Za nami niemal cała 4. kolejka Serie A. W najciekawszym meczu Milan tylko zremisował z Lazio, choć jako pierwszy wyszedł na prowadzenie. Powody do radości mają kibice w czarno-niebieskiej części Mediolanu. Inter wygrał wysoko z Bari, a Diego Milito zaliczył premierowe trafienia w tym sezonie.
Lazio – Milan 1:1
Rywalizacja tych dwóch drużyn zapowiadała się na najciekawszą spośród dzisiejszych spotkań. Oba zespoły udowodniły, iż te zapowiedzi były uzasadnione. Pierwsza połowa toczona była w dość szybkim tempie. Przez 35 minut częściej do głosu dochodzili zawodnicy „Rossoneri”. Nestora Muslerę szczególnie nękał Zlatan Ibrahimović. Pod koniec pierwszej części Abbiatti został dwukrotnie zmuszony do interwencji. Raz musiał się poważnie wysilić, gdy niezłym strzałem z rzutu wolnego popisał się Hernanes. W drugiej połowie gra się rozkręciła po golu Zlatana Ibrahimovicia z 66. minuty. Szwed bezlitośnie wykorzystał sytuację sam na sam z urugwajskim golkiperem. Po stracie bramki Lazio odważniej zaatakowało Milan. Taka postawa od razu zaowocowała liczbą okazji podbramkowych. Jedna z nich została zamieniona na bramkę. W 81. minucie dynamicznie w pole karne wszedł Hernanes i odegrał piłkę do Floccariego. Włoch uprzedził Thiago Silvę i wpakował piłkę do siatki. Przed końcowym gwizdkiem obie drużyny miały po jednej klarownej sytuacji do zmiany wyniku, ale ostatecznie zabrakło piłkarza, który przypieczętowałby trzy punkty dla któregoś zespołu.
Inter – Bari 4:0

Wreszcie Rafael Benitez może być usatysfakcjonowany. Jego Inter odniósł pierwsze w tym sezonie przekonujące zwycięstwo. Cztery bramki strzelone silnemu rywalowi muszą robić wrażenie. Mediolańczycy nie mieli właściwie żadnych kłopotów z rozmontowaniem defensywy gości. Na dodatek skrupulatnie wykorzystywali błędy obrońców. W 27. minucie wynik otworzył Diego Milito. Argentyńczyk jak obiecywał, tak zrobił. Po strzelonej bramce można było odnieść wrażenie, iż z serca napastnika spadł duży kamień z serca. W drugiej połowie Bari dobił Samuel Eto’o. Kameruńczyk dwukrotnie z rzutu karnego pokonał Gilleta. Dzięki tym trafieniom były gracz Barcelony umocnił się na pozycji lidera strzelców Serie A. Kropkę nad i postawił w 86. minucie Diego Milito.
Napoli – Chievo 1:3
Wynik tego meczu to największa niespodzianka tego wieczoru. Faworyzowane Napoli znacznie uległo Chievo. Wszystko dobrze rozpoczęło się dla neapolitańczyków. Już w 9. minucie Paolo Cannavaro golem spuentował swoją dobrą dyspozycję, którą pokazywał w ostatnich meczach. Wydawało się, że Napoli pójdzie za ciosem. Jednakże Chievo szybko zorientowało się, że nie ma nic do stracenia i rzuciło się do ataku. Gola wyrównującego w 22. minucie zdobył niezawodny Sergio Pellisier. Po przerwie bardziej głodni gry byli piłkarze z miasta Romea i Julii. To zaowocowało kolejnym golem. Tym razem autorem był Gelson Fernandes. Po wyjściu na prowadzenie Chievo nieco się cofnęło i zaczęło czekać na swoją szansę. Takowa przyszła w 74. minucie, gdy Pellisier po raz drugi pokonał bramkarza gospodarzy. Napoli ponosi pierwszą w tym sezonie porażkę. Z kolei Chievo udowodniło, że 0:1 z Brescią było tylko wypadkiem przy pracy.











