Słynny Argentyńczyk postanowił ostrzec Hiszpanów, by nie wierzyli, że mecz z Włochami wygrają jeszcze przed jego rozpoczęciem. Diego jest pewien, że nawet pomimo wielu problemów, zwłaszcza w linii obrony, zawodnicy „Squadra Azzurra” nadal będą groźni, nawet dla faworyzowanej drużyny „La Roja”.
Obecny szkoleniowiec Al Wasl, klubu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, jest świadomy tego, że Włosi rozpoczynają Euro po tym, jak przegrali mecze towarzyskie ze Stanami Zjednoczonymi i Rosją. Do tego dochodzi afera korupcyjna, która wywarła spory wpływ na kilku czołowych zawodników. Nawet mimo tego, że drużyna „Squadra Azzurra” wystąpi w eksperymentalnym zestawieniu linii obrony, Maradona ostrzega, by jej nie lekceważyć.

– Cesare Prandelli z pewnością jest świadomy, z problemami jakiego kalibru się mierzy – twierdzi Maradona na łamach „Indian Times”. – Hiszpanie to zdecydowani faworyci. Podobnie jednak było z Argentyną, gdy graliśmy z Włochami na mistrzostwach świata w 1982 roku. Wówczas zostaliśmy pokonani.
– Włosi przegrali mecze towarzyskie ze Stanami Zjednoczonymi i Rosją, a do tego muszą zmodyfikować linię obrony, by toczyła pojedynki z tej klasy graczami co Xavi czy Iniesta. W defensywie Prandelli zmaga się z urazem Giorgio Chielliniego, który gra po lewej stronie. Na prawej flance pojawi się zapewne Leonardo Bonucci, Daniele De Rossi prawdopodobnie będzie zaś musiał rozgrywać jako środkowy obrońca – dodaje Diego.
Zamieszany w sprawę z ustawianiem spotkań Bonucci pozostał w reprezentacji, choć wcześniej wykluczono z niej innego uczestnika afery, Domenico Criscito. Możliwe, że to zmusi Prandellego do ustawienia Włochów systemem 3-5-2 z powodu niedoboru obrońców.
– Włosi nie są monolitem ani w linii napadu, ani w obronie. Siłą jest ich druga linia, w której w najmniej spodziewanym momencie Andrea Pirlo może jakimś magicznym zagraniem odmienić losy meczu. Zawodnicy muszą utrzymywać się przy piłce i liczyć, że para Pirlo – Balotelli przyniesie im pożytek – kończy Maradona.










