Remis Legii i Lecha to świetny prezent dla Wiślaków, ponieważ po ich zwycięstwie nad Ruchem Chorzów skutecznie umacniają swoją pozycję na fotelu lidera tabeli.
Już przed meczem oglądać mogliśmy świetne widowisko, bowiem po bardzo przyjemnym dla oka występie dziewcząt w strojach Pań Mikołajek, widzieliśmy świetne zachowanie kibiców. Organizatorzy zawodów na wejściu rozdawali niebieskie czapki dla każdego kibica, a oni sami wymachując szalikami zaprosili zawodników na murawę. Widzowie tego spotkania zachowali się wręcz świetnie, tuż przed pierwszym gwizdkiem chorzowski stadion zamilkł, ku czci zmarłego kibica Ruchu. Oby takie zachowanie kibiców stało się powszechne.

Takie świetne przywitanie na pewno zmotywowało zawodników do gry, co było widać już w pierwszej minucie, kiedy to w sytuacji sam na sam z Pawełkiem stanął „Wtorek”, ale świetną interwencją popisał się Piotrek Brożek, który w ostatniej chwili wyłuskał piłkę spod nóg napastnika Ruchu.
Pierwsze minuty opiewały akcjami na środku boiska, wiadomo, tak ważny mecz to wielka presja dla piłkarzy, a samo spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie, z tego też powodu rzadko widzieliśmy sytuacje podbramkowe.
Po dziesięciu minutach kibice gospodarzy wzięli się do roboty, a ich okrzyki musiały poderwać zawodników Ruchu do walki! Do tej pory świetna atmosfera panowała na stadionie przy ulicy Cichej.
Dwie minuty później pojawiła się szansa dla Ruchu. Niedzielan dobrze zagrał do Janoszki, a ten po wbiegnięciu w pole karne, huknął w stronę bramki Pawełka, ale ostatecznie piłka minimalnie minęła długi słupek bramki „Białej Gwiazdy”.
Kolejne dwadzieścia minut to popis Wiślaków, którzy zamknęli przeciwników na swojej połowie boiska. Świetną sytuację stworzył Jirsak, ale bramkarz Ruchu dotychczas nie zawodził i tym razem obronił strzał Czecha.
W pierwszej połowie bramek nie oglądaliśmy. Bardzo mało sytuacji podbramkowych, ale poziom gry był naprawdę wysoki.
Chwilę po wyjściu z szatni dwie jedenastki stanęły w kółku, motywując się nawzajem. Dobrze zachowali się zawodnicy obu zespołów, widać, że nie mieli do siebie pretensji o pierwsze 45. minut.
Po gwizdku rozpoczynającym drugą odsłonę meczu drużyny ruszyły do ataków, bezbramkowym remisem to spotkanie nie mogło się zakończyć, bowiem w meczach na szczycie bardzo rzadko pada wynik 0:0.
Na pierwszą bramkę czekaliśmy do niespełna 60. minuty, kiedy to świetną akcje przeprowadzili gospodarze. Po dobrym podaniu Sobiecha z prawej flanki, Niedzielan znalazł się na czystej pozycji. Chwilę później minął Jopa i lekkim podcięciem posłał piłkę do siatki.
Sześć minut później mieliśmy już remis. Fenomenalna akcja Wiślaków. Paweł Brożek świetnie zagrał na długi słupek do Małeckiego, ten zgrał na środek pola karnego na nabiegającego Piotrka Brożka, który z kilku metrów wpakował piłkę do bramki.











