Dokładnie rok temu, 22 kwietnia 2014 roku, David Moyes został oficjalnie zwolniony z funkcji trenera Manchesteru United. Po zakończeniu brazylijskiego mundialu jego następcą został selekcjoner trzeciej drużyny mistrzostw świata, Louis van Gaal. Przyjrzyjmy się, jak zmieniły się „Czerwone Diabły” przez te 12 miesięcy.
19 maja 2013 roku – tego dnia Manchester United rozegrał swój ostatni, 1500. mecz pod wodzą sir Aleksa Fergusona. Mecz, który „Czerwone Diabły” zremisowały na The Hawtorns 5:5 z West Bromwich Albion. Wynik równie imponujący jak cały przebieg kariery Szkota, chociaż nawet suma bramek z tej potyczki jest mniejsza od liczby mistrzostw kraju, jakie Ferguson zdobył w ciągu 27 lat pracy z MU. Wielu fanów myślało, że „Fergie” był niezastąpiony i że ich klub nigdy już nie będzie taki sam. Wtedy to legendarny szkoleniowiec wskazał swojego następcę – został nim jego rodak, David Moyes. Jak się później okazało, kibice mieli się czego obawiać, bo były menadżer Evertonu zupełnie nie poradził sobie w nowej roli.
Już sam okres przygotowawczy nie napawał optymizmem – z siedmiu rozegranych meczów Moyes wygrał tylko dwa, a kolejne dwa zremisował, uzyskując przy tym różnicę bramek 16:13. Dla porównania w sierpniu 2014 roku van Gaal rozegrał pięć spotkań, wygrywając wszystkie z nich i strzelając tyle samo bramek co drużyna Szkota, tracąc przy tym tylko cztery! Równie zauważalna jest różnica wyników w ciągu całego sezonu. Kiedy David Moyes odchodził z Manchesteru United, jego podopieczni plasowali się dopiero na siódmym miejscu w tabeli z dorobkiem 57 punktów na koncie. Dodatkowo jego zespół w Lidze Mistrzów cudem wygrał dwumecz z Olympiakosem (pierwszy mecz 0:2, rewanż 3:0), by w kolejnej rundzie dać się wyeliminować Bayernowi Monachium, a z krajowym pucharem pożegnał się już w III rundzie. Dziś „The Red Devils” z jednym rozegranym spotkaniem mniej mają 65 oczek i znajdują się na najniższym stopniu podium Premier League, zachowując realne szanse na wicemistrzostwo Anglii. W FA Cup natomiast zaszli o trzy szczeble dalej, ulegając dopiero Arsenalowi.

Przyczyn takiej różnicy rezultatów jest wiele – strategia transferowa, podejmowane decyzje, relacje z zawodnikami, ale także pozycja startowa, jaką mieli obaj panowie, która odgrywała także niemałą rolę w relacjach z mediami. Gdy Moyes przychodził na Old Trafford, wszyscy żyli jeszcze odejściem legendy, jaką jest sir Alex. Każdy oczekiwał od niego takich samych sukcesów, jakie osiągał jego poprzednik, chociaż wiadome było, że nowy szkoleniowiec będzie potrzebował trochę czasu na zbudowanie swojej drużyny. Dodatkowo często mówiło się o tym, że „Fergie” wtrąca się w pracę swojego następcy i narzuca mu pewne decyzje. Takie zachowanie z pewnością mogło wywołać nie lada presję. W tym sezonie van Gaal ma dużo więcej swobody. Ferguson wie, że Holender nie da sobą pomiatać. Sam rzadziej pojawia się na meczach United i nie jest już postrzegany jako ten, który pociąga za sznurki. To van Gaal rządzi drużyną.












