Według rankingu FIFA Maroko jest drugą po Senegalu najsilniejszą reprezentacją występującą na tegorocznym Pucharze Narodów Afryki. „Lwy Atlasu” od dawna nie są jednak w stanie potwierdzić swojej wysokiej pozycji w afrykańskim futbolu.
W fazie grupowej Maroko z jednej strony nie zachwycało, ale z drugiej nie miało większych problemów z awansem do dalszej rundy rozgrywek. Marokańczycy spokojnie poradzili sobie w spotkaniach z Ghaną i Komorami. Musieli się bardziej natrudzić w rywalizacji z Gabończykami, tym niemniej byli już wówczas pewni wyjścia z grupy.
Gorzej „Lwy Atlasu” zaprezentowały się w 1/8 finału PNA. Maroko przegrywało bowiem z Malawi, czyli z jednym z kopciuszków trwającego wciąż turnieju. Ostatecznie w 70. minucie sprawy w swoje ręce wziął Achraf Hakimi, który pokonał malawijskiego bramkarza pięknym uderzeniem z rzutu wolnego.
Maroko i dawne sukcesy
Mogłoby się wydawać, że w przypadku marokańskiej kadry awans do ćwierćfinału nie jest jeszcze żadnym sukcesem. Nic jednak bardziej mylnego. Od czasu przegranej w finale PNA w 2004 roku Maroko tylko raz zaszło do tej fazy rozgrywek. A dwukrotnie nawet nie wystąpiło w ogóle w turnieju. W 2010 roku nie zakwalifikowało się, a w 2015 roku zostało zdyskwalifikowane z powodu niezorganizowania pucharu.
W 2019 roku w Egipcie Maroko co prawda awansowało z dosyć trudnej grupy (było w niej z Wybrzeżem Kości Słoniowej, Republiką Południowej Afryki i Namibią), lecz w 1/16 finału po rzutach karnych uznało wyższość Beninu. Pięć lat temu w ćwierćfinale lepszy okazał się Egipt, natomiast w 2006, 2008, 2012 i 2012 roku „Lwy Atlasu” nie były w stanie przebrnąć przez fazę grupową.
Tym samym Maroko jest mocno spragnione sukcesów. Było to widać przed czterema laty, gdy żywiołowo celebrowano pierwszy od dwudziestu lat awans na mistrzostwa świata. Jeśli chodzi o PNA, Marokańczycy poza wspomnianym wicemistrzostwem święcili największe sukcesy w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Na czele z jedynym w historii triumfem osiągniętym w 1976 roku w Etiopii.
Naoliwiony mechanizm
Największą gwiazdą Maroko jest obecnie wspomniany już Hakimi. Poza piłkarzem Paris Saint-Germain na wyróżnienie zasługują również dwaj podstawowi zawodnicy hiszpańskiej Sevilli, bramkarz Yassine Bounou i napastnik Youssef En-Nesyri. Nie można także zapominać o Sofiane Boufalu z francuskiego Angers. Jest on bowiem jednym z najczęściej dryblujących zawodników w pięciu najsilniejszych ligach Europy.
Z pewnością kibice oglądający turniej rozgrywany w Kamerunie zauważyli, że w marokańskiej kadrze brakuje Hakima Ziyecha. Piłkarz Chelsea Londyn mimo swojego gwiazdorskiego statusu ostatni mecz dla „Lwów Atlasu” rozegrał w czerwcu ubiegłego roku. Selekcjoner Vahid Halilhodżić później już go nie powoływał, zarzucając mu nieprofesjonalne zachowanie i lekceważenie kadry narodowej.











