Pojedynek na szczycie? Niestety nic z tych rzeczy. Zagłębie Lubin i Widzew Łódź z pewnością nie zaliczą tego sezonu do udanych. Obie drużyny nie mają już szans na awans do czołowej ósemki i teraz pozostała im jedynie walka o utrzymanie. Dla łodzian może być już jednak za późno.
17 punktów w 26 meczach. Niemożliwe? A jednak… Możliwe. Tak obecnie przedstawia się sytuacja Widzewa w ligowej tabeli. Łodzianie nie mają w tym sezonie praktycznie żadnych argumentów. Z początku wydawało się, że ich grę może pociągnąć Łotysz Eduards Visnakovs, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Sprowadzenie ze Śląska Wrocław Mateusza Cetnarskiego również niczego nie dało. Może poza jednym – pokazało, dlaczego miejsce w pierwszym składzie wrocławian miał, walczący z nadwagą, Sebastian Mila, a nie o sześć lat młodszy „Cetnar”. Pewnych rzeczy niestety nie przeskoczysz. Widzewiacy rozpoczęli sezon pogromem w Warszawie i być może skończą go pogromem w lidze. Mecz z Lechem Poznań mógł rozpalić w sercach łódzkich kibiców promyczek nadziei, jednak kolejne spotkanie pokazało, że ten rok jest już raczej stracony. Do końca rundy zasadniczej pozostały cztery mecze, a nic nie wskazuje na to, by Widzew zaczął nagle regularnie punktować. Łodzianom pozostaje zgrywać zespół i nastawić się na przyszłoroczną walkę o ekstraklasę. Jedno jest pewne. Jeśli widzewiacy nadal wierzą w utrzymanie, to ten mecz jest jedną z ostatnich szans, żeby to udowodnić.

Trener Widzewa, Artur Skowronek, na razie nie chce myśleć o zbliżającej się wielkimi krokami degradacji. Dla niego najważniejsze jest realizowanie założonych przed meczem celów: – Sytuacja, w której się znaleźliśmy, pozwala opinii publicznej na to, by budowała zdania o tym, że mecz z Zagłębiem to mecz ostatniej szansy. My chcemy podejść do tego meczu z bazą mikrocyklu, który mamy za sobą, i przeradzać to, co robimy na co dzień, w meczach ligowych. Nie mam pretensji do chłopaków, bo widać ich ogromne zaangażowanie i motywację do tego, żeby odbić się od dna. Szkoleniowiec Łodzian nie będzie mógł prawdopodobnie skorzystać z Kevina Lafrance’a, który wciąż odczuwa skutki spotkania z Lechem Poznań. Również nie w pełni sił jest serbski napastnik, Alen Melunovic.
Drużyna Zagłębia Lubin może być w bardziej optymistycznych nastrojach niż łodzianie. Zajmuje wprawdzie dopiero 14. miejsce w ligowej tabeli, ale ich przewaga nad ostatnim Widzewem wynosi osiem punktów. Nie o to chyba jednak walczyli w tym sezonie w Lubinie. Tradycyjnie, jak co roku, celem numer jeden było miejsce w czołówce i bój o europejskie puchary. W połowie udało im się to zrealizować. Lubinianie wciąż pozostają w walce o Puchar Polski i wcale nie stoją tam na straconej pozycji. Skład drużyny Oresta Lenczyka, a wcześniej Pavla Hapala, mógł przed sezonem napawać optymizmem. Rzeczywistość zweryfikowała jednak wszystko i z walki o czołowe lokaty w T-Mobile Ekstraklasie pozostała figa z makiem. Zagłębie traci do ósmego w tabeli Zawiszy 11 punktów, a do końca rundy zasadniczej może ich zdobyć maksymalnie 12. Awans do czołowej ósemki jest już praktycznie niewykonalny. Zespół Oresta Lenczyka powinien się więc skupić na tym, co dzieje się za jego plecami. Najbliższe mecze mogą okazać się bardzo ważne w kontekście rundy finałowej, w której zdobyte dotychczas punkty zostaną podzielone przez dwa. Każde zwycięstwo jest więc na wagę złota.











