W bólach rodzi się nowa Cracovia. Wzmocniona kilkoma ciekawymi graczami, nowym dyrektorem sportowym i trenerem drużyna zanotowała fatalny start sezonu. Rozczarowanie kibiców „Pasów” rozumiał Radosław Matusiak, który w spotkaniu z Górnikiem zdobył dwie bramki.
Trener Cracovii, Rafał Ulatowski, ma prawdziwy ból głowy. Jego wielką bolączką od początku sezonu jest słabo spisująca się defensywa, która w pięciu spotkaniach straciła aż 14 bramek, czyli o siedem więcej od kolejnych zespołów w tej kategorii!

– Trzeba zastanowić się na tym, co zrobić, żeby nie tracić tych bramek. A zastanawiamy się już od pięciu kolejek. Niedługo będziemy mieli pięćdziesiąt straconych goli, a to na pewno nie da utrzymania – mówił po przegranym meczu z Górnikiem Matusiak, który w tym spotkaniu zdobył swoje premierowe bramki w sezonie 2010/2011.
Paradoksalnie, wzmocnienia w postaci Jarabicy, Stuarta i Radomskiego w statystyce nie wzmocniły, ale nawet osłabiły drużynę „Pasów”! W zeszłym sezonie krakowianie na tym samym etapie rozgrywek mieli pięć bramek straconych mniej i pięć punktów więcej.
– Coś tutaj nie gra, coś nie wychodzi. Trzeba nad tym pracować, bo jeszcze nie jest za późno. Jeżeli chodzi o część ofensywną naszej drużyny, to wygląda ona całkiem solidnie. Jest Saidi (Ntibazonkiza – przyp. red.), Klich, Ślusarski, Suvorov. Naprawdę jest potencjał w ofensywie. Gdyby do tego dołożyć dobrą, mocną obronę, to uważam, że możemy ugrać sporo punktów, jeszcze w przyszłych meczach. Wszyscy musimy ciężej popracować, bo w grze defensywnej uczestniczy cały zespół, a nie tylko obrońcy – dodał Matusiak, który w poprzednim sezonie zdobył dla Cracovii sześć bramek w 25 spotkaniach.
Pytany o kibiców klubu, którzy są coraz bardziej sfrustrowani poczynaniami swoich ulubieńców, odparł:
– Nie dziwię im się, skoro drużyna przegrywa pięć kolejnych spotkań i ma zero punktów na koncie. Kibice mogą, a nawet powinni być zirytowani. Z drużyną jest się co prawda na dobre i na złe, ale na tak złe? Tego nie wiem.











