Za nami 27. kolejka Serie A, której najważniejszym wydarzeniem był pojedynek Milanu z Napoli. Ta rywalizacja miała być dla obu drużyn meczem prawdy w kontekście walki o scudetto. Sprawdzian zdali „Rossoneri”, którzy rozgromili swojego rywala. Wydaje się, że w wyścigu o tytuł mistrza Włoch będą się liczyć tylko zespoły z Mediolanu.
27. seria spotkań została rozbita na trzy dni. W sobotę rozegrano jedno spotkanie, w którym padł nieoczekiwany wynik. Wydawało się, że Juventus już wygrzebał się z dołka, gdy w ostatnim czasie przyszły dwie porażki. Odpowiednio z Lecce i teraz z Bologną. Katem turyńczyków został były zawodnik „Starej Damy”, Marco Di Vaio. Weteran włoskich boisk dwukrotnie pokonał Marco Storariego. Po tym spotkaniu dyrektor generalny Juventusu, Beppe Marotta, zapowiedział, iż praca Luigiego Del Neriego zostanie skrupulatnie przeanalizowana. Najbliższe tygodnie zweryfikują przyszłość trenera.

Niedzielę otworzyło spotkanie Catanii z Genoą. Nikt przed meczem nie przypuszczał, że będzie on tak ciekawy. W pojedynku nie brakowało radości i dramatów. Szczęście uśmiechnęło się do trenera Sycylijczyków, Diego Simeone. Argentyńczyk wygrał drugi swój mecz w Serie A. Niepocieszeni musieli być Miguel Veloso, który nie wykorzystał w 76. minucie rzutu karnego, oraz Domenico Criscito i Antonio Floro Flores, którzy ujrzeli czerwone kartki. Ambiwalentne odczucia miał Błażej Augustyn. Zagrał w pierwszym składzie, jego drużyna wygrała, ale to on sprokurował rzut karny, za co został wyrzucony z boiska.
W meczach rozgrywanych o godzinie 15 doszło do rywalizacji, która przeszła do historii. Udinese rozgromiło na wyjeździe Palermo aż 7:0. Była to najwyższa w historii porażka Sycylijczyków na własnym terenie. Po tym spotkaniu prezes „Rosanero”, Maurizio Zamparini, grzmiał, że Delio Rossi zrujnował jego drużynę. W konsekwencji trener stracił pracę. Jego miejsce zajął Serse Cosmi, który w ubiegłym roku trenował Livorno. Maurizio Zamparini w ciągu swojej 24-letniej działalności w piłce nożnej zdążył zwolnić 30 trenerów. Ten mecz miał również bohaterów pozytywnych. Byli nimi Alexis Sanchez oraz Antonio Di Natale. Obaj podzielili się łupem bramkowym. Chilijczyk zdobył cztery, a Włoch trzy gole. Dla kapitana Udinese hat-trick oznaczał awans na 1. pozycję w klasyfikacji strzelców.













