W pierwszym meczu 10. kolejki włoskiej Serie A w niezwykle ciekawej rywalizacji Milan wygrał na Olimpico z miejscową Romą 3:2. Bramki dla Milanu zdobyli Zlatan Ibrahimović, który dwukrotnie pokonał Maartena Stekelenburga, oraz Alessandro Nesta. Natomiast gole dla rzymian strzelili Nicolas Burdisso oraz Bojan Krkić.
Od początku meczu więcej z gry miała drużyna Romy, która dłużej utrzymywała się przy piłce i nawet stwarzała sobie sytuacje bramkowe. Jednak ani strzał Marco Cassettiego, ani też uderzenie głową Nicolasa Burdisso nie znalazły drogi do bramki strzeżonej przez Christiana Abbiatiego. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą, to na początku drugiego kwadransa gry wynik meczu otworzył Zlatan Ibrahimović. Szwed wykorzystał idealne dośrodkowanie Alberto Aquilaniego i wyprowadził po pięknym strzale głową zespół „Rossonerrich” na jednobramkowe prowadzenie.
Radość piłkarzy z miasta mody z prowadzenia nie trwała jednak długo. Zaledwie jedenaście minut po tym, jak gola zdobył „Ibracadabra”, do wyrównania rezultatu spotkania doprowadził Nicolas Burdisso. 30-latek wykorzystał bardzo dobre podanie Miralema Pjanicia i, podobnie jak to było w przypadku byłego piłkarza m.in. FC Barcelona, także pokonał bramkarza swoich przeciwników po strzale głową. Jednakże to nie był koniec festiwalu główek na Stadionie Olimpijskim w Rzymie. Dowodem na to jest sytuacja z 30. minuty meczu. Tym razem gola, który dał tym samym prowadzenie obecnym mistrzom Włoch, zdobył Alessandro Nesta. Były reprezentant Włoch wykorzystał dogranie Brazylijczyka Robinho i umieścił piłkę w siatce. Od tej pory Milan prowadził z Romą 2:1.
W ostatnim kwadransie pierwszej połowy klarowną okazję do wyrównania wyniku meczu miał jeszcze David Pizarro. Strzał pomocnika „Giallorossich” nie znalazł jednak drogi do bramki i w konsekwencji okazał się minimalnie niecelny. Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej części gry swoich sił – strzałem z dalszej odległości – próbował Kevin-Prince Boateng, lecz podobnie jak to było w przypadku uderzenia Davida Pizarro, reprezentant Ghany spudłował i wynik nie uległ zmianie.
Po zmianie stron podopieczni Luisa Enrique chcieli jak najszybciej doprowadzić do remisu. Przewaga zespołu ze stolicy Włoch z minuty na minutę była coraz większa, jednak finezyjne zagrania i sytuacje bramkowe nie były gwarancją sukcesu. Do tego trzeba było także dołożyć skuteczność. A pod tym względem Roma nie powalała na kolana, czego potwierdzeniem były strzały Pjanicia i Pizarro z drugiej części gry. Zamiast radości na trybunach po tych uderzeniach można było słyszeć tylko jęk zawodu, który w najlepszy sposób komentował dążenie do celu zespołu gospodarzy. Dziwić mogło to, że w drugiej odsłonie w pełni inicjatywę swoim adwersarzom oddał zespół z Mediolanu. Drużyna dowodzona przez Massimiliano Allegriego przypominała zespół z meczu z Lecce z ubiegłego tygodnia. O ile tydzień temu można było mówić o przypadku, to w dzisiaj widać było, że „Rossonerri” nie wyciągają żadnych wniosków i w dalszym ciągu chcą zdobywać punkty najmniejszym nakładem sił.
Taki sposób gry przynosił jednak efekty w postaci goli. Na dwanaście minut przed końcem meczu gola na 3:1 dla Milanu zdobył Zlatan Ibrahimović i stało się jasne, że drużyna z Lombardii tego meczu już nie przegra. Ładną akcję zainicjował Antonio Cassano, następnie futbolówka trafiła do Aquillaniego, który po raz drugi w tym mecze asystował przy bramce reprezentanta Szwecji. A Szwedowi pozostało tylko dopełnienie formalności. Gdy wydawało się, że mecz Roma Milan zakończy się zwycięstwem gości 1:3, to do głosu doszedł Bojan Krkić, który zdobył gola kontaktowego i dał nadzieję miejscowym kibicom na korzystny rezultat. Aczkolwiek do końca spotkania wynik na tablicy świetlnej już się nie zmienił.










