Poznaliśmy powołania na listopadowe zgrupowanie reprezentacji Polski. W kadrze nareszcie znalazł się Marcin Bułka, co zwiastuje wiatr zmian w hierarchii golkiperów u Michała Probierza. Bardzo cieszymy się z takiej decyzji trenera.
Po październikowych powołaniach można było się głowić, co ma zrobić Marcin Bułka, aby znaleźć się w reprezentacji Polski. Przejść na linie między dwoma wieżowcami? Pożonglować dwudziestoma piłami mechanicznymi? Michał Probierz po raz kolejny narażał się na krytykę, nie powoławszy golkipera Nicei, który jest w znakomitej formie od początku sezonu. Brak powołania dla niego w listopadzie byłby olbrzymim nieporozumieniem i sporym afrontem wobec piłkarza. Tym razem trener się nie wahał i golkiper Nicei jest w trójce bramkarzy na mecze z Czechami oraz Łotwą. Mamy przy tym nadzieję, że w meczu z Łotwą to on otrzyma swoją szansę.
Wybory Szczęsnego i Skorupskiego się bronią, ale Drągowskiego już nie
Jesteśmy w stanie zrozumieć, że Wojciech Szczęsny wciąż jest „jedynką”. Jest to znakomity golkiper, od lat broniący dostępu do bramki w Juventusie. Zresztą jak sam zainteresowany przyznał, jest to jego last dance w biało-czerwonych barwach. Dlatego jego obecność jest zrozumiała, gdyż należy mu się godne pożegnanie z reprezentacją. Rozumiemy, dlaczego w kadrze znajduje się Łukasz Skorupski. To także bardzo doświadczony golkiper na poziomie Serie A, który w przypadku potencjalnych kontuzji kolegów stanowi solidną alternatywę. Natomiast kompletnie nie potrafiliśmy zrozumieć, dlaczego trener Probierz cenił wyżej Bartłomieja Drągowskiego od Marcina Bułki.
Marcin Bułka gra znacznie lepiej i w silniejszej lidze
Szybki rzut oka na statystyki także nie pozostawiał wątpliwości, kto powinien znaleźć się w kadrze. Bartłomiej Drągowski w Serie B rozegrał 10 meczów, w których stracił 16 goli i zachował 2 czyste konta. W jedynym rozegranym meczu Pucharu Włoch stracił zaś dwa gole i było to przeciwko drużynie z Serie B. A jak wypada Marcin Bułka w porównaniu ze starszym kolegą? W 11 rozegranych meczach ligowych stracił tylko cztery gole i miał aż osiem czystych kont.
Spora różnica, prawda? Ponadto inne statystyki także przemawiają na korzyść bramkarza z Francji. Co prawda częściej musi bronić Bartek, ale procentowo i tak wypada gorzej od Marcina. Poza tym jeden reprezentuje barwy aktualnego lidera Ligue 1, drugi zaś drużynę z Serie B, która pałęta się w strefie spadkowej. Czy ktoś w ogóle miał wątpliwości, komu należało się miejsce w reprezentacji?










