Rzadko zdarza się, by najmłodszy w kadrze zawodnik z marszu dawał wszystkim do zrozumienia, że nie ma zamiaru siedzieć i czekać na swoją kolej. Takich zadziornych, znających swoją wartość zawodników lubimy chyba najbardziej. Nic więc dziwnego, że w ostatnich dniach bardzo głośno zaczęło się mówić o Mateuszu Boguszu. Grający na co dzień w Leeds nastolatek szaleje w kadrze U-21 Czesława Michniewicza.
Nikt nie spodziewał się, że w środku pola młodzieżowej reprezentacji tak szybko pojawi się nowy generał. Szymon Żurkowski wkroczył w wiek piłkarskiej dojrzałości i zostawił w drużynie U-21 dziurę do zapełnienia. Rozwiązanie przyszło szybciej, niż komukolwiek mogłoby się wydawać, przybierając postać osiemnastoletniego zawodnika, jeszcze rok temu grającego w polskiej drugiej lidze.
Wyciągnięty z nicości
Wraz z przyjętymi zasadami ojczystej myśli szkoleniowej, wielu wydawało się, że Bogusz ma jeszcze mnóstwo czasu. W Chorzowie pojawił się jednak trener nieznający ogólnie przyjętych standardów i dał szansę szesnastoletniemu wówczas zawodnikowi.
Juan Ramón Rocha, bo o nim mowa, na Górnym Śląsku pracował krótko. Ściągnięty przez Krzysztofa Warzychę z Grecji Argentyńczyk nie odmienił szarej rzeczywistości chorzowskiego klubu. Można jednak przypisać mu wyciągnięcie młodziutkiego Bogusza z Centralnej Ligi Juniorów.
Mateusz zadebiutował w dorosłej piłce czwartego kwietnia 2018. roku. Chwilę później Rocha przestał być trenerem Ruchu, ale jego następcy podzielali zafascynowanie nastoletnim pomocnikiem. Dariusz Fornalak regularnie wystawiał Bogusza w pierwszym składzie, a ten przewodził zespołowi w środku pola. Dzięki temu w kierunku Chorzowa zaczęły napływać zapytania o utalentowanego chłopaka.
Tym, który musiał na nie odpowiadać, został nowy trener Ruchu, Marek Wleciałowski. Zimowe okienko transferowe sezonu 2018/2019 okazało się być ostatnimi chwilami Bogusza na polskiej ziemi. Nie zdążył minąć rok od debiutu w pierwszej lidze, a młody pomocnik szykował się do przeprowadzki na Wyspy.
Angielskie lekcje
W Chorzowie do dziś panuje przekonanie, że z Boguszem w składzie „Niebiescy” nie musieliby zaliczać kolejnego spadku. Na szczęście nikt nie robił mu problemów, gdy pojawiła się konkretna oferta z zagranicy. Podobno mógł odejść jeszcze wcześniej, lecz zdrowy rozsądek wygrał z chęciami podboju Europy.
W pierwszej drużynie Leeds United nie dane było jeszcze Boguszowi zaistnieć, choć wszyscy doskonale wiedzą, że to jedynie kwestia czasu. Regularnie grający w drużynie rezerw Bogusz we wrześniu tego roku zadebiutował w meczu pierwszej drużyny. Rozegrany cały mecz ligowego pucharu to jasny sygnał od trenera Bielsy, że również dostrzegł w polskim pomocniku nie lada talent. Wystąpił też w kilku meczach przedsezonowych, w jednym z nich zdobywając niemałej urody bramkę. Podobnego zdania, co menadżer „Pawi” jest Michał Zachody, którego poprosiliśmy o kilka słów na temat Bogusza:
Pierwsze pół roku w Anglii na pewno nie było dla niego łatwe, ale on ma taki charakter, że potrafi się dostosować i po prostu grać swój futbol: szybki, dynamiczny, techniczny i agresywny. W Leeds dbają o jego talent, sporo przykładają uwagi do każdego detalu, czy to w pierwszej drużynie, czy tej U-23. Wiadomo, że przed zawodnikiem w tym wieku jeszcze sporo zagrożeń, ale jakoś przy Mateuszu nie mam wątpliwości, że on sobie znakomicie poradzi.










