Zapraszamy na starcie Liverpoolu z Manchesterem United, czyli najbardziej elektryzujący mecz na Wyspach Brytyjskich! Fakt, że żaden z klubów nie znajduje się dzisiaj w top 4, nie ma najmniejszego znaczenia. Spotkanie transmitowane będzie do niemal wszystkich krajów świata, a stacje telewizyjne, jak zawsze przy tej okazji, będą odnotowywały kolejne rekordy oglądalności. Czego możemy spodziewać się po dzisiejszym meczu?
Nastroje
6. miejsce Manchesteru i 9. lokata Liverpoolu – czy na pewno rozmawiamy o Premier League? Dwa najbardziej utytułowane angielskie kluby od kilku lat (w przypadku „The Reds” jest to nieco dłuższe „kilka lat”) borykają się z problemami różnej maści. Manchester nie może podnieść się po odejściu na zasłużoną emeryturę sir Aleksa Fergusona, Liverpool natomiast cierpi po transferze do Barcelony Luisa Suareza, który niemal w pojedynkę potrafił ciągnąć zespół i do końca sezonu 2013/2014 bić się o mistrzostwo.
Skupmy się jednak na aktualnej sytuacji. Ostatnie wyniki obu dzisiejszych rywali to 3:3; Liverpool po znakomitym meczu zdobył jedno oczko w starciu z Arsenalem, Manchester natomiast w już nie tak emocjonującym spotkaniu podzielił się punktami z Newcastle.

„Czerwone Diabły” z umiarkowanym powodzeniem próbują podnieść się z kolan po haniebnej serii ośmiu meczów bez wygranej, w której cztery ostatnie pojedynki kończyły się porażkami. Gra nadal pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza dobra od początku sezonu defensywa spuściła z tonu.
Podopieczni Juergena Kloppa również nie mają się czym chwalić. Ostatnie siedem ligowych spotkań przyniosło zaledwie osiem punktów, a dziewięć dni temu liverpoolczycy zremisowali 2:2 z czwartoligowym Exeter City w ramach Pucharu Anglii (eksperymentalny skład nie ma tu nic do rzeczy, mówimy o 18-krotnym mistrzu Anglii!). W zespole widać pewne postępy, ale również fakt krótkiego stażu niemieckiego szkoleniowca na ławce trenerskiej
Na plus w obu ekipach trzeba ocenić formę poszczególnych zawodników. Wayne Rooney w ostatnich trzech spotkaniach trafiał do siatki czterokrotnie (dwa razy z rzutu karnego), z czego trzy razy w lidze. Sympatycy drużyny mogą być zadowoleni również z coraz lepiej czującego się na Wyspach Anthony’ego Martiala oraz Memphisa Depaya, który w ostatnich występach w końcu pokazał swoje nieprzeciętne umiejętności. Po drugiej stronie barykady z każdym dniem lepiej wyglądają Roberto Firmino i Adam Lallana, jednak Klopp cały czas szuka odpowiedniego balansu w drużynie. Christian Benteke strzelał w trzech ostatnich meczach obu drużyn, wobec czego może wyjść w podstawowym składzie jako talizman Liverpoolu.










