W ubiegły weekend rozegrana została już 17. kolejka Serie A. Nie była ona pełna ze względu na przełożenie dwóch spotkań. Mecz Sampdorii z Genoą uniemożliwił nawał śniegu, a Interu z Fiorentiną udział mistrzów Włoch w klubowych mistrzostwach świata. Niemniej jednak emocji nie brakowało. Tych dostarczyły szczególnie korespondencyjna rywalizacja Milanu z Lazio oraz hit na San Siro.
Ostatnia kolejka Serie A rozpoczęła się w bardzo udany sposób dla Ceseny. Piłkarze tego klubu wraz ze swoimi przeciwnikami z Cagliari zainaugurowali zmagania 17. serii spotkań. Mecz ten miał szczególne znaczenie dla gospodarzy, którzy jak tlenu potrzebują punktów, by znaleźć się nad strefą spadkową. Ogromną radość dostarczyli swoim sympatykom już w 18. minucie, kiedy Michaela Agazziego pokonał Luis Antonio Jimenez. Jego gol okazał się jedynym w całym spotkaniu. Dał on Cesenie awans na 17. pozycję w tabeli. Cagliari jest 13.

Jeszcze tego samego wieczoru kibice piłkarscy we Włoszech oddali się oglądaniu największego hitu tej kolejki. Na San Siro Milan podejmował Romę. Zdecydowanymi faworytami byli „Rossoneri”, którzy pewnie liderowali stawce. Jednak już w 22. minucie zostali osłabieni, gdyż Clarence Seedorf musiał zastąpić kontuzjowanego Andreę Pirlo. Roma miała w sobotę w swoim składzie kogoś, komu szczególnie zależało na zwycięstwie. Był nim były gracz Milanu, Marco Boriello. Ten udowodnił działaczom swojego poprzedniego klubu, że popełnili błąd, pozbywając się go. Uczynił to poprzez strzelenie gola, który dał zwycięstwo rzymianom. Pozwoliło to im awansować na piąte miejsce.
Porażka „Rossoneri” stanowiła możliwość do odrobienia części strat dla Lazio. Warunkiem było odniesienie przez piłkarzy z Wiecznego Miasta zwycięstwa z Udinese. Strzelanie zaczęło się już po 120 sekundach gry dzięki Andersonowi. Dobrze grającym rzymianom korzystny wynik udało się utrzymać do przerwy. Jednak tuż po jej rozpoczęciu Fernando Muslera skapitulował po uderzeniu Alexisa Sancheza. Chociaż dwie minut później trafił Giuseppe Biava, zawodnicy z Udine znowu doprowadzili do wyrównania. Tym razem autorem gola okazał się sam Antonio Di Natale. Lazio nie rezygnowało i na 120 sekund przed końcem zadało decydujący cios. Jego sprzymierzeńcem okazał się Cristian Zapata, pakując piłkę do własnej siatki.
Coraz bliżej dna jest Brescia. By zatrzymać swój marsz w dół, podopieczni Mario Beretty musieli pokonać wyżej notowaną Catanię. Jednak gospodarze niedzielnej potyczki również potrzebowali punktów, a nie zamierzali ich tracić z teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Bohaterem spotkania okazał się Maxi Lopez. Były gracz FC Barcelona i FK Moskwa w 33. minucie zdobył jedynego gola spotkania. Dzięki temu jego klub znajduje się na 12. lokacie, a Brescia z 15 oczkami na koncie znajduje się nadal w czerwonej strefie.











