– Stefan Majewski nie popełnił dużych błędów. Przegraliśmy po błędach indywidualnych – powiedział o meczu z Czechami w wywiadzie dla iGol.pl Czesław Michniewicz.
Paweł Sikora: Jakie błędy popełnił trener Majewski w meczu z Czechami?
Czesław Michniewicz: Stefan Majewski nie popełnił dużych błędów. Przegraliśmy po błędach indywidualnych. Nie należy winić szkoleniowca za stratę punktów. Za porażki, tak jak i za zwycięstwa, odpowiadają wszyscy.
Ale cała krytyka i tak spada na Majewskiego. Ludzie winią też obrońcę – Piotra Polczaka. Słusznie?
Najłatwiej oceniać kogoś po jednym meczu. Majewski miał mało czasu, a przegrał tak samo jak ci, którzy jako trenerzy mieli go znacznie więcej. Dla Polczaka to był debiut. Historia piłki nożnej zna różne debiuty. Choćby Józef Młynarczyk, który w pierwszym meczu dla kadry przepuścił gola pod brzuchem, a potem był uznawany za najlepszego polskiego bramkarza. Nie można „wieszać psów” na Polczaku za jeden słaby mecz, tym bardziej, że był to właśnie debiut.
Nie sądzi Pan, że słaby występ Polczaka może mieć wpływ na jego grę i kondycję psychiczną? Nie załamie się pod wpływem krytyki ze strony mediów?
Nie. Myślę, że nie będzie z tym problemu. Polacy nie zagrali w defensywie gorzej niż ze Słowenią. Polczak nie jest jedynym winowajcą. Powinien spokojnie poradzić sobie z negatywnymi komentarzami kierowanymi w jego stronę. Myślę, że to zdolny chłopak i krytyka nie wpłynie źle na jego grę w lidze. Mam nadzieję, że podziała na niego mobilizująco.
Błędy indywidualne to jedna sprawa, ale w piłce liczy się też kolektyw. Może Polakom zabrakło wiary?
Media nie dodawały im otuchy. Ciągle pisano i mówiono, że reprezentacja jest w rozsypce, że Majewski się nie nadaje. To nie pomaga. Może gdybyśmy strzelili pierwsi, to uwierzylibyśmy, że możemy wygrać. Tak, było o to bardzo trudno. Na pewno zabrakło wiary. Problem leżał w psychice piłkarzy.
Majewskiego krytykowano za system gry 4 – 4 – 2 i za to, jakich piłkarzy powołał. Mam jednak wrażenie, że niezależnie od tego, czego by nie zrobił, to i tak dostałby „po uszach”.
Dokładnie. Gdyby Majewski nic nie zmienił i powołał tych samych piłkarzy, których jego poprzednik, to też by go krytykowali. Tyle że wtedy za brak zmian. Mówiono by, że zmiana trenera była bezsensowa, bo niezależnie od szkoleniowca, grają ci sami piłkarze. Stefan był na straconej pozycji. Od początku było wiadomo, że będzie musiał radzić sobie z medialną nagonką i tak właśnie jest.
Ciągle mówi się o dziurawej defensywie, ale gra w ataku też nie wyglądała najlepiej… Kto jest nam potrzebny do gry dwoma napastnikami? Jaki to powinien być zawodnik?
Jeżeli trener ma w składzie takich piłkarzy jak Jeleń i Grosicki, to zrobił dobrze, że dał im grać. To był dobry ruch. Na pewno jednak kadrze przydałby się silny i wysoki napastnik, taki jak Rasiak. Ale wiadomo, jak było z Rasiakiem, kibice go krytykują, śmieją się. On jest spalony, stoi właściwie na straconej pozycji. Ale taki typ piłkarza byłby idealny.










