Ruch Chorzów przerwał swoją passę, po raz pierwszy od trzech kolejek stracił bowiem punkty. Oprawcą drużyny Waldemara Fornalika była Polonia Bytom, czyli lokalny rywal.
Pierwsza połowa spotkania nie należała do najciekawszych. Oba zespoły stworzyły sobie małą liczbę okazji, jeśli już dochodziło do sytuacji, marnowały je. Niemal do perfekcji w niweczeniu wysiłku całej drużyny doszedł Piech, niespodziewany bohater „Niebieskich” sprzed tygodnia. 25-letni napastnik najbliżej celu był w 17. minucie. Jego uderzenie sprzed pola karnego okazało się jednak zbyt lekkie i nie sprawiło większych kłopotów bramkarzowi rywali. Bytomski golkiper miał o wiele więcej w pracy w 36. minucie, kiedy to potężny strzał z dystansu posłał Malinowski. Juszczyk miał kilka problemów, ostatecznie wybił piłkę na rzut rożny.

Mimo iż inicjatywę w tym spotkaniu mieli chorzowianie, w pierwszej odsłonie to Polonia sprawiła większe zagrożenie. W 29. minucie precyzyjne podanie Jareckiego wylądowało wprost na głowie Trytki. Napastnik bytomian minimalnie jednak się pomylił, jego strzał o milimetry minął słupek bramki.
Na drugą połowę drużyna gości wyszła zupełnie inna. W 59. minucie przed szansą stanął Telichowski. Kapitan Polonii z dużym spokojem wykorzystał tę sytuację, posyłając piłkę ponad poprzeczką. Bytomianie od tego momentu przejęli inicjatywę, kontrowali przebieg meczu, ale także nie decydowali się na duże ryzyko. Dopiero w ostatniej minucie spotkania udokumentowali swoje zwycięstwo. Kapitalną akcję Radzewicza wykończył Podstawek, przypieczętowując tym samym komplet punktów dla swojej drużyny.
Ruch przerwał więc passę trzech kolejnych meczów z kompletem punktów. Chorzowianie po raz kolejny udowodnili, że są bardzo chimerycznym zespołem. Jeszcze tydzień temu pokonywali przy Łazienkowskiej Legię, dziś nie dali rady na własnym stadionie niżej notowanej Polonii… Polonii, która poczyniła kolejny duży krok do pozostania w Ekstraklasie.











