Pierwsza w tym sezonie kolejka Ligi Mistrzów uraczyła nas na samym starcie hitem. Broniący tytułu Bayern Monachium gościł na własnym stadionie Atletico Madryt. Efekt? Dwie bramki w pierwszej części spotkania, dwie kolejne, niezwykłej urody, w drugiej. Mistrz Niemiec pręży muskuły i pokazuje, że nie ma mowy o utracie formy.
Nasuwa się tylko pytanie, jak potoczą się losy w tej grupie, skoro Niemcy w takim stylu pokonali najgroźniejszego rywala? Lokomotiw Moskwa może się już bać, bowiem nic nie wskazuje na to, że Bayern się zatrzyma.
Bayern liderem, Atletico uśpione
Bayern Monachium idzie przez Bundesligę jak burza, chociaż zdarzyła mu się jedna wpadka, kiedy to przegrał z Hoffenheim aż 1:4. Oprócz tego trzy mecze, trzy zwycięstwa, można było więc z dużym spokojem przystępować do Champions League. – Granie przeciwko Atletico już na inaugurację to duże wyzwanie. Diego Simeone cały czas rozwija swoją drużynę. Mają jedną z najlepszych obron w Europie i jakość w ataku. Przeanalizowaliśmy ich mocne i słabe strony. Grają zdyscyplinowaną piłkę. Mamy opracowany plan i wdrożymy go w środę – mówił przed dzisiejszym starciem Hansi Flick
Atletico z kolei dość niemrawo rozpoczęło rozgrywki La Liga. Po rozgromieniu Granady 6:1 podopieczni Diego Simeone zaledwie zremisowali z Huescą oraz Villarrealem, by następnie pokonać Celtę Vigo 2:0. – To będzie trzeci raz, kiedy zmierzymy się z Bayernem od 2016 roku. To ekscytujące zagrać z jedną z najlepszych drużyn na świecie. Musimy dobrze wykonać swoją pracę i spróbować poprowadzić grę na naszych zasadach – zapowiedział szkoleniowiec „Los Colchoneros”.
Starcie indywidualności
Obaj trenerzy nie mogli skorzystać z kilku istotnych dla nich zawodników. W zespole gospodarzy kontuzjowany jest między innymi Leroy Sane. Simeone natomiast nie mógł skorzystać z usług Diego Costy, Jose Gimeneza czy Saula Nigueza. W dzisiejszym meczu nie zagrał również Serge Gnabry. Na 24 godziny przed spotkaniem wykryto u skrzydłowego koronawirusa. Niepewny był natomiast występ Joshuy Kimmicha. Wszystko za sprawą tego, że spodziewał się narodzin swojego drugiego dziecka. – Wszyscy wiedzą, jak ważny jest on w naszej układance. Sprawy mogą się potoczyć szybko, zwłaszcza z drugim dzieckiem. Musimy więc poczekać i zobaczymy – wyjaśniał Flick. Kimmich ostatecznie wystąpił od pierwszej minuty, co jak się okazało, było świetną informacją dla Bayernu.
Jedną z najbardziej interesujących kwestii dzisiejszego spotkania było starcie napastników obu drużyn: Robert Lewandowski vs. Luis Suarez. Kapitan reprezentacji Polski bardzo dobrze rozpoczął sezon – ma już na koncie siedem trafień, co czyni go liderem klasyfikacji strzelców Bundesligi. Urugwajczyk z kolei z przytupem przywitał się z nowym zespołem. W debiucie strzelił dwie bramki, a trzecią dołożył we wspomnianym starciu z Celtą Vigo.










