W hicie 32. kolejki Serie A AC Milan nie bez problemów poradził sobie z Fiorentiną. Sytuacja lidera układała się znakomicie do 80. minuty, kiedy to Vargas zdobył kontaktowego gola. Ostatecznie Milan dowiózł jednobramkowe prowadzenie do końca i utrzymał trzypunktową przewagę nad Napoli.

W niedzielne popołudnie Napoli zrównało się punktowo z Milanem. Rachunek przed pojedynkiem był prosty. „Rossoneri” spotkanie z Fiorentiną musieli wygrać. Podopieczni Massimiliano Allegriego rzucili się na przeciwników jak drapieżnik na swoją ofiarę. Już w 2. minucie Artur Boruc był zmuszony do interwencji. Dynamicznie w pole karne wbiegł Seedorf i potężnie uderzył w stronę bramki. Polski bramkarz popisał się świetnym refleksem. W odpowiedzi przyszła sytuacja Fiorentiny. Jednak strzał nożycami Mario Santany był za słaby, by pokonać Abbiatiego. W 8. minucie Milan wyszedł na prowadzenie. Clarence Seedorf popisał się silnym strzałem, lecz Boruc nie miał szans na udaną interwencję. Po chwili goście mogli podwyższyć prowadzenie. Do sytuacji sam na sam z Polakiem doszedł Alexandre Pato, ale z tego pojedynku zwycięsko wyszedł bramkarz.
W 18. minucie gospodarze wreszcie zmusili Abbiatiego do poważnej interwencji. Z około 20. metrów uderzył Donadel, lecz w tej sytuacji świetnie interweniował bramkarz. W 32. minucie z dystansu uderzył Abate, ale piłka nie poleciała w światło bramki. Po chwili Pato uderzył zza pola karnego bez powodzenia. Powodzenie nadeszło dziewięć minut później. Prawą stroną pola karnego pognał Boateng i dograł piłkę do Pato. Brazylijczyk z bliskiej odległości nie miał problemu z pokonaniem Boruca. Jeszcze w 45. minucie z dystansu uderzył Santana, ale piłka poleciała ponad bramką. Do przerwy Milan zasłużenie prowadził z Fiorentiną.

Druga część meczu również rozpoczęła się od mocnego uderzenia Milanu. Goście mieli dwie znakomite sytuacje. W obu z nich główną rolę odegrał Zlatan Ibrahimović. Najpierw w 53. minucie Szwed wyszedł sam na sam z Borucem. Jednak napastnik „Rossoneri” uderzył niecelnie. Po chwili znów Ibrahimović miał świetną okazję, ale znów nie trafił w światło bramki. Fiorentina swoją pierwszą dobrą sytuację w drugiej odsłonie miała w 64. minucie. Z dystansu strzelał Montolivo, ale bardzo niecelnie.











