Zawisza Bydgoszcz zremisował z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2:2, mimo że prowadził 2:0 po golach Jakuba Wójcickiego i Bernardo Vasconcelosa. W końcówce meczu do wyrównania doprowadzili Marek Sokołowski i Marcin Wodecki.
Obaj trenerzy byli jednak niezadowoleni. Czesław Michniewicz z gry swojej drużyny, a Ryszard Tarasiewicz z wyniku. Ten pierwszy stwierdził nawet, że jego zespół nie zasłużył na jakąkolwiek zdobycz punktową.
– Popełniliśmy tak wiele błędów, niewymuszonych, podwórkowych wręcz, że punkt jest cudem. Zagraliśmy fatalnie, proste elementy jak podanie czy przyjęcie szwankowały w naszej grze. Gdyby w końcówce Marcin Wodecki zdobył jeszcze trzeciego gola, to byłaby ogromna niesprawiedliwość. Tak że uważam za cud, że mamy ten punkt. Z przebiegu gry powinniśmy ten mecz wysoko przegrać.
Tarasiewicz, pytany o Vasconcelosa, podkreślał, że piłkarz na treningu lekko skręcił kolano, ale zdecydował się zagrać. Zarówno postawą Portugalczyka, jak i reszty drużyny szkoleniowiec był usatysfakcjonowany, lecz nie podobał mu się brak konsekwencji u jego podopiecznych.
– Jestem niezadowolony z wyniku. Każdy chce, żeby wynik i styl były dobre, ale trudno, by te dwa elementy się zgrały. Dobrze, że to jest początek sezonu, ale jeżeli chcemy zdobywać punkty, nie możemy popełniać tylu błędów przy naszym prowadzeniu. Szczególnie taka sytuacja jak przy pierwszej bramce, kiedy dyskutowaliśmy jeszcze z sędzią podczas rozgrywania akcji, nie może się zdarzyć. W momencie strzelenia drugiej bramki mieliśmy takie odczucie, że nic nam nie grozi. Na pewno na ten temat porozmawiamy. Faktem jest też, że nie byliśmy dziś skuteczni w tych sytuacjach, które sobie stworzyliśmy. Dwie bramki nie powinny zatrzeć obrazu ostatnich piętnastu minut, kiedy zagraliśmy beztrosko, co nie może się zdarzyć. Na to się nie zgodzę i zawodnicy o tym wiedzą. Nie chcę mówić, że będziemy nad tym pracować, bo nad tym się nie pracuje, po prostu trzeba być zdeterminowanym do ostatniego gwizdka. Nie można nigdy liczyć na łatwe punkty.










