W ten weekend piłkarze z Ekstraklasy powrócą na ligowe boiska. Kto wygra ligę? Kto z niej spadnie? Między innymi takie pytania od naszego dziennikarza usłyszał Grzegorz Mielczarski.
Który zespół według Pana okaże się najlepszy na koniec sezonu? Kto będzie rywalizował o europejskie puchary?

Na pewno nie zespoły od dziesiątego miejsca w dół. Walczyć będą te, które obecnie się w tym czubie znajdują. Zobaczymy, czy po tych wzmocnieniach Lech będzie w stanie doskoczyć do czołówki, tak jak rok temu Jagiellonii udało się wyjść ze strefy spadkowej, mając na początku minus dziesięć punktów.
A Polonia Warszawa? Nowy trener zaszczepi w tym zespole chęć wygrywania?
W tej lidze jest całkiem nowe rozdanie. Tutaj wszyscy mają szansę, mimo strat cztero-, pięcio- czy sześciopunktowych. Każdy ma szansę. Jagiellonia już nie ma siedmiu oczek przewagi, więc nawet piąty czy szósty zespół jest w stanie odrobić tę stratę. Myślę, że po pierwszych trzech kolejkach będziemy wiedzieli, w kim zapatrywać mistrza.
A między kim rozegra się walka o utrzymanie? Cracovia w ogóle ma szansę na uniknięcie degradacji na zaplecze Ekstraklasy?
Jeżeli wierzymy w to, że cuda się zdarzają, to nie odbierajmy szans przed końcem rozgrywek Cracovii. Jeśli „Pasom” uda się utrzymać w lidze, to będziemy świadkami cudu pod koniec maja.
Czy piłkarze, którzy przyszli do ligi, wprowadzą wiele kolorytu?

Myślę, że będzie ciekawiej niż jesienią. Na miejsce piłkarzy, którzy odeszli, przybyło – mam nadzieję – wielu wartościowych graczy. Niech wspomnę choćby o Murawskim, który przeszedł do Lecha za milion euro. Kogoś straciliśmy, ale z drugiej strony kogoś zyskaliśmy. Oprócz Murawskiego jest Ogbuke w Legii Warszawa, wzmocniła się też Wisła Kraków. Mówi się o tym, że Dawid Janczyk dołączy do Korony Kielce. Myślę, że będzie emocjonująco.
Jako były napastnik, kogo widzi Pan z koroną króla strzelców na koniec sezonu?











