Piłkarze z Mediolanu po raz kolejny zaprezentowali się bardzo słabo, jednak tym razem nie udało im się już wymęczyć trzech punktów, a z trudem zapisali na swoje konto tylko jeden. W samej końcówce bramkę, chroniącą Milan przed porażką, zdobył Ibrahimović, ale jak wiemy, na pewno nie tego chcieli dziś zawodnicy z Mediolanu.
O co walczy w tym momencie Milan, wie prawie każdy. Nie trzeba więc wspominać, jak ważne jest to spotkanie dla „Rossonerich” w kontekście scudetto. Ale o co walczy Bologna? O nic… W miarę bezpieczna pozycja w środkowej części tabeli z sześcioma punktami przewagi nad strefą spadkową sprawia, że „Rossoblu” utrzymanie odebrać może tylko jakieś fatum. Zapowiada się mecz do jednej bramki? Nie bądźmy tego tacy pewni, bo wystarczy przypomnieć sobie ostatnie wymęczone zwycięstwo Milanu w Weronie.
Milan, jak można się było spodziewać, zaczął od ataku na bramkę gości. Jeszcze w 1. minucie Robinho podawał do „Ibry”, Szwed od razu zdecydował się na strzał, ale bezbłędnie spisał się Agliardi. Później z rzutu wolnego próbował Seedorf, ale piłka po uderzeniu Holendra przeszła obok słupka. Po kwadransie gry znakomitą okazję miał Ibrahimović. Reprezentantowi Szwecji zostało już tylko puste pole i bramkarz, a mimo to nie potrafił wykorzystać świetnej pozycji na siódmym metrze i przestrzelił. Pierwsze celne uderzenie gości zobaczyliśmy w 20. minucie spotkania, jednak było na tyle słabe, że bez problemów wybronił je Abbiati. A próbował Ramirez. Coś niesamowitego wydarzyło się w 26. minucie! Drugi celny strzał graczy z Bolonii i od razu bramka dająca prowadzenie! Piękną kontrą popisali się wtedy Diamanti wespół z Ramirezem, a całą akcję skutecznym strzałem wykończył ten drugi.

Trzy minuty później znów w roli głównej wystąpił Diamanti, ale z jego strzałem z rzutu wolnego poradził sobie Abbiati. Po chwili sporego zamieszania w polu karnym gości narobił Robinho, jednak ostatecznie obrońcy „Rossoblu” wyszli z tego cało. Świetnie dysponowany był dziś brazylijski skrzydłowy z Mediolanu, który znakomitą klepką w 34. minucie otworzył drogę do bramki obrońcy Abate. Jednak w tej sytuacji doskonale spisał się Agliardi. W 39. minucie po raz kolejny gracze z San Siro mogli zostać skarceni za swoją grę w defensywie. Tym razem kontratakował osamotniony Mudingayi, ale mając jeszcze na plecach obrońcę, strzelił niecelnie. Do końca pierwszej części meczu nic się już nie zmieniło i w ten sposób gospodarze schodzili do szatni przy gwizdach kibiców.
Drugą połowę znów ofensywnie rozpoczęli zawodnicy „Rossoneri”. Najpierw uderzał Seedorf, następnie Robinho, ale oba strzały nie miały prawa zagrozić bramce gości. W 49. minucie ponownie fantastycznie z obrońcami rywali w polu karnym zatańczył Robinho. Akcję Brazylijczyka fatalnie wykończył jednak Nocerino, który chybił z dogodnej pozycji. Kąśliwym strzałem z 53. minuty Abbiatiego zaskoczył chciał Diamanti, ale bramkarz Milanu dobrze spisał się w tej sytuacji. Na pół godziny przed końcem bramkę wyrównującą zdobyłby „Ibra”, nawet zdobył, ale w sposób niewłaściwy, bo z pozycji spalonej, z czym Szwed nie mógł się pogodzić. Chwilę później potężnie uderzał Robinho, ale wprost w bramkarza Bologny.











