Serie A nie zwalnia tempa. Dopiero co opadły emocje związane z trzecią kolejką, a już przyszedł czas na czwartą. Danie główne zostanie podane w czwartkowy wieczór. Wówczas niepokonane Udinese zmierzy się z mistrzami Włoch.
Kolejkę zainauguruje rywalizacja Novary z Interem Mediolan. Co ciekawe, po dwóch meczach obie drużyny zgromadziły po jednym punkcie. O ile w przypadku beniaminka ten fakt nie powinien dziwić, to po podopiecznych Gian Piero Gasperiniego spodziewano się więcej. Kibice „Nerazzurri” w ostatnim czasie byli rozpieszczani, więc obecna sytuacja przyprawia ich o ból głowy. Teraz nadarzy się znakomita okazja, by przełamać ten impas. Ze swojego położenia doskonale zdaje sobie sprawę Gian Piero Gasperini. Mimo iż z każdej strony płyną dla niego słowa poparcia, to on sam wie, że nie tego od niego oczekuje Massimo Moratti. Czas najwyższy, aby Inter odniósł pierwsze w tym sezonie zwycięstwo w oficjalnym meczu. Novara łatwo punktów potentatom nie podaruje, więc należy spodziewać się zaciętego pojedynku.

W środę wieczorem rozegra się aż osiem spotkań. Liderujące Napoli pojedzie do Werony, aby sprawdzić formę Chievo. Ta podczas ostatnich dwóch spotkań nie była najwyższa. Podopieczni Domenico Di Carlo zremisowali z Novarą oraz pechowo przegrali z Parmą. Napoli z kolei rozpędza się z zawrotną prędkością. „Azzurri” zamanifestowali swoją siłę podczas ostatniego meczu przeciwko Milanowi. Podopieczni Waltera Mazzarriego nie pozostawili złudzeń mistrzom Włoch. W środę powinno być podobnie. Fiorentina zagra z Parmą. Defensywa „Violi” musi szczególnie wziąć na radar Sebastiana Giovinco. „Mrówka Atomówka” jest najjaśniejszym punktem „Gialloblu”. Jego umiejętności będzie starał się przyćmić Alberto Gilardiono, który z Parmy wypłynął na szerokie wody. Niepokonane „Juve” podejmie na własnym stadionie Bolognę. Piłkarze z miasta słynącego z pysznego sosu do spaghetti grają beznadziejnie. W ostatnich dwóch meczach zebrali srogie baty po 0:2 od niezbyt utytułowanych drużyn. Wygląda więc na to, że Juventus dopisze sobie kolejne trzy punkty.
Drugą obok Bologny drużyną, która nie zdobyła w tym sezonie punktu, jest Cesena. „Koniki Morskie” zmierzą się z Lazio. Rzymianie chyba jeszcze nie znaleźli swojego rytmu. Dobre występy przeplatają tymi słabszymi. Eduardo Reja jeszcze nie zdążył włączyć nowych elementów do dobrze zgranej układanki. Jedynie Cisse świetnie odnalazł się, grając w błękitnej koszulce. To na tego piłkarza obrońcy Ceseny muszą zwrócić szczególną uwagę. Inny rzymski klub, Roma, podejmie na Stadio Olimpico Sienę. Beniaminek jak na razie robi dobrą minę do złej gry. Jego postawa na boisku jest przyzwoita, ale to nie znajduje odzwierciedlenia w postaci zdobywanych punktów. Z „Giallorossi” jest odwrotnie. Grają beznadziejnie i dlatego zgromadzili tylko jedno oczko. Przełamanie musi nastąpić w meczu ze Sieną. Gorąco powinno być podczas rywalizacji Sycylii z Sardynią. Reprezentantem tej pierwszej wyspy będzie Palermo, a tej drugiej oczywiście Cagliari. Zawodnicy „Rosanero” w ostatniej kolejce dość pechowo ulegli Atalancie. Jednak należy pamiętać, iż Sycylijczycy zdołali już wygrać z Interem. Właśnie własny stadion może okazać się największym atutem gospodarzy. Cagliari do tej pory pozytywnie zaskakuje. Podopieczni Massimo Ficcadentiego mają komplet punktów, a pierwsze skrzypce w drużynie gra Daniele Conti. Czy w rywalizacji z Palermo Cagliari podtrzyma dobrą passę? Genoę oraz Catanię łączy taka sama liczba punktów. Dlatego obie drużyny powalczą o zwycięstwo. Na pewno więcej szans daje się gospodarzom, którzy w ostatniej kolejce pokonali w Rzymie Lazio. Ponadto Lecce zmierzy się z Atalantą. Beniaminek już prawie odrobił stratę minus sześciu punktów. Do wyjścia na prostą wystarczy zwycięstwo nad najbliższym rywalem. O to może być ciężko, gdyż Lecce jak na razie prezentuje się dobrze.












