Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało 2:2 z Jagiellonią Białystok w meczu pierwszej kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Trenerzy obu drużyn podkreślają, że spory wpływ na grę ich zespołów miała deszczowa pogoda.
Szkoleniowiec Jagiellonii, Czesław Michniewicz, uważa, że w pierwszej połowie jego podopieczni w pełni realizowali założenia taktyczne. Twierdzi, iż „Jaga” dominowała i spodziewał się pewnego zwycięstwa. Zdaniem Michniewicza spory wpływ na losy meczu miał deszcz, który obficie spadł w drugiej połowie. – Mecz był taki, jak się spodziewaliśmy. Wiedzieliśmy, że Podbeskidzie dobrze gra u siebie, że dobrze gra w powietrzu. Tego się obawialiśmy. Po pierwszej połowie wydawało się, że wszystko jest pod naszą kontrolą. Stwarzaliśmy dużo sytuacji, wydawało się, że w drugiej połowie możemy strzelić kolejne bramki. Duży wpływ na dalszą część meczu miała aura. W pierwszej połowie dominowały umiejętności piłkarskie, a w drugiej połowie ten element nie istniał. Zdecydował stały fragment gry. Podbeskidzie grało u siebie i mimo że przegrywało, to miało przewagę psychiczną. Później straciliśmy prowadzenie, mogliśmy stracić też jeden punkt w końcówce. Ten mecz był do wygrania. Cieszymy się z remisu, ale przez łzy – przyznaje trener białostoczan.
Mimo że to właśnie przy sporym deszczu Podbeskidzie zdobyło dwie bramki, trener Robert Kasperczyk twierdzi, iż jego drużynie przy takiej aurze grało się dużo ciężej. – Jeśli chodzi o pierwszą połowę, czysto piłkarskie spojrzenie – mamy wiele do nauki. „Jaga” w niektórych fragmentach gry pokazała, co to ekstraklasa, co to jest strata piłki w środku pola albo we własnej strefie obrony. Paradoks polegał na tym, że bramkę na 2:0 straciliśmy, gdy zaczęliśmy grać swoją piłkę, wyprowadzać szybkie ataki. Przeważaliśmy, wszystko wydawało się przez nas kontrolowane. Pech chciał, że się rozpadało i przy 0:2 musieliśmy grać atakiem pozycyjnym, co na mokrej murawie nie wychodziło. Wymienienie dwóch podań graniczyło z cudem. Dlatego też większość akcji przenosiła się na przedpole rywala. Mogę pogratulować determinacji swoim zawodnikom, ich góralskiego charakteru. Tę determinację było widać. Przed meczem remis z Jagiellonią można było brać w ciemno. Szkoda, że przy 2:2 nie udało nam się zmieścić trzeciej bramki. To byłoby chyba za dużo szczęścia – mówi Kasperczyk.










