„Rossoneri” odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym sezonie na własnym obiekcie. Zawodnicy Milanu spokojne pokonali Cagliari. Bohaterem meczu został El Shaarawy, który zdobył obydwie bramki dla mediolańczyków.

Milan z nożem na gardle jeszcze na długo przed rozpoczęciem spotkania zdawał sobie sprawę, że ten mecz musi wygrać. Dla zawodników z Mediolanu ewentualne zwycięstwo byłoby pierwszym w tym sezonie na własnym obiekcie. Chęć sięgnięcia po pierwsze punkty na San Siro przez „Rossonerich” była widoczna od pierwszych minut spotkania. Jednak samymi chęciami Milan nic nie zdziałał i tak właściwie po kwadransie gry nie można było wspomnieć żadnej akcji, która zagroziłaby bramce Agazziego. Ale właśnie wtedy nadeszła 15. minuta i mediolańczycy już po pierwszej składnej akcji wyszli na prowadzenie. Świetną piłkę z El Shaarawym rozegrał Montolivo, co napastnik Milanu pewnie wykorzystał w sytuacji sam na sam. Gospodarze po stracie gola wcale nie zamierzali się cofać, a wręcz przeciwnie – rozochocili się, przez co kolejne okazje mieli Traore i de Jong, jednak nie potrafili oni trafić nawet w światło bramki gości.

Przy wzmożonych atakach gospodarze w 24. minucie zapomnieli na moment o defensywie, za co boleśnie ukarać mógł ich Ribeiro. Kąśliwy strzał napastnika Cagliari w ostatnim momencie zatrzymał jednak Abbiati. Goście w ciągu ostatnich kilkunastu minut wzięli większą część gry na siebie, co owocowało kolejnymi sytuacjami. Golkiper z Mediolanu wykazać się musiał także w 30. minucie, kiedy groźnie z dystansu uderzał Ibarbo. W końcowych minutach pierwszej połowy Milan znów odzyskał przewagę. „Rossoneri” najlepszą okazję do podwyższenia prowadzenia mieli w 42. minucie, jednak ani El Shaarawy, ani Pazzini nie potrafili pokonać Agazziego, przez co do końca pierwszej połowy utrzymało się jednobramkowe prowadzenie gospodarzy.
Drugą połowę mediolańczycy rozpoczęli spokojnie, kontrolując boiskowe wydarzenia, choć goście już w pierwszej akcji po wznowieniu gry mieli swoją okazję. Konkretnie z główki próbował Pinilla, ale chybił. Napastnik Cagliari próbował znów siedem minut później, ale z tym samym skutkiem. Goście coraz pewniej podchodzili pod pole karne Milanu, dzięki czemu mieliśmy kolejne okazje bramkowe. W 58. minucie próbował z dystansu uderzać Conti, ale dobrze poradził sobie Abbiati. Naprawdę groźnie zrobiło się jednak trzy minuty później, kiedy po rzucie wolnym z główki uderzał Ibarbo. Strzał napastnika gości przeszedł minimalnie obok słupka bramki Milanu. Goście byli wyraźnie w gazie, ale chyba chcieli aż zanadto, o czym przekonał nas w 66. minucie Conti. Włoch w ciągu dwóch minut zobaczył dwie żółte kartki, przy czym drugą za bezmyślne uderzenie łokciem, przez co znacznie osłabił swą drużynę w walce o wywiezienie choćby punktu z Mediolanu. W kolejnych minutach niewiele było już akcji podbramkowych, więcej walki w środku pola. Dopiero w 77. minucie El Shaarawy próbował zagrozić Agazziemu, ale wyniku spotkania nie zmienił. Za to już pięć minut później 19-latek skutecznie wykończył akcję i w sumie ni stąd, ni zowąd Milan wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. W końcowych minutach było jeszcze kilka sytuacji podbramkowych z obu stron, jednak żadna nie była nadzwyczaj groźna, stąd i wynik nie uległ już zmianie, a Milan po końcowym gwizdku sędziego mógł cieszyć się z pierwszych punktów zdobytych na San Siro.











