4-krotny reprezentant Polski dołączył do zespołu trenera Marka Papszuna. Jego doświadczenie może być bezcenne dla całej drużyny. Wszystko wskazuje na to, że będzie odgrywał ważną rolę i stanie się podporą defensywy częstochowian.
„Czerwono-niebiescy” od dłuższego czasu usilnie szukali solidnego, wysokiego lewego i – co ważne – lewonożnego obrońcy. Takiego, który będzie pasował do filozofii gry zespołu. Wydaje się, że Wilusz jest mocnym kandydatem do tego, aby za takiego go uznać.
Powrót z Rosji
Wyjeżdżając do Rosji w 2017 roku, zdecydowanie się rozwinął. Pojawiały się nawet pogłoski o jego ewentualnym powrocie do reprezentacji Polski, w której wcześniej rozegrał kilka spotkań. Rok później sam zawodnik raczej spokojnie podchodził do tej kwestii.
– Oczywiście, że chciałbym zostać powołany, ale nigdy niczego od nikogo nie oczekuję. Oczekiwania mam głównie wobec siebie. Jeśli selekcjoner uzna, że jestem potrzebny, to bardzo chętnie stawię się na zgrupowaniu. Ale obecnie o tym nie myślę – przyznał w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.
Niestety, gdy wszystko idzie ku dobremu, to dla równowagi musi wydarzyć się coś nieprzyjemnego. Tak było w tym przypadku – Wilusza dopadła poważna kontuzja i kariera nagle wyhamowała. Zerwanie więzadła krzyżowego dla piłkarza oznacza parę dobrych miesięcy przerwy, rozbrat z piłką i utratę formy. Potem jest bardzo trudno wrócić do dawnej dyspozycji. W podobnym tonie o przygodzie Wilusza z Rosją wypowiada się Kacper Drężek.
– W Rostowie do kontuzji był bardzo dobry, jeden z najlepszych w klubie. Spokojnie można było myśleć o nim w kontekście gry w reprezentacji. Później złapał kontuzję i już nie odzyskał miejsca w składzie. Ostatni epizod w Uralu był już mniej udany, co prawda grał, ale defensywa wyglądała marnie. Ogólnie przed kontuzją był więcej niż solidny, a później nie dostawał tylu szans na grę. Ural zajął słabe miejsce w tabeli, a aspiracje miał dużo większe i jeszcze nowe limity obcokrajowców od nowego sezonu wchodzą, dlatego się pożegnano z Wiluszem i innymi.
Dlatego jego powrót do Polski wydaje się dobrym posunięciem i znakomitą okazją do odbudowania wytrzymałości i formy. Swoim doświadczeniem może wprowadzić spokój i opanowanie w linię defensywy Rakowa i mieć znaczący udział w sukcesach tej drużyny.
Defensor pilnie poszukiwany
Niecały rok temu „Medaliki” wypożyczyły z Crystal Palace Jarosława Jacha. Duże nazwisko jak na beniaminka, który na dodatek domowe mecze rozgrywa poza swoim miastem. Przywitał się znakomicie, strzelił bowiem w swoim debiucie gola. Przez sezon miał wzloty i upadki. Ostatecznie nie zdołał przekonać klubu do siebie na tyle, aby był skłonni zapłacić za niego niemałe jak na Raków pieniądze. Nietrafionym transferem okazał się Emir Azemović, który został odsunięty od pierwszego składu. To jednak nie ten poziom i za wysokie progi. Dużo mówi się o przejściu Kamila Kościelnego do Stali Mielec. Jeśli tak by się stało, to w klubie zostanie tylko czterech obrońców. Petrasek, Niewulis, który przez rok praktycznie nie grał, i dwaj młodzieżowcy Mikołajewski i Piątkowski to zdecydowanie za mało, grając w ustawieniu z trójką z tyłu. Linia obrony częstochowian bezwzględnie wymaga wzmocnienia i uzupełnienia.











