Starcie TSG Hoffenheim z FSV Mainz zakończyło się zwycięstwem zespołu gości 1:0. Obie drużyny plasują się w środku tabeli, ale z pewnością układ ten bardziej pasuje beniaminkowi z Mainz niż liderowi Bundesligi z rundy jesiennej poprzedniego sezonu.
Faworytem tego meczu byli oczywiście piłkarze z Hoffenheim. Zespół ten wyszedł na mecz z bardzo ofensywnym ustawieniem, grając trójką napastników. Za tercetem atakujących ustawiony został reprezentant Brazylii, gwiazda zespołu Carlos Eduardo.
Przeciwnik „Wieśniaków” świetnie spisuje się w obecnych rozgrywkach szczególnie na własnym boisku. Pierwszej porażki u siebie Mainz doznało dopiero w poprzedniej kolejce, ulegając Werderowi. Zdecydowanie gorzej wiedzie się drużynie na wyjazdach. Do dzisiejszego meczu zespół odniósł tylko jedno zwycięstwo na obcych boiskach.
Początek meczu nie był wielkim widowiskiem. Lekką przewagę posiadali gospodarze, którzy do 10. minuty oddali dwa niegroźne uderzenia na bramkę rywali. W 13. minucie spotkania pierwszy strzał oddała drużyna FSV Mainz, dokładnie Austriak Andreas Ivanschitz. Pierwszą groźniejszą sytuację stworzyli „Wieśniacy”, gdy Ibisević z kilku metrów przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 30. minucie swojego szczęścia strzałem zza pola karnego próbował mający polskie korzenie piłkarz Mainz, Eugen Polanski. Piłka nie znalazła jednak drogi do bramki. Ostatnia groźna sytuacja pierwszej połowy miała miejsce w 36. minucie meczu, gdy Ba minął bramkarza Mainz, ale do zdobycia gola zabrakło już jednak miejsca.
Druga połowa specjalnie nie zmieniła oblicza meczu. Piłkarze obu zespołów grali z zaangażowaniem i dużo biegali. Wszystko to nie przynosiło jednak rezultatów, na jakie oczekiwali widzowie. Brakowało klarownych sytuacji, a przede wszystkim bramek. Piłkarze próbowali strzałów z dystansu, jednak próby te nie dawały pożądanego efektu. Do 69. minuty, gdy bramkę strzelił napastnik FSV, Aristide Bance. Piłkarz ten najpierw wygrał pojedynek o piłkę z Josipem Simunicem, a następnie puścił ją pomiędzy nogami Commpera. Przebiegając tym samym połowę boiska, stanął oko w oko z Timo Hildebrandem, a następnie zakończył akcję silnym, skutecznym strzałem. Gospodarze nie potrafili odpowiedzieć na to trafienie. Ostatnim, który próbował to uczynić, był Salihović, który strzelał z rzutu wolnego.
Wynik ten z pewnością jest niespodzianką, która rozczarowała kibiców drużyny Hoffenheim. Odwrotne nastroje panują wśród sympatyków Mainz, drużyny, która jako beniaminek spisuje się nadzwyczaj dobrze i o byt w najwyższej klasie rozgrywkowej może być spokojna.