Drużyna, która przyjeżdża na Stadio San Nicola w Bari, musi być przygotowana na walkę przez 90 minut. „Koguty” u siebie zatrzymały takich rywali jak Inter czy Juventus. Dziś nadspodziewanie łatwo uporał się z nimi AC Milan.
Pierwsze minuty toczyły się w dość ospałym tempie. Co prawda goście starali się organizować akcje, lecz były one rozbijane przez obrońców gospodarzy. Dodać należy, że były to klasyczne faule, bo Bari nie mogło sobie poradzić z zawodnikami Milanu. Z tego powodu pierwszą dobrą okazję milaniści stworzyli dopiero w 20 minucie. Nietrudno się domyślić, że potrzebny był do tego stały fragment gry. Z rzutu wolnego z odległości około 25 metrów od bramki strzelał Pato, ale dobrze interweniował Gillet. Po chwili przed szansą stanął Borriello. Piłkę z autu wrzucił w pole karne Bonera, a uderzenie piłki głową przez napastnika Milanu okazało się niecelne. Pod koniec pierwszej części gry do głosu doszli zawodnicy Bari. Jednak akcje przede wszystkim duetu Donati – Alvarez były rozbijane przez obrońców gości. Wreszcie Milan przełamał się w 43. minucie. Ronaldinho dograł piłkę na prawą stronę pola karnego, a tam stał Borriello, który precyzyjnym strzałem pokonał Gilleta. Gol strzelony do szatni podciął skrzydła dzielnym „Kogutom”.
Obie drużyny wyszły na drugą połowę nieco zdenerwowane. Takie przynajmniej wrażenie można było odnieść, gdy oglądało się grę obu zespołów. W 63. minucie dobry strzał z rzutu wolnego oddał Barreto, ale wspaniałą interwencją popisał się Abbietti. Było to pierwsze tak poważne ostrzeżenie gospodarzy. Jednakże Milan po kilku chwilach podwyższył prowadzenie. Znów współautorem akcji był Ronaldinho, którego uderzenie sparował Gillet. Interwencja Francuza była tak pechowa, że piłka trafiła wprost pod nogi Pato. Brazylijczyk nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Od 80. minuty na boisku rządziły już tylko „Koguty”. Próbował Donati, próbował Alvarez, ale ich strzały nie miały pozytywnego skutku. Najlepszą okazję do zdobycia bramki Bari miało w 88. minucie. Wówczas w polu karnym nieprzepisowo zatrzymany został Masiello. Ciężar odpowiedzialności na swoje barki wziął Barreto, ale jego strzał obronił Abbiatti.
Ostatecznie Bari przegrywa na własnym terenie i była to dopiero jego druga porażka na San Nicolo w tym sezonie. Milan to drużyna, która posiada dość specyficzny image. Podopieczni Leonardo potrafią grać kosmiczną piłkę przez pewien okres czasu gry, by w którymś momencie prezentować się beznadziejnie. Tej nocy jednak milaniści o tym myśleć nie będą, bo to zwycięstwo pozwoliło im się zbliżyć do Interu na odległość siedmiu punktów.










