiła się beznadziejna. Nie dość, że grało bez jednego gracza, to jeszcze przegrywało 0:2. Neapolitańczycy jednak nie złożyli broni.











