Odkąd Mauricio Pochettino trafił na Wyspy Brytyjskie, minęły niespełna trzy lata. W tym okresie 43-latek w Premier League poprowadził dwa kluby. Pierwszym z nich był Southampton, z którym Argentyńczyk osiągnął imponujące wyniki. Po dwóch sezonach przeniósł się do półnecnego Londynu, gdzie przejął stery w Tottenhamie. W każdym z tych klubów Pochettino stawia na młodych zawodników, którzy odwdzięczają mu się dobrą grą. Efektem jego pracy jest również dziewięciu z ostatnich szesnastu debiutantów w reprezentacji Anglii.
Dobre wyniki w Southampton pozwoliły argentyńskiemu szkoleniowcowi zbudować silną markę w Anglii. Praca, którą wykonał na St. Mary’s Stadium, zasługuje na szacunek nie tylko ze względu na wyprowadzenie „Świętych” do pierwszej dziesiątki w lidze, ale również ze względu na odważne stawianie na niedoświadczonych zawodników, a zwłaszcza Anglików. Rezultaty osiągane z Southampton zaowocowały przenosinami na White Hart Lane, na którym Pochettino mierzy się z większą presją niż w poprzednim klubie, ale nadal stawia na młodych Anglików.
Pechowiec i trzech szczęściarzy
Jeszcze za czasów pracy na St. Mary’s Stadium pracę Argentyńczyka docenił selekcjoner reprezentacji Anglii, Roy Hodgson, powołując do drużyny narodowej zawodników, na których postawiono w ekipie „Świętych”. Pierwszym zawodnikiem, który spod czujnego oka Pochettino trafił do drużyny Hodgsona, był 31-letni wówczas Rickie Lambert. Napastnik Southampton potrzebował ośmiu miesięcy pracy z Argentyńczykiem, by jego nazwisko grubymi literami w swym notatniku zapisał Hodgson. Piętnaście bramek w pierwszym sezonie po powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej okazało się dobrymi podwalinami pod pierwsze powołanie. Lambert swą szansę wykorzystał, bo w debiutanckim meczu przeciwko Szkocji potrzebował niecałych trzech minut, by po raz pierwszy cieszyć się z bramki dla Anglii. Lambert kontynuował swą dobrą formę w klubie, co zaowocowało dalszymi powołaniami, a w efekcie miejscem w kadrze na mistrzostwa świata w Brazylii.
Zaledwie trzy miesiące po sierpniowym debiucie Lamberta swą szansę otrzymało kolejnych dwóch podopiecznych Pochettino. Na listopadowe mecze Hodgson powołał 25-letniego Adama Lallanę i 24-letniego Jay’a Rodrigueza. Obaj swą szansę otrzymali w przegranym 2:0 sparingu z Chile, ale mimo porażki zebrali pozytywne recenzje. W przypadku obu zawodników mówiło się wówczas, że są oni kandydatami do wyjazdu do Brazylii. Ostatecznie na mistrzostwa świata pojechał tylko Lallana, a Rodrigueza z dalszej walki o miejsce w kadrze wykluczyła poważna kontuzja, której nabawił się w meczu z Manchesterem City. W efekcie do dziś Anglik hiszpańskiego pochodzenia zagrał w drużynie narodowej zaledwie jeden raz.
Czwartym Anglikiem, któremu praca pod okiem Pochettino wyjątkowo służyła na St. Mary’s Stadium, był młodziutki Luke Shaw. W osiemnastoletnim prawym obrońcy już wcześniej wielu widziało obiecującego zawodnika. Jego dobre występy za czasów Argentyńczyka, ale również Nigela Adkinsa, przykuły uwagę Hodgsona. Shaw zadebiutował w reprezentacji podczas towarzyskiego meczu z Danią, w którego przerwie zmienił Ashley Cole’a. Młody Anglik kontynuował dobrą grę w Premier League i w efekcie znalazł się w kadrze na mistrzostwa świata, podczas których był jednym z najmłodszych zawodników.












