Milan zdominował na własnym stadionie Cagliari i wygrał aż 3:0. Bramki dla gospodarzy strzelili Ibrahimovic, Nocerino i Ambrosini.
Milan był zdecydowanym faworytem rywalizacji z Cagliari. Mediolańczycy walczą w tym sezonie o kolejne scudetto, za to ich dzisiejsi rywale jak zwykle muszą drżeć o pozostanie w stawce najlepszych włoskich drużyn. Trudno więc było przypuszczać, że padnie inny wynik niż zwycięstwo gospodarzy.

Mecz jednak rozpoczął się bardzo spokojnie. Miejscowi nie forsowali przesadnie tempa, a goście wyraźnie nie chcieli tego zmieniać. Pierwsza akcja warta wspomnienia miała miejsce dopiero w 12. minucie. Wtedy to jednak Antonio Nocerino został zablokowany przez jednego z defensorów Cagliari.
Goście nie zamierzali przez całe spotkanie wyczekiwać jedynie na to, co zrobi bardziej utytułowany przeciwnik. W 18. minucie na bramkę Abbiatiego uderzać próbował Albin Ekdal, lecz przestrzelił. Z upływem czasu Milan zaczynał przyśpieszać. Zaowocowało to sytuacjami Mesbaha i Ibrahimovicia, jednak w obu tych akcjach szanse na zdobycie bramki zostały zaprzepaszczone przez niecelne strzały.
W 32. minucie szwedzki napastnik miał już lepiej nastawiony celownik. Po dobrym podaniu znalazł się w wyśmienitej sytuacji, której po prostu nie mógł zmarnować. Już w tym momencie stało się praktycznie jasne, że to właśnie Milan zainkasuje kolejne trzy punkty, gdyż goście grali bardzo niemrawo i nie stwarzali praktycznie żadnego zagrożenia pod bramką gospodarzy.
Siedem minut później „Rossoneri” dobili wyraźnie zdołowanych przeciwników. Po akcji, w której znów uczestniczył Ibrahimović, podwyższyli na 2:0. Tym razem jednak gwiazdor wcielił się w rolę asystenta, a jego znakomite dogranie wykorzystał Antonio Nocerino, wpisując się na listę strzelców. Po tej bramce nieśmiało do ataków zebrało się Cagliari, lecz strzał głową Davide Astoriego nie okazał się wystarczająco skuteczny, by zmienić rezultat spotkania.
Po przerwie gra nie była zbyt atrakcyjna dla widzów. Faworyci rywalizacji zaczęli oszczędzać siły i niespecjalnie kwapili się do konstruowania kolejnych ataków. Niestety słabsi rywale nie mieli wystarczających umiejętności, by to wykorzystać. Co jakiś czas jednak Milan udowadniał, że jest ekipą zdecydowanie silniejszą, jak choćby w 55. minucie, gdy kolejną okazję do zdobycia bramki miał Nocernino.
Przez dłuższy okres jednak na placu gry nie miało miejsca żadne godne uwagi wydarzenie. Dopiero w 66. minucie szczęścia spróbował Stephan El-Shaarawy wprowadzony chwilę wcześniej, lecz i on nie potrafił znaleźć drogi do siatki. Minutę później świetny strzał oddał Urby Emanuelson, niestety nie zakończył się on zmianą rezultatu.











