Artur Boruc popełnił w końcówce spotkania z Romą głupi błąd, przez co Fiorentina musiała przełknąć gorycz porażki. Po meczu polskiego golkipera bronił trener, Sinisa Mihajlović.

Kiks polskiego bramkarza spotkał się z falą krytyki włoskich dziennikarzy, którzy jego interwencję określili jako komiczną, a wyjścia z bramki ironicznie uznali za niebezpieczne. Jednak przy sytuacji z 77. minuty zawiódł nie tylko golkiper, ale również cały blok defensywny, który kompletnie pogubił się przy tej akcji.
Sinisa Mihajlović nie ma jednak pretensji do Boruca, którego nadal uważa za godnego zastępcę Freya. – Ten błąd nie ma żadnego znaczenia, mógł przecież przydarzyć się niemal każdemu. Wiem, że to dobry bramkarz, który okaże się godnym zastępcą Freya. To prawda, błąd był ewidentny, ale to nic nie zmienia – mówił serbski szkoleniowiec.











