O mniejszej niż w przeszłości randze tego spotkania trafnie mówił w minionym tygodniu były piłkarz Premier League, a obecnie ekspert BBC Sport, Robbie Savage: „W minionych dekadach to starcie zawsze miałoby niezwykle duży wpływ na losy tytułu mistrzowskiego. Dziś to pojedynek dwóch klubów, które wydały razem pół miliarda funtów na swoją filozofię gry, z tym że nikt w tych klubach nie wie co to za filozofie”.
Były gracz m.in. Derby County pewnie trochę przesadza, ale faktem jest, że oba kluby wydały na przestrzeni ostatnich dwóch-trzech okienek transferowych mnóstwo pieniędzy, a jak na razie nie widać efektów. Żaden z dwóch zespołów, które wyjdą dziś o 18:30 na Old Trafford, nie zadziwia swoją grą (na plus), prezentują się nieefektownie, a i efektywności im brakuje. Spróbujmy się przyjrzeć obu ekipom i zastanowić się, czemu tak jest.
http://i57.tinypic.com/28btn55.png
Manchester United
United, podobnie jak ich dzisiejsi rywale, zaczęli sezon od zgarnięcia siedmiu punktów w czterech pierwszych meczach. Do momentu porażki w Swansea nie wróżono tak naprawdę niczego złego poza widocznymi kłopotami z grą ofensywną i nierozwiązanym problemem napastnika. Zresztą siedem punktów i brak straconej bramki, a taki bilans miały po trzech meczach, przed wyjazdem na Liberty Stadium, „Czerwone Diabły”, to całkiem niezły rezultat.
Wpadka w Walii zmieniła nieco nastroje wokół klubu, a szokujący transfer z ostatniego dnia okienka w osobie Anthony’ego Mariala kazał pytać, czy klub wie, dokąd zmierza. W stosunku do francuskiego napastnika nie ma oczekiwań wprost proporcjonalnych do jego ceny. Zresztą van Gaal sam się do tego odniósł po deadline day: – Wyobrażam sobie, że fani mówią pewnie: „50 milionów funtów – jeśli tyle kosztował, to musi strzelać gole”. Nie. On ma dopiero 19 lat i musi się przystosować.
Trudno oczekiwać, by gracz, który ma tak niewielkie doświadczenie w grze o poważne cele, był rozwiązaniem problemów Manchesteru pod bramką rywali. Ciekawą opinię na ten temat wygłosił Gary Neville, były obrońca United, a obecnie ekspert Sky Sports i asystent Roya Hodgsona, w swoim felietonie na łamach „The Daily Telegraph”. Anglik mówi, że oglądając swój były klub od początku sezonu, ma dwa spostrzeżenia – świetnie zorganizowaną defensywę oraz duży strach u piłkarzy przed straceniem piłki na rzecz rywala.
„Obrona Manchesteru United to najlepiej zorganizowana obrona w lidze na jej starcie. Nie mówię, że najlepsza defensywa, ale najlepiej zorganizowana. Sposób poruszania się po boisku, odległości pomiędzy poszczególnymi obrońcami, asekuracja, pod tym względem są na razie fantastyczni”. Symbolem poprawy gry w defensywie jest Chris Smalling. Porównując z poprzednimi sześcioma sezonami w Manchesterze, to właśnie teraz ma najwyższą średnią odbiorów, wygranych starć jeden na jeden czy pojedynków powietrznych. W dodatku po czterech kolejkach jest stoperem z najwyższą średnią ocen według portalu Whoscored.com.
http://i60.tinypic.com/2r2btok.png
Zostawiając defensywę i przechodząc do bardziej atrakcyjnych dla kibiców ofensywnych formacji drużyny, Neville łączy sprawę atmosfery w szatni z grą na połowie przeciwnika. Jak? „Jak widzę graczy Manchesteru United na połowie rywali, to dostrzegam w nich strach jak przed karą śmierci. Piłkarze wyraźnie boją się straty piłki poprzez bardziej ryzykowne zagrania na połowie rywali. Myślę, że to duże zmartwienie, patrząc na to, że piłkarze pokroju Maty, Schweinsteigera, Herrery czy Depaya są kreatywni i ekspresyjni”.













