Zakończony sezon 2018/2019 dla Milanu był nieudany. Jeszcze na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry był w Lidze Mistrzów. Jednak gol Nainggolana w 81. minucie sprawił, że mediolańczycy stracili 4. miejsce w lidze i wypadli ze strefy gwarantującej grę w Lidze Mistrzów.
Drużyna Gennaro Gattuso miała bardzo dobrą serię na początku 2019 roku i było można być pewnym jej wejścia do pierwszej czwórki. Jednak potem przyszła spora obniżka formy i ostatecznie Milan będzie musiał się zadowolić grą w Lidze Europy.
Brak kreatywności
Brak kreatywności w środku pola to była główna bolączka „Rossonerich” w tym sezonie. Akcje od tyłu musieli zaczynać Bakayoko, Kessie czy Biglia, a brak kreatywnego piłkarza był widoczny gołym okiem. Zimą na Stadio Giuseppe Meazza trafił Lucas Paqueta i z miejsca rozruszał grę Milanu. Dodał trochę polotu i fantazji w jałowym Milanie, jednak nie zawsze był do dyspozycji trenera Gattuso. Oprócz tego często ze względu na przeciętność w grze do przodu swoich kolegów musiał się głębiej ustawiać, co powodowało, że ataki Milanu były bardziej statyczne.
W rozkręcaniu akcji nie pomagali skrzydłowi. Hakan Calhanoglu rozegrał bardzo słaby sezon, a Suso po świetnym początku zgasł. Od początku listopada do połowy kwietnia zdobył raptem jedną bramkę i zaliczył jedną asystę. Od lidera zespołu należy wymagać znacznie więcej i Hiszpan mimo niezłych liczb nie może zaliczyć tego sezonu do udanych.
Krnąbrny Bakayoko
Pozaboiskowa postawa Francuza w dopiero co zakończonym sezonie pozostawiała sporo do życzenia. Bakayoko spóźniał się na treningi, odmówił wejścia na boisko i skandalicznie się zachował po meczu z Lazio. Z każdym kolejnym miesiącem były piłkarz Monaco coraz bardziej dawał o sobie znać i trafiał na okładki gazet.
Najpierw przed meczem z Lazio Bakayoko dał się sprowokować Francesco Acerbiemu. Włoski stoper zapowiadał, że Lazio jedzie na Stadio Giuseppe Meazza po pewne zwycięstwo. Po wygranej Milanu Tiemoue wziął koszulkę od Acerbiego i wraz z Kessiem wymachiwali ją przed kibicami Milanu. Zachowanie Francuza i zawodnika z WKS pozostawiło spory niesmak w piłkarskim świecie.
Następnie francuski pomocnik się spóźnił o godzinę na trening, wobec czego cała drużyna odbyła karne zgrupowanie w Milanello. Bakayoko przez ten incydent został posadzony na ławce w meczu z Bolonią. Kiedy po 20 minutach kontuzji doznał Lucas Biglia, Bakayoko miał się pojawić na murawie. Wtedy odmówił wejścia na boisko, czym mocno zdenerwował Gattuso i wywołał kolejną falę spekulacji na temat jego przyszłości.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że w najbliższym sezonie nie zobaczymy go na San Siro. Nie ma się czemu dziwić. Francuz mocno zepsuł swoją reputację i do tego przyczynił się do zepsucia atmosfery w szatni.
Decyzje Gattuso
Decyzje podejmowane przez Gattuso w trakcie sezonu pozostawiały sporo do życzenia. Włoch gubił się w swojej filozofii i nie potrafił wykrzesać potencjału z piłkarzy ofensywnych. W meczu o być albo nie być dla Milanu z Torino posadził na ławce najlepszego strzelca, Krzysztofa Piątka, argumentując ten wybór złym poruszaniem się Polaka bez piłki. Jego miejsce zajął bezbarwny Cutrone, który nic nie wskórał w ofensywie.











