Leo Messi niemal w pojedynkę rozprawił się z reprezentacją Szwajcarii. As Barcelony i reprezentacji Argentyny popisał się w starciu z Europejczykami efektownym hat-trickiem.
Zespół trenera Alejandro Sabelli od początku wypracował sobie przewagę na boisku. Argentyna dominowała pod kątem posiadania piłki oraz strzałów na bramkę, ale zawodnicy długo nie mogli się doczekać pierwszego trafienia. Uzbrojenie się w cierpliwość wymagało nie lada opanowania, ponieważ kibice „Los Albicelestes” byli tego dnia niezwykle głodni zwycięstwa swoich pupili. W 20. minucie fani doczekali się gola. Szczęśliwym strzelcem był oczywiście Leo Messi, który strzałem zza pola karnego zupełnie zaskoczył golkipera rywali. Późniejsze próby nie przyniosły żadnego efektu, choć trzeba przyznać, że Helweci powoli dawali znać o swojej sile.
Początek drugiej połowy wprowadził fanów „Los Albicelestes” w osłupienie. Dośrodkowanie Lichtsteinera trafiło do Shakiriego, a ten nie miał kłopotów z oszukaniem Sergio Romero. Wydawało się, że Argentyna po raz kolejny pokaże, jak można marnotrawić ogromny potencjał piłkarski, ale Messi nie zamierzał się godzić z takim stanem rzeczy. Na trzy minuty przed końcem najlepszy piłkarz świata trafił do siatki w sposób, w jaki potrafią to robić wyłącznie gracze wybitni. Zawodnik Barcelony zakończył efektowny rajd lobem nad golkiperem rywali i wynik brzmiał 2:1. To wciąż nie zadowalało piłkarzy z Ameryki Południowej, którzy nieustannie atakowali. Szwajcarzy musieli się posunąć do faulu w polu karnym, by powstrzymać szarżującego Higuaina. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Messi. Pewny strzał zasmucił licznie zgromadzoną publiczność na stadionie w Bernie i uszczęśliwił argentyńskich fanów śledzących to widowisko przed telewizorem.










