Ilijan Micanski był bohaterem meczu rozgrywanego przy ul. Cichej pomiędzy miejscowym Ruchem a lubińskim Zagłębiem. Po wejściu na boisku w 60. minucie, zdobył dwie bramki i dał swojej drużynie bardzo cenne trzy punkty, które w końcowym rozrachunku pomogą lubinianom w utrzymaniu.

Już w 1. minucie spotkania Ruch miał szansę wyjść na prowadzenie, jednak po rzucie rożnym wykonywanym przez Marcina Zająca i kotle pod bramką Isailovicia piłka została wybita w okolice środka boiska. W 5. minucie meczu o mały włos Ruch nie stracił bramki, bowiem po strzale Szymona Pawłowskiego piłka odbiła się od obrońców Ruchu i minimalnie minęła bramkę Pilarza. Po dziesięciu minutach pojedynku przy ul. Cichej sędzia dzisiejszego spotkania, Hubert Siejewicz, nakazał zmienić piłkę na pomarańczową, bowiem nasilające się opady śniegu utrudniały grę zawodnikom obu ekip. W 20. minucie meczu bardzo mocno na bramkę Zagłębia uderzył Grzegorz Baran, jednak Bojan Isailović spisał się bardzo dobrze, wybijając piłkę poza plac gry. Kilka minut później akcja po drugiej stronie boiska niemal nie przyniosła bramki dla „Miedziowych”. Lewym skrzydłem urwał się Szymon Pawłowski, zagrał do Traore, ten tyłem do bramki odegrał do młodego Adriana Błąda, jednak niespełna 20-letni gracz strzelił kilka centymetrów obok bramki. Zagłębie miało kolejną okazję na zdobycie bramki po błędzie Pilarza, który w polu karnym złapał piłkę podaną od Wojciecha Grzyba, jednak piłka uderzona z 14 metrów przez Michała Stasiaka padła łupem obrońców Ruchu. Mecz rozgrywany był w bardzo szybkim tempie, a Ruch w ostatnich minutach wyraźnie nabrał wiatru w żagle. Najpierw po uderzeniu Wojciecha Grzyba sytuacje do spółki uratowali Sergio Reina i Bojan Isailović, później również zakotłowało się pod bramką Serba, jednak Andrzej Niedzielan nie doszedł do piłki i opuściła ona boisko.

Na krótką chwilę przed gwizdkiem sędziego poturbowany Andrzej Niedzielan zwijał się z bólu po zderzeniu z Łukaszem Hanzelem. Sędzia pomimo tego, że doliczył w pierwszej chwili jedną minutę do regulaminowego czasu gry, to po zejściu byłego gracza NEC Hubert Siejewicz zmuszony był doliczyć dodatkowe dwie minuty. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, a kontuzjowany Niedzielan musiał opuścić boisko.












