Bohater 20. kolejki Serie A może być jeden. Jest nim Brazylijczyk Ronaldinho, który ustrzelił hat-tricka i dzięki jego postawie Milan gładko rozprawił się ze Sieną. Na słowa uznania zasługuje również Luca Toni, który po trzech latach przerwy znów zaczął strzelać w Serie A.
Roma – Genoa 3:0 (2:0)
To spotkanie przed tą kolejką zapowiadało się najciekawiej. Genoa to przecież zespół, który przez długi czas był w pierwszej czwórce. Jednak w dzisiejszym meczu podopieczni Gian Piero Gasperiniego byli zdecydowanie gorsi od rzymian. Romie wychodziło niemal wszystko i już akcja z pierwszej minuty wskazywała, że zwycięzca tego spotkania może być jeden. Wreszcie przełamał się Luca Toni i jego dwie bramki mogą być zwiastunem rosnącej formy. Świetnie w opasce kapitana czuje się Simone Perrotta, który po raz kolejny udowodnił, że jest naprawdę dobrym piłkarzem. Na wyróżnienie w szeregach gości zasługuje paradoksalnie Marco Amelia, który w pierwszej połowie popisał się kilkoma wspaniałymi interwencjami. Roma dzięki swojej świetnej dyspozycji już zameldowała się na 3. pozycji w tabeli.
Chievo –Juventus 1:0 (1:0)
O tym, że Juventusowi będzie trudno wywieźć trzy punkty z Werony było niemal pewne. Po dobrej grze „Starej Damy” w środowym meczu Coppa Italia, kibice wierzyli, że zespół powoli się odrodzi. Niestety to nie nastąpiło w mieście Romea i Julii. „Bianconeri” zagrali bardzo mizernie i wydaje się, że jedynym wyjściem z kryzysu będzie zmiana trenera. Ciro Ferrara udowodnił, że nie ma pomysłu na ten zespół. Chievo wygrywa skromnie, lecz mimo wszystko zasłużenie. Dzięki temu „Gialloblu” znacznie oddalili się od strefy spadkowej.
Milan – Siena 4:0 (2:0)
Kto jest aktualnie najlepszym graczem Serie A? Odpowiedź brzmi: Ronaldinho. Brazylijczyk znów jest wielki. Czaruje, imponuje przeglądem pola, nie boi się niekonwencjonalnych zagrań, które wreszcie są skuteczne. „Ronnie” gra jak natchniony. Niemal tak jak za najlepszych lat. Brazylijczyk w ciągu tygodnia zdobył pięć bramek, co jest niesamowitym wynikiem. Kibice Milanu wreszcie pokochali go bezwarunkowo. Siena była tłem dla „Rossonerich” i w niczym nie przypominała tej drużyny sprzed tygodnia, która dzielnie walczyła z Interem.
Atalanta – Lazio 3:0 (3:0)
A wydawało się, że Lazio dźwignęło się z dołka. Rzymianie świetnie zaczęli ten rok. Nie przegrali żadnego meczu. I gwizdy kierowane w stronę Ballardiniego tak jakby trochę przycichły… Aż do dzisiejszego dnia. „Biancocelesti” wrócili do swojego, optymalnego poziomu prezentowanego w pierwszej części sezonu. Lazio dało się upokorzyć słabiutkiej Atalancie i chyba nic nie wskazuje na to, że los się do rzymian wkrótce uśmiechnie. Gospodarze wreszcie wygrali w tym roku i zapowiada się prawdziwa batalia o pozostanie w Serie A.
Sampdoria – Catania 1:1 (1:1)










