Jeszcze kilka lat temu przejście Artura Boruca czy Jakuba Błaszczykowskiego do Fiorentiny przyjmowaliśmy z niemałym zaskoczeniem, ale z czasem takie transfery do Włoch stały się normą. Nadal pamiętamy polskie trio z Sampdorii czy mecze Wojciecha Szczęsnego w barwach AS Romy. Kluby z Italii zauważyły, że Polacy w Serie A spisują się co najmniej przyzwoicie, choć nie brakuje niewypałów typu Lukasz Teodorczyk w Udinese. Obecnie coraz więcej młodych zawodników decyduje się wyjazd do tego południowoeuropejskiego kraju. Arkadiusz Reca, Patryk Dziczek, Szymon Żurkowski to tylko kilka nazwisk. Teraz do tego grona dołączył Marcin Listkowski, 22–latek odszedł z Pogoni Szczecin do Lecce.
Ten ruch jest korzystny dla każdej ze stron. Umowa pomocnika z „Portowcami” wygasała wraz z końcem tego roku, więc dla klubu był to ostatni dzwonek, żeby zarobić na tym transferze. Marcin Listkowski nie spieszył się z przedłużaniem kontraktu, o czym mówił dyrektor sportowy Pogoni Dariusz Adamczuk. Rozmowy trwały rok, ale do porozumienia nie doszło, 20 sierpnia wpłynęła oferta z Lecce. Tu negocjacje były dużo prostsze i zawodnik otrzymał zgodę na testy medyczne.
Pochodzący z Rypina zawodnik zadebiutował w szczecińskim zespole mając 17 lat. W kampanii 2014/2015 rozegrał 2 spotkania (łącznie 38 minut na boisku). W kolejnych latach notował od 17 do 24 występów na sezon, jednak liczba minut nie przekroczyła tysiąca. Przez ten czas zaliczył 2 asysty. Na początku sierpnia 2018 roku został wypożyczony do Rakowa Częstochowa.
Na szczeblu Fortuna 1 Ligi zawodnik strzelił 3 gole w 25 meczach, jednocześnie świętował awans do ekstraklasy. Ostatni sezon już w barwach Pogoni był już bardziej udany. W 32 spotkaniach strzelił 2 gole i zanotował 3 asysty. Na swoje pierwsze trafienie potrzebował 3475 minut na boisku. Liczba – delikatnie mówiąc – niepokojąco duża, jednak Listkowski momentami imponował wyszkoleniem technicznym, więc pojedyncze gole i asysty nie muszą przemawiać za spadkiem formy. Poza tym zawodnik musiał pokazać się z dobrej strony, skoro zgłosił się po niego spadkowicz z Serie A.
Problemy Lecce w poprzednim sezonie
Mecze „Salentinich” w Serie A to wilka huśtawka nastrojów. Na początku lutego podopieczni Fabio Liveraniego wygrali 3 mecze z rzędu (z Torino, Napoli i SPAL), żeby później zanotować passę 6 porażek. W ciągu całego sezonu było podobnie, remisy z Interem, Juventusem czy pokonanie Lazio przeplatało się z porażkami w starciach z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie w Serie A. „Giallorossi” zdobyli tylko punkt w spotkaniach z Sampdorią oraz odnieśli jedną wygraną nad Brescią.











