Na Stadio Ennio Tardini na mecz z Parmą zawitał dziś AC Milan. Podopieczni Allegriego odnieśli spokojne zwycięstwo 2:0 i umocnili się na pozycji lidera, mając już siedem punktów przewagi, przynajmniej do czasu aż drugi Juventus nie rozegra swojego spotkania. Parma zagrała dziś na swoim, dobrym poziomie, ale skuteczniej swoje okazje wykorzystywali goście z Mediolanu.

W pierwszym spotkaniu 28. kolejki Serie A mierzyły się ze sobą dwie mocno ofensywnie usposobione drużyny. Milan oczywiście jest liderem ligi włoskiej, ale jest również najczęściej zdobywającą bramki drużyną w lidze (już 55). Do tego także to zawodnik „Rossoneri” przewodzi w klasyfikacji najlepszych strzelców. Parma, co prawda, ma o 22 bramki mniej, ale często chwalona jest za swój ofensywny styl gry. Wynika z tego, że dziś powinniśmy być świadkami interesującej wymiany ciosów.
W pierwszych kilkunastu minutach spotkania działo się mało jak na tak ofensywnie nastawione drużyny. Lepsze wrażenie sprawiali jednak gospodarze. Najpierw strzału z dystansu próbował Mariga, później błąd Abbiatiego wykorzystać mógł Giovinco, ale przeniósł piłkę wysoko nad bramką. Swojej szansy szukał jeszcze Valdes, ale i jego strzał nie znalazł drogi do bramki. A Milan? Pierwszą groźną sytuację wykreował sobie dopiero w 16. minucie i to od razu poskutkowało odgwizdaniem dla „Rossoneri” rzutu karnego! Strzał El Shaarawiego ręką blokował w polu karnym Zaccardo, a pewnie z jedenastu metrów strzelił Ibrahimović, dla którego była to już 20 bramka w sezonie i siódma z rzutu karnego.

Najlepszy obecnie strzelec Serie A przeciwnika dobić próbował już cztery minuty później, ale jego strzał z rzutu wolnego świetnie sparował Mirante. Do tej piłki dobiegł jeszcze Emanuelson, ale przestrzelił z drugiego metra! Kolejna warta odnotowania sytuacja miała miejsce w 33. minucie, a w roli głównej wystąpił znów szwedzki napastnik z Mediolanu. Ibra przedryblował kilku obrońców rywali w polu karnym, po czym padł jak długi, po lekkim kopnięciu jednego z obrońców, ale mimo protestów sędzia nie dał się nabrać Szwedowi. Świetną, szybką wymianą piłki popisał się w 42. minucie Giovinco i to właśnie po jego zagraniu znakomitą okazję miał Floccari, ale strzelał zdecydowanie za lekko. Po kolejnym dograniu piłki przed bramkę Abbiatiego w poprzeczkę trafił… Thiago Silva! Brazylijczyk o mało co nie wbił piłki do własnej bramki, a uratowała go poprzeczka. Kilkadziesiąt sekund później mało brakowało, a tym razem po błędzie obrony gospodarzy padłaby bramka dla Milanu. Jednakże sytuacji sam na sam z Mirante nie wykorzystał Ibrahimović. W ostatniej akcji pierwszej części meczu o mały włos bramkarza „Rossoneri” nie zaskoczył Biabiany, którego dośrodkowanie zamieniło się na strzał.











