Tuż po przegranym meczu z Hiszpanią, jednym z reprezentantów Polski, który zgodził się porozmawiać z dziennikarzami, był obrońca chorzowskiego Ruchu, Maciej Sadlok. Niechętnie jednak wracał do sytuacji, kiedy to po jego błędzie Pedro strzelił ostatniego gola.
Korespondencja z Murcji
Przed meczami z takimi rywalami, jak Hiszpania, można się spodziewać porażki, jednak chyba żaden polski piłkarz nie spodziewał się czegoś takiego?
Grając z taką drużyną jak Hiszpania trzeba brać pod uwagę zwłaszcza ten najgorszy scenariusz. Takie już jest życie i trzeba z tej lekcji wyciągnąć wnioski.
Trener Smuda chciał, żeby zespół grał swoją ofensywną piłkę, nawet w przypadku porażki. Jakie wnioski udało się wyciągnąć, patrząc na grę naszych piłkarzy?
Myślę, że każdy, kto był na boisku może tak powiedzieć. Ja sam, patrząc najpierw w pierwszej połowie z ławki rezerwowych, a później z gry, coś wyniosłem. Widziałem ich (Hiszpanów) zagrania, szybką grę piłką – nic, tylko się uczyć. A to, że graliśmy to, co chcieliśmy, to chyba nic złego. Najlepiej uczyć się z takimi przeciwnikami, z nimi próbować sił.
W meczu z Serbią mieliście szansę przynajmniej pograć, to było dobre spotkanie. Mogliście potrenować w meczu, a przeciwko Hiszpanom nic nie wychodziło?
Co ja mogę powiedzieć? Każdy dał dziś tyle, ile mógł, a to, że nie zawsze wychodzi… W tamtych meczach wychodziło, dzisiaj natomiast u Hiszpanów każde zagranie było idealne. Wiadomo, wynika to z ich ogromnych umiejętności. Trzeba z tego wyciągnąć lekcję, która pokaże nam, gdzie jesteśmy.
Wróćmy do ostatniego gola, czyli lekcji dla Ciebie. Co tam się wydarzyło? Zostałeś przyblokowany?
Teraz już nie pamiętam tej bramki, później ją sobie spokojnie przeanalizuję. Jedyne co mogę powiedzieć, to że był to błąd i do tego trzeba się przyznać. Każdy z nas dziś takie błędy popełniał, ja popełniłem swój przy bramce i muszę wziąć to na siebie.
Więcej zdjęć na Bialoczerwoni.com.pl










