Czarne chmury nad klubem z Etihad Stadium. UEFA nieoczekiwanie wyciągnęła ciężkie działa i za łamanie Finansowego Fair Play wykluczyła na dwa lata Manchester City z Ligi Mistrzów. Zanim opadł kurz, nadszedł kolejny cios – śledztwo w sprawie „The Citizens” wszczęła Premier League. Mimo zapewnień działaczy, trenerów i zawodników o lojalności brytyjskie media wieszczą rozbiór zespołu. Czy to koniec hegemona z niebieskiej części Manchesteru?
Informacja o wykluczeniu Manchesteru City z Ligi Mistrzów na dwa lata za łamanie Finansowego Fair Play była niczym grom z jasnego nieba. Choć po pierwszych reakcjach śmiało można stwierdzić, że dla przeciwników klubu z Etihad Stadium raczej nie jak grom, lecz manna. Powszechnie przecież wiadomo, że „The Citizens” do popularnych wśród rywali nie należą. Stale wytykana jest droga, którą Manchester City dotarł do sukcesów. Sposób, w który stał się jednym z najsilniejszych zespołów świata. To boli szczególnie przedstawicieli mniej zamożnych, również z innych krajów. Mimo że w Anglii publicznie nikt z członków klubów nie cieszył się z problemów na Etihad Stadium, to satysfakcji nie krył szef La Liga Javier Tebas.
Nieskrywana radość zapanowała natomiast wśród kibiców rywali Manchesteru City, ochoczo wyrażana na forach internetowych. Sprawiedliwości stało się przecież zadość, a wizja upadającego hegemona zbudowanego dzięki pieniądzom szejka Mansoura zaczęła rozpalać wyobraźnię sympatyków. Tym bardziej że szanse na upadek „The Citizens” z każdym dniem stawały się większe.
Gdy na Etihad Stadium za wszelką cenę starano się ugasić pożar poprzez deklaracje zawodników i Pepa Guardioli o lojalności do klubu nawet mimo braku gry w Lidze Mistrzów, nadszedł kolejny cios. Będący na kolanach Manchester City uderzyło śledztwo prowadzone przez Premier League dotyczące praktycznie tych samych przewinień, za które „The Citizens” ukarała UEFA. Sankcje mogą okazać się jednak znacznie bardziej bolesne niż nałożone przez europejską federację.
Manchester City w krzyżowym ogniu
Doniesienia o możliwym odjęciu punktów „The Citizens” w sezonach ligowych rozegranych w latach 2012-2016 szybko rozeszły się po świecie. Tym bardziej że mogły spowodować utratę mistrzostwa Anglii zdobytego przez Manchester City w sezonie 2013/2014. Przy zielonym stoliku tytuł powędrowałby do Liverpoolu. Sytuacja absurdalna, szczególnie iż nie chodzi o doping, lecz działania władz kubu. Ukarani byliby jednak głównie zawodnicy, którym odebrano by medale. Oczywiście zupełnie inny pogląd na sytuacje mają głównie kibice, delikatnie ujmując, niepałający sympatią do zespołu z Etihad Stadium. Tylko jak świętować tytuł zdobyty przy zielonym stoliku?












