Wczorajsze zwycięstwo Wisły miało szczególny smak dla Maora Meliksona. Izraelczyk zdobył bowiem swoją pierwszą bramkę na polskich boiskach.
Trafienie miało miejsce w 80. minucie. Ustaliło ono wynik spotkania na 3:1 i zapewniło wiślakom spokojną końcówkę meczu. Melikson na długo zapamięta tę bramkę, nie tylko dlatego, że był to jego pierwszy gol na boiskach Ekstraklasy, ale głównie dzięki niecodziennej urody podania Tomasa Jirsaka.

– Boukhari życzył mi tej bramki i podobno nawet zaprzągł voodoo, żeby mi w tym pomóc (śmiech). Prawdę mówiąc, ta bramka to bardziej zasługa Tomka Jirsaka, nie wypadało tego nie strzelić. Drużyna dopiero się zgrywa, jest w niej kilku nowych zawodników. Słabiej zaprezentowaliśmy się w środku tygodnia, dzisiaj było widać poprawę w naszej grze. Myślę, że w kolejnych meczach będzie to wyglądać lepiej, bo mamy naprawdę dobrą drużynę – mówił rozentuzjazmowany Melikson.
Izraelczyk jest również pod wrażeniem kibiców, którzy wczorajszego wieczoru zapewnili wysokiej klasy doping.
– W Izraelu grałem przy pełnych trybunach, ale wrażenia z dzisiejszego meczu są niesamowite. To było coś szalonego. Kibice cały czas dopingują. Cały czas krzyczą i wspierają, nawet gdy drużynie nie idzie – zakończył pomocnik „Białej Gwiazdy”.